Natura rzeczywistości

Napisałem to w komentarzu, ale trudno go znaleźć, więc zamieszczam jako post.

Obiektywna rzeczywistość jest naszym wyobrażeniem, abstrakcją, nie mamy do niej bezpośredniego dostępu więc pracowicie konstruujemy naukowe teorie, ale jak widać po problemach unifikacji fizyki i modelach kosmologicznych nadal nie mamy dobrego modelu świata. W tym roku pojawił się test pokazujący, że wspólny opis tego samego eksperymentu przez dwóch obserwatorów nie jest możliwy. Ta praca
https://advances.sciencemag.org/content/5/9/eaaw9832 (oryignał)
doczekała się wielu komentarzy, tu krótkie omówienie:
https://sciencebulletin.org/quantum-observers-may-be-entitled-to-their-own-facts/

Dotychczas szukaliśmy intersubiektywnego opisu świata, czyli takiego, na który się wszyscy zgadzamy, w którym możliwa jest interpretacja obserwacji prowadząca do tych samych wniosków. Mechanika kwantowa na to nie pozwala, każdy obserwator ma swój własny opis świata, który nie daje się w pełni uzgodnić z innymi obserwatorami. To jedynie oznacza, że dany obserwator może wiedzieć o świecie tylko tyle, ile wynika z jego obserwacji. Takie probabilistyczne rozumienie mechaniki kwantowej, zwane QBismem, np.
https://www.wikiwand.com/en/Quantum_Bayesianism
pojawiało się już wcześniej, ale po raz pierwszy mamy eksperymenty, które na to jednoznacznie wskazują. Są to jednak zbyt techniczne zagadnienia by je tu szczegółowo dyskutować, ludzie piszą grube książki na ten temat. QBism wydaje się dobrą propozycją interpretacji ostatnich rezultatów.

Czy to coś zmienia na poziomie ludzkiego doświadczenia? Subiektywna perspektywa wynika z naszego sposobu przeżywania świata, a ten zależy od zmysłów i nie dostrzegamy w nim dziwnych efektów obserwowanych na poziomie kwantowym. Polecam książki Olivera Sacksa, który wyszukuje ciekawe przypadki neurologicznych lub psychiatrycznych zaburzeń, które zmieniają świat człowieka. Uzgodnienie intersubiektywnej interpretacji rzeczywistości nie do końca jest jednak możliwe, bo to by wymagało identycznych mózgów i procesów w nich zachodzących. Sacks opisuje przykłady osób niewidomych upierających się, że widzą, lub sparaliżowanych twierdzących, że poruszają bezwładną kończyną. To drastyczne przykłady, jednakże u ludzi zdrowych widać też znaczne różnice w postrzeganiu i interpretacji tych samych zdarzeń.

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Meta - objaśnienia, Świadomość and tagged , . Bookmark the permalink.

31 Responses to Natura rzeczywistości

  1. johnyrock7 says:

    W tym Artykule zdaje się zostać podważone pańskie twierdzenie, jakoby uwaga była niezbędna do powstania wrażeń świadomych. Jak to jest? Czy do powstania świadomości potrzebna jest synchronizacja przednich części mózgu? Czy może Uwaga nie jest niezbędna do powstania świadomości?

    https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fnins.2019.01169/full

    • wduch says:

