Optymalizacja procesów w mózgu

Przez chwilę myślałem, że nikt się tym nie zajmuje, ale oczywiście byłem w błędzie. Optymalizacja procesów zachodzących w mózgach zaczyna się od neurorehabilitacji, mamy interfejsy mózg komputer, neurofeedback a teraz neuromodulację. Mam więc konkretne wyobrażenia jak do tego podejść – i o tym właśnie jest wykład na University of Surrey.

Advertisements

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka, Sztuczna Inteligencja. Bookmark the permalink.

21 Responses to Optymalizacja procesów w mózgu

    • wduch says:

      Wielu rzeczy można się bać, asteroid, superwulkanów, bioterroryzmu, zmian klimatycznych i upadku cywilizacji, kosmitów … na mojej liście raczej genetycznie wyhodowani nadludzie są daleko. Właśnie wróciłem z konferencji na temat Global Brain Initiatives, wszystkie większe kraje wydają miliardy na badania nad mózgiem ale chęci tworzenia nadludzi nie widać. Za to chęć leczenia chorób mózgu widać wyraźnie, bo ponad 1/4 ludzkości przynajmniej raz w ciągu życia ma z mózgiem poważne problemy.
      Jeśli się czegoś obawiam to nowych technologii wojskowych w połączeniu z tendencjami nacjonalistycznymi, które mogą zmienić równowagę sił i doprowadzić do wojen. Historia może się powtórzyć.

      • Tomasz says:

        Nie sadze aby wojny oparte na nackonalizmie mialy sie powtorzyc. To piesn przeszlosci. Jesli juz to bardzo lokalnie i w zacofanych czesciach swiata. Wojny konwencjonalne sa po prostu ekonomicznie nieuzasadnione a w dobie broni masowego razenia konwencjonalna wojna swiatowa jest nie do wygrania. Natomiast pole do popisu jest dla wojen ejonomicznych, dezinformacyjnych, informatycznych no i zwiazanych z wyscigiem nad rozwojem sztucznej i poprawianiem biologicznej inteligencji.
        Dziwie sie ze pan chcial uslyszec oficjalnie, ze mocarswa sa zainteresowane pracami nad ulepszaniem czlowieka, to eugenika a ta sie przecez wszystkim zle kojarzy.
        No coz ja rowniez podzielam obawy Hawkinga, to po prostu nie uniknìne. Najpierw zepchniecie starej ludzkosci na margines, a porem i tej ulepszonej wogole na korzysc sztucznej.
        Pytanie tylko ile jeszcze nam zwylym ludziom czasu zostalo?….

      • wduch says:

        Obawiam się, że różne wojny się toczą, nacjonalizm w Jugosławii był całkiem niedawno ich przyczyną, religijne podłoże widzimy na Bliskim Wschodzie. Oczywiście dezinformacja i wojny ekonomiczne mogą być wstępem do katastrofy. Warto poczytać historię dochodzenia Mussoliniego i Hitlera do władzy: najpierw głosimy wyższość rasy albo “prawdziwego obywatela”, potem szukamy wroga, zawszonych imigrantów, drugiego sortu. Oczywiście czasy się zmieniły, ale widząc wściekłych młodzieńców atakujących wszystko co odmienne tego się boję bardziej niż jakichś nadludzi przyszłości.
        Ale każdy ma swoje obawy. Lata temu byłem w Tokio na spotkaniu z mistrzem Zen, jeden ze słuchaczy powiedział, że teraz mamy tyle stresów, ekologia, klimat, przeludnienie, w 13 wieku mogli sobie w Japonii medytować. Mogłem mu tylko przypomnieć, że w tym czasie wszyscy czekali na najazd chińczyków i śmierć, od której uchronił ich tylko boski wiatr Kami, który zniszczył flotę Kublai Chana. Trudno nam sobie wyobrazić lęki przeszłości. Teraz żyjemy we wspaniałych czasach i w dobrym miejscu, musimy się tylko nauczyć to doceniać.

      • Zaniepokojony says:

        OK rozumiem, że każdy może bać się czego mu się tam żywnie podoba ale czy zechciałby pan wyjaśnić czemu z takim lekceważeniem odnosi się pan do poruszanego problemu? Jakieś argumenty czy to tylko kwestia smaku?
        Rozumiem, że bliższe czasowo są nam zagrożenia, które pan wymienił ale czy to jedyny argument?