      To istotnie ciekawy artykuł. Przyznają że “consciousness and attention have an overlapping pattern of neural activity, they should be considered as essentially separate brain processes.” Oczywiście, że nie jest to ten sam proces, chociaż często pojawia się jednocześnie z świadomymi wrażeniami. Używamy takich pojęć jak uwaga, ale to nie jest jeden proces w mózgu. Stąd rozróżnienie różnych rodzajów uwagi: intencjonalnej (executive attention), w której jesteśmy świadomi na co zwracamy uwagę, decydujemy o “skierowaniu uwagi”, bierze w tym udział “dorsal attention network”. Uwaga spontaniczna (orienting attention), związana z przykuciem uwagi przed jakieś bodźce, to inny proces, związany ze szlakiem brzusznym, ventral attention network. Jest też uwaga antycypacyjna, czyli podtrzymywanie stanu oczekiwania na pojawienie się jakiegoś bodźca. Rolą uwagi jest podtrzymanie aktywność tych części mózgu, które przetwarzają określone informacje. Np. jeśli chcemy cały czas skupiać uwagę na analizie obrazu obszary przedczołowe pobudzają korę wzrokową, co wymaga sporo energii. W czasie jazdy samochodem przestaję szczegółowo analizować wzrokowe bodźce i nie pamiętam drogi. Pamiętam za to jakieś myśli, bo kora wzrokowa przeszła w stan uwagi antycypacyjnej (alert mode) a obszary skroniowo-potyliczne stały się wówczas bardziej aktywne, więc to jest proces, który wygrywa globalną konkurencję i staje się świadomy. Procesy związane ze świadomością pozwalają nam na powstawanie wrażeń zmysłowych (jeśli pobudzona zostaje pierwotna lub wtórna kora zmysłowa), tworzenie narracji umożliwiającej interpretację sekwencji aktywności mózgu w obszarach ciemieniowych i skroniowych, drugo i trzeciorzędowych, gdzie trafia informacja z kory zmysłowej.
      Powoli uczymy się rozróżniać i nazywać różne procesy w mózgu, ale nie spodziewam się, by mózg dał się opisać w werbalny sposób z dobrym przybliżeniem. To problem konstruktów psychologicznych, które nam służą do opisu neurodynamiki, nie da się w symboliczny sposób opisać ciągłych, nieliniowych procesów. To też problem autorów tego artykułu, gdy próbują pisać o mikro i makroświadomości.

  2. CheshireCat says:

    “Świat ma nieskończenie wiele własności.”
    “Wszystko co możemy przeżyć jest uwarunkowane strukturą umysłu/mózgu.”

    Nie wiem czy słusznie, ale skojarzyło mi się to z nieskończonym obszarem przestrzeni fazowej, w którym to struktura mózgu determinuje określony model rzeczywistości.

    “Nie mamy żadnej bezpośredniej wiedzy o świecie.”

    Pytanie, czy możemy mieć, skoro natura jest relacyjna?

    • Ziemowit says:

      Zgadzam się z tym opisem. My szukamy jednego opisu świata ale ciągle nie zadajemy pytania kto szuka? I w końcu dochodzi do tego, że opisu świata szukają nasze indywidualne relacje, które dla komunikacji z innymi werbalizujemy. Jednocześnie obiecując sobie i oczekując, że ktoś to zrozumie i zaakceptuje jako swoje.
      “Nauka” tak chce, tak się zgadzamy, w imię nauki. Wg naukowych metod. A nauka pyta i oczekuje odpowiedzi. To nic innego jak kolejna werbalizacja, nowe słówa, nazwy a one domagają się i tworzą nowe skojarzenia.
      Należy zrobić doświadczenie, tak zrobić doświadczenie – Siebie, jakkolwiek byłoby to abstrakcyjne. Należy odkryć swoją esencję, to znajdziemy jednocześnie esencję rzeczywistości.
      A nasza esencja leży po za słowami, po za relacją. Może to abstrakcyjne i nieuchwytne. Tak na początku to tak może się wydawać ale z czasem, jak osiądziemy w tym doświadczeniu, jak się z nim zaznajomimy to poczujemy pewność, stabilność, przestrzenność….ok, wystarczy… te nauki idą daleko dalej, to jest początek poznawania siebie i rzeczywistości, w tym miejscu musimy wykształcić powoli “nowy umysł” – otwarty umysł, i tym umysłem ewentualnie dalej badać i poznawać.

      • wduch says:

        Widzę, że zmierza Pan w kierunku Zen czy też chińskiego Chan. W notatkach do wykładu cytuję “Kazanie o jednym umyśle” Mistrza Bassui (1327-1387):

        Jeśli chcesz urzeczywistnić swój własny Umysł musisz przede wszystkim wejrzeć w źródło, z którego wypływają myśli. Śpiąc czy pracując, stojąc czy siedząc, głęboko zapytuj siebie: “Czym jest mój własny Umysł?” a rób to z gruntownym pragnieniem rozwiązania tej kwestii. …
        Cóż to za mistrz, który w tej właśnie chwili oczyma widzi barwy a uszami słyszy głosy, który teraz podnosi ręce i rusza stopami? Wiadomo, że są to funkcje naszego umysłu, lecz nikt nie wie dokładnie, na czym one polegają. Można twierdzić, że za tymi działaniami nie kryje się żadne rzeczywiste istnienie i że czynione są one spontanicznie. Można i odwrotnie, utrzymywać, że są to właśnie czynności jakiejś istoty, ale pozostaje ona niewidzialna. …
        Wewnątrz siebie nie znajdziesz żadnego “ja” ani nie odkryjesz nikogo, kto słyszy.

  3. Michał says:

    Panie Profesorze, w wykładzie sprzed kilku miesięcy (utrwalonym na nagraniu https://youtu.be/roEbYPo8UQU) wspomina Pan Profesor , że recenzuje właśnie dobrą książkę na temat neuroedukacji. Czy podałby Pan Profesor jej tytuł? Z góry dziękuję i pozdrawiam!

    • wduch says:

      Howard-Jones, Neuroscience and Education. Polska wersja jest znacznie rozszerzona i uzupełniona o nowsze prace:
      Neuronauka i Edukacja: Przegląd Interwencji i Podejść Edukacyjnych Korzystających z Osiągnięć Neuronauki. Pełen Raport i Podsumowanie

      W aktualizacji tego przeglądu też trochę pomagałem, ale to głównie praca tłumaczy:
      Krzysztof Cipora, Uniwersytet w Tybindze (Niemcy)
      Anna Bereś, Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
      Ewa Międzobrodzka, Vrije Universiteit Amsterdam (Holandia)
      Justyna Płachetka, Uniwersytet SWPS

      Przypominam im co jakiś czas by w końcu wysłali to do druku, prawdopodobnie w wyd. CK UJ)
      Będę miał wykład w ramach Tygodnia Mózgu w Bydgoszczy 16.03.2020:
      Przegląd Interwencji i Podejść Edukacyjnych Korzystających z Osiągnięć Neuronauki.

      • Michał says:

        Dziękuję, Panie Profesorze! To dla mnie cenna informacja. Kłaniam się nisko i łączę pozdrowienia!

  4. johnyrock7 says:

    Pytanie! Kto patrzy w mózgu?
    Mam ostatnio takie przemyślenia na temat świadomości. Dochodzę do pewnego dysonansu poznawczego.
    Subiektywnie mamy wrażenia, doznania, qualie. Postrzegamy je w naszym umyśle, podobnie jakbyśmy byli zamknięci razem z nimi w jednym pokoju. Mamy wrażenie bycia obserwatorem oglądającym film, w środku naszej głowy.
    Jednak obiektywnie wiemy że to nie ma sensu. Wrażenia świadome powstają (w dużym uproszczeniu) gdy grupy neuronów synchronizują się ok 40Hz.
    I tutaj pojawia się problem. Poszczególne impulsy i neurony nie tworzą spójnej materii a bardziej system elementów. Neurony składają się z atomów a z tego co wiem to atomy się nie dotykają.
    Gdy patrzymy pod czaszkę widzimy Mózg oraz jego aktywność, jednak subiektywnie, sprawa ma się zupełnie inaczej.
    Subiektywnie: Wrażenie bycia Punktem który patrzy na otaczające go treści świadomości.
    Obiektywnie: Wiele neuronów, synaps, neuroprzekaźniki oraz krótkotrwałe pobudzenia.
    Jak pogodzić te dwie perspektywy? Nie widzimy w mózgu punktu duszy, jednak introspekcja ukazuje nas jako “widza przedstawienia”.
    Oczywiście, korelujemy zmiany aktywności mózgu z zmianami świadomych wrażeń, ale kto patrzy na te wrażenia?
    Kto patrzy w mózgu?
    Nawet jeśli wytłumaczymy poszczególne stany mentalne, specyficzną aktywność neuronów, to dalej nie rozwiązuje problemu tożsamości.
    W Umyśle jestem jeden, lecz pod czaszką kryje się system wielu elementów.
    Jak pogodzić wrażenie bycia punktem między uszami z tym co obserwujemy w laboratorium?
    Te dwie prawdy wyglądają na zupełnie sprzeczne ze sobą. Ale prawdy nie mogą być sprzeczne, z definicji!