      • wduch says:

        Na razie nie mamy pojęcia jak można by zrobić z człowieka nadczłowieka metodą manipulacji genetycznych. Nie wiemy czy to w ogóle możliwe. To, że mamy technikę edycji genomu nie znaczy, że wiemy jak go zmieniać. To jest możliwe tylko w prostych przypadkach, gdy pojedyncze geny mają duży wpływ na zdrowie. Na autyzm ma wpływ ponad 800 genów związanych z mózgiem. Nie wyobrażam więc sobie byśmy mogli zmienić geny i tworzyć nadludzi. Nikt się za to nie zabiera. Raczej za mojego życia niczego takiego nie zobaczę. Ale może mam za małą wyobraźnię …

      • Tomasz says:

        Co do nadludzi to lub troszke nadludzi to wystarczylaby selekcja przylad -Zydzi.
        A kiedy pan sie spodziewa pojawienia sztucznej inteligencji porownywalnej z ludzka? Wiem ze kaze panu wrozyc z fusow ale tak plus minus?,,,

      • wduch says:

        Tak postawione pytanie nie ma sensu. W wielu dziedzinach mamy nakładka inteligencję już dzisiaj. W innych jest jeszcze daleko. Porównywalna z ludzką w jakich zadaniach? Trzeba to jednoznacznie określić. Dlatego Turing zaproponował w 1950 roku test. Wygrana Watsona w Va Banque pokazała, że również w językowych zadaniach maszyny potrafią sobie radzić. Kolejnym wyzwaniem jest głębokie rozumowanie w oparciu o percepcję. Rozwój AI to wiele etapów.

      • Dariusz says:

        Skoro dyskusja dotyczę mózgów i obaw… 😉

        Prof. Sedlak W. , Na początku było jednak światło, Warszawa 1986.
        „Człowiek wywraca porządek w jonosferze zmieniając geografię stref klimatycznych. Wyzwala trzęsienia ziemi. Rozpoczyna reakcje nuklearne, nie wie tylko, czy w każdym wypadku pozwolą mu się one sterować, a wtedy…? Przygląda się planetom już niemal oko w oko. Bez dźwigni Archimedesa wstrząsa równowagą dynamiczną bryły obrotowej Ziemi, a wcześniej ją zważył. Ceruje ludzkie serca lub je wymienia, prawdopodobnie w przyszłości wymieniać będzie mózgi kretynom, z jedną tylko obawą, skąd zdobyć odpowiednią ilość mądrych przeszczepów”.

      • Zafrapowany says:

        “Tak postawione pytanie nie ma sensu. W wielu dziedzinach mamy nakładka inteligencję już dzisiaj. W innych jest jeszcze daleko. Porównywalna z ludzką w jakich zadaniach? Trzeba to jednoznacznie określić”.
        W takim sensie, że jest zdolna do radzenia sobie w zmiennym środowisku, zdolna do rozwoju. Nazywanie inteligentnym mistrzowskie granie w szachy na przykład jest nieporozumieniem. Każda szczegółowa zdolność to nie inteligencja, nie jest w stanie rozwijać się twórczo, nie jest w stanie zastąpić człowieka.

      • wduch says:

        Z tego wniosek, że szachiści czy profesjonalnie gracze w go, to nie są inteligentni ludzie. Kiedyś myśleliśmy inaczej.
        To o czym Pan pisze to Artificial General Intelligence (AGI), czyli robienie programów do coraz szerszej gamy zagadnień. W tej sytuacji trzeba określić jaka to ma być grupa zagadnień.
        W 2008 roku zrobiliśmy pierwszą konferencję na ten temat w Memphis, TN. Teraz jest sporo prac na temat kreatywności komputerowej. Warto więc określić zakres spodziewanych umiejętności, ale określenie “inteligentny” nie sprowadza się do tak/nie.

      • O co kamam? says:

        “Tak postawione pytanie nie ma sensu. W wielu dziedzinach mamy nakładka inteligencję już dzisiaj. W innych jest jeszcze daleko. Porównywalna z ludzką w jakich zadaniach? Trzeba to jednoznacznie określić. Dlatego Turing zaproponował w 1950 roku test.”
        Przykładem z Turingiem sam pan sobie zaprzecza. Przecież ten test jest taki, że właściwie nie wiadomo jakie zdolności mierzy. Chyba pogoda nie wpływa dobrze na formę umysłową….

      • wduch says:

        Mierzy zdolność do konwersacji i odpowiadania na pytania na poziomie zbliżonym do ludzkiego, można stosować testy psychologiczne próbujące np. określić wiek. Natomiast pytanie o “prawdziwą inteligencję” nie wiadomo do czego się odnosi.
        Rozumiem, że próbuje Pan uszczypliwości w stosunku do Turinga jak i do mnie. Właśnie przez takich dyskutantów nikt z moich znajomych nie prowadzi blogu.

      • O co kamam? says:

        “Mierzy zdolność do konwersacji i odpowiadania na pytania na poziomie zbliżonym do ludzkiego, można stosować testy psychologiczne próbujące np. określić wiek.”
        Pytający ma nie tylko odnieść przyjemność z konwersacji ale może zadać dowolne pytanie, które może zdemaskować komputer. Oczywiście dużo zależy od pytającego jego inteligencji i intuicji.
        “Z tego wniosek, że szachiści czy profesjonalnie gracze w go, to nie są inteligentni ludzie. Kiedyś myśleliśmy inaczej.”
        Z tego wniosek, że wierzy pan w inteligencję bez świadomości bo przecież obliczające komputery póki co nie są świadome?
        Podejrzewam, obserwując ten blog, że w zależności od nastroju będzie pan “za a nawet przeciw” 🙂

      • wduch says:

        Właśnie dlatego test Turinga jest tak trudny, teraz mamy boty, które oszukają wieśniaków w Indiach, ale łatwo jest je załamać. Podobnie z Watsonem, nie było ograniczeń co do tematu, ale też odpowiedzi nie wymagały głębszego rozumienia. Ostatnie prace naprawdę posuwają badania w tym zakresie do przodu.
        Nie będę tu kolejny raz wyjaśniać definicji inteligencji, ani kolejny raz pisał o świadomości. Mamy naprawdę dużo ciekawych rzeczy do zrobienia, a taka dyskusja i złośliwe uwagi pokazują jedynie, że pisanie tutaj to strata czasu.