    Pozdrawiam!

    • wduch says:

      Tak, to pytanie gnębi ludzi od bardzo dawna. Mistrz Zen Bassui (1327-1387) w “Kazaniu o jednym umyśle”:

      Jeśli chcesz urzeczywistnić swój własny Umysł musisz przede wszystkim wejrzeć w źródło, z którego wypływają myśli. Śpiąc czy pracując, stojąc czy siedząc, głęboko zapytuj siebie: “Czym jest mój własny Umysł?” a rób to z gruntownym pragnieniem rozwiązania tej kwestii. …
      Cóż to za mistrz, który w tej właśnie chwili oczyma widzi barwy a uszami słyszy głosy, który teraz podnosi ręce i rusza stopami? Wiadomo, że są to funkcje naszego umysłu, lecz nikt nie wie dokładnie, na czym one polegają. Można twierdzić, że za tymi działaniami nie kryje się żadne rzeczywiste istnienie i że czynione są one spontanicznie. Można i odwrotnie, utrzymywać, że są to właśnie czynności jakiejś istoty, ale pozostaje ona niewidzialna. …
      Wewnątrz siebie nie znajdziesz żadnego “ja” ani nie odkryjesz nikogo, kto słyszy.

      Nie dało się tego długo zrozumieć, ale teraz widzimy to coraz lepiej. Kto widzi w robocie, który się rozgląda, rozpoznaje twarze i komentuje swoje stany? Napisałem o świadomości dużo w notatkach do wykładu z kognitywistyki więc nie widzę potrzeby by to tu powtarzać.

      • johnyrock7 says:

        Dziękuję za szybką odpowiedź!
        W pańskich notatkach znalazłem taki fragment
        “Większość konkretnych sytuacji nie jest przez twórcę gier zaprogramowana, jest rezultatem oddziaływania z
        użytkownikiem, chwilowym i ulotnym zjawiskiem, podobnie jak strumień myśli w mojej głowie w tej chwili.
        Nie ma tu substancji, jest tylko informacja w postaci chwilowego układu prądów pobudzających neurony czy elementy elektroniczne, LCD, głośniki. Powstaje i po chwili znika, istniejąca przez chwilę konfiguracja pobudzeń może się już nigdy nie powtórzyć. Na tym polega niematerialny charakter umysłu.
        Budząc się ze stanu snu bez marzeń sennych odradzamy się niejako na nowo, włącza się umysł by sterować naszym ciałem i zachowaniami. Skąd wiem, że to ja? Czy po skopiowaniu do innego ciała, jak wyobrażają sobie twórcy projektu 2045, mogę być pewnym,że jestem nadal sobą? A co z oryginałem? Mamy tu poczucie pewnej tajemnicy. Jedynym rozwiązaniem wydaje się być uznanie, że co nocy znikamy i budzimy
        się na nowo, ciągłość naszego istnienia wynika tylko z pamięci i relacji społecznych, jakie ją podtrzymują.”


        Nie jestem pewien czy dobrze to rozumiem. W jaki sposób “znikamy i budzimy sie na nowo”?
        Przecież to przeczy naszemu doświadczeniu!
        Subiektywnie, może i tracimy świadomość ale przecież trwamy dalej.
        Przenosimy się do kolejnego momentu w którym odzyskujemy świadomość.
        Gdy zasypiamy, nasze życie się nie kończy, a rano w naszych głowach nie rodzą się nasze kopie. Mamy subiektywne, solidne doświadczenie trwałości.
        Jesteśmy od kołyski aż po grób, okazyjnie tracąc świadomość i zyskując ją ponownie.

      • wduch says:

        To prawda, okazyjnie tracimy świadomość, to “ja” znika i pojawia się na nowo. Nie twierdzę przecież, że całkiem znikamy. Przez parę godzin nas nie ma, procesy świadome się nie toczą. Gdybym zapadł w śpiączkę to by mogło być parę lat a nie godzin. W czasie omdlenia to parę minut. Nie ma procesu, nie ma świadomości.
        W jakim więc sensie mógłbym powiedzieć, że “ja jestem” kiedy czas płynął a mnie nie było? A jeśli się budzę jako kopia “ja” to skąd mógłbym o tym wiedzieć? Wrażenie ciągłości wynika z dostępu do pamięci. Podróżując do innych stref czasowych zdarza mi się przez krótki czas nie wiedzieć gdzie jestem i kim jestem, dopóki pamięć nie wróci. Kopia z dostępem do pamięci miałaby takie same poczucie ciągłości jak oryginał. Osoba z głęboką amnezją ma poczucie istnienia ale nie wie czyje to istnienie. Podobnie w przypadku zaawansowanego Alzheimera, kiedy pamieć znika, nawet pamieć najprostszych umiejętności takich jak samodzielne jedzenie. Subiektywne poczucie “ja” w znacznym stopniu jest związane z trwałością różnych form pamięci, jak i działania wielu procesów przebiegających w mózgu.

      • CheshireCat says:

        Dzień dobry Panie Profesorze. Jestem w trakcie czytania znakomitej książki Thomasa Metzingera – Tunel Ego. Dwa poniższe fragmenty zainspirowały mnie do postawienia
        sobie pytania.

        “Ciało postrzegane z wewnątrz i powstający z niego emocjonalny automodel są kluczowe dla ludzkiego świadomego doświadczenia siebie.”

        “Pamięć autobiograficzna jest, oczywiście, jednym z najważniejszych składników ludzkiego automodelu, ponieważ pozwala oswoić naszą własną historię, wewnętrzny i zewnętrzny czas, teraźniejszość i przeszłość”

        Przechodząc do rzeczy. Czy możliwe jest odseparowanie Ego od biologicznego ciała? Przenosząc model pamieci autobiograficznej danej osoby do humanoidalnego robota z komputerem inspirowanym budową ludziego mózgu. Czy pomijając biologiczne ciało jesteśmy w stanie zachować ciągłość istnienia?

      • wduch says:

        Z Metzingerem akurat od lat współpracują nasi kognitywiście. Co do możliwości lub nie to możemy tylko spekulować. Dopóki się czegoś nie zrobi wielu ludzi wydaje się to niemożliwe, historia AI jest pełna takich twierdzeń (trochę o tym wspomniałem w ostatniej prezentacji o AI, http://www.is.umk.pl/~duch/refpl.html).
        Osobiście jestem przekonany, że to możliwe, ale potrzebny będzie do tego system, który lepiej odtwarza reakcje mózgu niż symulacje komputerowe. Takie systemy oparte na neuromorficznych chipach powoli powstają. Ale zachowanie ciągłości istnienia to jedna z tych najdziwniejszych spraw o jakich możemy pomyśleć. Czy jestem tym samym co wczoraj? Skąd mogę to wiedzieć? Może moje ciało zostało w jakieś futurystycznej drukarce 3D skopiowane wiele razy, a w każdym jest taki sam mózg z poczuciem ciągłości swojego istnienia bo ma moją pamięć. Wszyscy się uważają za mnie i mają rację. To jeszcze długo nie będzie możliwe (jeśli w ogóle), rozważania na temat poczucia tożsamości są w książce Douglas Hofstadter i Daniel Dennett, “The Mind’s. I: Fantasies and reflections on self and soul” (1981),

  5. CheshireCat says:

    Rozumiem, że to separacja obserwatora od reszty świata prowadzi do paradoksów? Istniejemy w sposób nierozdzielny od reszty świata. W takim razie funkcja falowa jest tylko narzędziem matematycznym, którym posługuje się obserwator i nie opisuje obiektywnej rzeczywistości, która jest naszym wyobrażeniem.

  6. CheshireCat says:

    Czy do aktu obserwacji potrzebny jest świadomy obserwator? Wyobraźmy sobie, że obserwatorem jest ośmiornica. Jej wirtualny świat różni się znacznie od naszego wirtualnego świata, który wydaje się wyrazisty nie dlatego, że jest realny, ale dlatego, że jest wirtualny.

    Czy stwierdzenie, że rzeczywistość jest relacyjna albo, że jej fundamentem jest świadomość obserwatora nie jest nadużyciem? Z jednej strony istnienie “relacji” bez obserwatora jest niemożliwe, bo w czyimś umyśle muszą się pojawić. Z drugiej strony określenie “istnieć” nie ma jakiegokolwiek sensu bez świadomego obserwatora.

    Interpretacji jest wiele, ale mają jedną poważną lukę. Są nterpretacjiami opartymi na ludzkiej introspekcji. Ostatecznie prowadzi to do interpretacji: “zamknij się i licz”.

  7. gall says:

    Ten eksperyment odnosi się do paradoksu “przyjaciela Wignera” https://en.wikipedia.org/wiki/Wigner%27s_friend . Inna możliwa interpretacja opiera się na relacyjnym obrazie fizyki kwantowej https://en.wikipedia.org/wiki/Relational_quantum_mechanics

    Można nawet postawić bardziej śmiałą tezę, że nie tylko nie mamy dostępu do obiektywnej rzeczywistości, ale wręcz że w ogóle obiektywna rzeczywistość nie istnieje. Donald Hoffman trochę na ten temat filozofuje https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fpsyg.2014.00577/full . Twierdzi, że jedyną realnością jest świadomość, a prawa fizyki kwantowej muszą logicznie wynikać z tego faktu.
    Ciekawi mnie czy takie teorie będą kiedyś częścią oficjalnej teorii naukowej i staną się falsyfikowalne podobnie jak to się właśnie stało z paradoksem Wignera. Widzimy przecież, że rozwój fizyki kwantowej i kognitywistyki coraz wyraźniej wskazuje na udział obserwatora w “kreowaniu” rzeczywistości.

  8. PiratesOfTheCaribbean says:

    Cytat z W.Duch “…a ten zależy od zmysłów i nie dostrzegamy w nim dziwnych efektów obserwowanych na poziomie kwantowym.” Trudno dostrzegać zmysłami efekty kwantowe. Mózg człowieka nie służy do rozwikłania zagadki umysłu, a raczej stanowi organ niezbędny do przetrwania. Natomiast w takich obszarach jak fizyka kwantowa, albo teoria strun z nadzieją szuka się wyjaśnienia licznych zjawisk paranormalnych. Już fakt istnienia wielce tajemniczego zjawiska splątania kwantowego jest pośrednim dowodem na to, że zjawiska anomalne maja naturę kwantową. Obecnie anomalne zjawiska mentalne uważane są za efekty kwantowe w skali makroskopowej. Wielu badaczy jak również wielu fizyków jest skłonnych tak sądzić.

    • wduch says:

      Chyba jednak znikomy procent. Najpierw trzeba by pokazać, że są to rzeczywiste efekty a nie złudzenie, zgarnąć milion dolarów za demonstrację jakiegoś paranormalnego zjawiska od towarzystwa sceptyków. Na rewelacje czekamy już dobre 100 lat ale jakoś ich nie widać. Dlatego szkoda mi czasu na takie rozważania. Proszę pisać do tych fizyków, którzy się tymi zjawiskami zajmują, bo ja akurat żadnego z nich nie znam., ale życzę im powodzenia.

  9. CheshireCat says:

    Dziękuję za obszerną odpowiedź i polecenie książek. Chętnie się z nimi zapoznam. Widziałem kiedyś film dokumentalny o człowieku, który zapominał wszystko, co się działo wokół niego. Był ciągle przekonany, że ma dwadzieścia lat, a w rzeczywistości miał pięćdziesiąt. Pokazanie lustra wywoływało u niego głęboki szok, który szybko mijał. Wystarczyło zaledwie trzydzieści sekund i następował absolutny reset. Po obejrzeniu tego filmu uświadomiłem sobie, że nie ma żadnej duszy, a człowiek jest po prostu skomplikowaną maszyną.

    • wduch says:

      300 lat temu do takich wniosków doszedł David Hartley, angielski lekarz. Nie każdy to dzisiaj rozumie, ale też nie każdy ma okazję do obserwacji neurologicznych lub psychiatrycznych zaburzeń.

    • Dariusz says:

      CheshireCat napisał:
      „Po obejrzeniu tego filmu uświadomiłem sobie, że nie ma żadnej duszy, a człowiek jest po prostu skomplikowaną maszyną.”

      „Duszę” (niematerialną) to chyba mamy 😉 Jednak jest ona czymś ulotnym i zależnym od materii.

      Dariusz napisał:
      „W jednym ze swoich wykładów wspomniał Pan, że umysł jest niematerialny (choć mózg jest jego substratem). Proszę o szersze wyjaśnienie tej kwestii, tzn. jak rozumieć rzeczoną niematerialność?”

      Profesor napisał:
      (…)
      „Niematerialność wynika z tego, że mamy do czynienia z dynamiczną aktualizacją stanów, istniejącą krótko w czasie i przestrzeni. Z jednej strony mamy fizyczną strukturę mózgu, pamięć trwałą wszelkiego rodzaju (nawyki, umiejętności, semantyka, epizody) a z drugiej ta pamięć jest martwa, podobnie jak martwa jest pamięć na DVD, kartach czy dyskach, dopóki nie pobudzimy jej i nie utworzymy z zapisanej w niej informacji istniejącej tylko chwilowo, zmieniającej się szybko w czasie i w rozkładzie przestrzennych aktywacji tej pamięci, dynamicznego elementu jakim jest wyobrażenie, myśl, czy percept.

      (…)
      Większość konkretnych sytuacji nie jest przez twórcę gier zaprogramowana, jest rezultatem oddziaływania z użytkownikiem, chwilowym i ulotnym zjawiskiem, podobnie jak strumień myśli w mojej głowie w tej chwili. Nie ma tu substancji, jest tylko informacja w postaci chwilowego układu prądów pobudzających neurony czy elementy elektroniczne, LCD, głośniki. Powstaje i znika, nie ma już tej konfiguracji i może się nigdy nie powtórzyć.”
      (…)

      https://wduch.wordpress.com/2013/12/13/niematerialny-umysl/

      • CheshireCat says:

        Dariusz: „Duszę” (niematerialną) to chyba mamy 😉 Jednak jest ona czymś ulotnym i
        zależnym od materii.

        Z filozoficznego punktu widzenia to dualizm własnościowy. Cóż jednak można powiedzieć o duszy? W arystotelesowskim ujęciu dusza jest formą ciała i znika po śmierci. Spinoza zaś utożsamiał dusze z ideą, którą ciało tworzy na swój temat. Wielu współczesnych ludzi podświadomie uznają dualizm substancjalny twierdząc, (według mnie bezpodstawnie), że istnieje nieśmiertelna dusza, która opuszcza ciało po śmierci. Czym zatem jest dusza? Kto ma rację?

        Mamy skłonność do reifikacji. Z jednej strony jestem końcowym rezultatem działania mózgu, a z drugiej przypadkowe pobudzenia neuronów zależą między innymi od położenia każdej cząsteczki we Wszechświecie. Natura tworzy świat za pomocą oddziaływań.

      • CheshireCat says:

        Jakby ktoś szukał dobrej komedii 🙂

      • wduch says:

        Ja tu sobie śpię, a moja dusza hula w zaświatach i ja nic o tym nie wiem. Czy to jednak na pewno “moja”?
        Niestety nauka nie jest tak poczytna jak fantazje na temat duszy.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s