      • gall says:

        Ciekawy temat, serial Black Mirror w kilku odcinkach pokazuje jakie mogą być konsekwencje mapowania umysłu. Szczególnie prowokujący do myślenia jest odcinek w którym buduje się sztuczną podmiotową świadomość i zapętla ją w nieskończonym cierpieniu. To w zasadzie możliwe, bo wrażenie “ja cierpię” ma swoją reprezentację neuronalną i o ile biologiczne neurony w końcu zmęczą się i wrażenie takie rozpłynie się, o tyle już w sztucznym systemie można by je podtrzymywać w nieskończoność. Mało tego, w takim systemie można będzie zakodować informację “ja cierpię wiecznie” i wtedy takie wrażenie będzie jak najbardziej realne, choć z perspektywy trzecioosobowej to tylko przejściowa aktywność neuronów.
        Mam wrażenie, że ludzkość prędzej czy później pogubi się w tym wszystkim gdy tylko zacznie ingerować w mózg. Proszę zauważyć jak wiele zależy od pojedynczych struktur mózgu, jak kształtują one życie społeczne i cywilizację. To są sprzężenia zwrotne, które dostrajały się miliony lat. Optymalizacja nawet najprostszych z nich całkowicie odmieni oblicze życia społecznego, a może nawet doprowadzić do jego zagłady. Np. usunięcie bólu i strachu to będzie optymalizacja, ale bez tego bólu i strachu cywilizacja prędzej czy później rozpadnie się, z tej prostej przyczyny, że nie będzie bała się rozpaść.

      • wduch says:

        Tak, tu trzeba być bardzo ostrożnym. Ale czy strach przed możliwymi pomyłkami powinien nas sparaliżować i powstrzymać przed robieniem badań, które mogą pomóc ludziom cierpiącym na chroniczne bóle? Każdy postęp w medycynie był krytykowany. W 1873 roku Sir John Eric Ericksen, brytyjski chirurg królewski, twierdził: “Żołądek, klatka piersiowa i mózg będą na zawsze zamknięte przed penetracją mądrego chirurga”. Tak się na szczęście nie stało.

  1. Tomasz says:

    A ja mam pytanie czy istnieja jakies wiarygodne badania czy testy mogace ocenic procesy poznawcze u dzieci czy u ludzi wogole. Tego co mozna znalezc w internecie necie nie traktuje powaznie. Interesuje mnie to dlatego ze zauwazam pewien problem u mojego 10 syna ktory rozkojarza sie nad wykonywanym zadaniem. Nie wiem czy wynika to z trudnosci w koncentracji czy tez moze sa problemy z pamiecia operacyjna. Czy sa jakes programy pozwalajace to zdiagnozowac a potem skutecznie pomoc takiemu dziecku?
    Z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam.

    • wduch says:

      Nie radziłbym samemu się bawić w diagnozy i terapie. Lepiej poszukać jakiegoś psychologa klinicznego, który ma dostęp do odpowiednich testów psychometrycznych – w Polsce tylko psycholog po studiach może takie testy kupić i używać. Nie ma na razie dobrych testów opartych na elektrofizjologicznych pomiarach, chociaż w przypadku problemów z uwagą stosuje się często neurofeedback. W obecnej formie nie jest to bardzo efektywna terapia, jest dużo pomysłów jak to usprawnić ale do szerokiego zastosowania jeszcze daleko.

  2. Karol says:

    Witam
    Swego czasu czytałem gdzieś na tym blogu, że pracuje pan wraz ze swoim zespołem badawczym nad wykorzystaniem potencjału rozwoju dzieci między innymi nad sposobem uczenia się języków obcych w sposób naturalny w dzieciństwie.
    Jako nauczyciel chciałbym zwrócić uwagę na bardziej namacalny problem w szkolnictwie, który nie jest mimo rozwoju nauki sensownie rozwiązany.
    Tym problemem jest według mnie prokrastynacja u dzieci szkolnych. Mniej to boli mnie jako nauczyciela gdy dotyczy to uczniów z małym potencjałem intelektualnym, którzy ucząc się różnych rzeczy tracą tylko czas i nigdy w życiu im się to raczej nie przyda.
    Problemem są tzw. zdolni uczniowie, którzy są inteligentni i potrafią myśleć niezależnie ale zwyczajnie im się nie chce i nie są to niestety przypadki odosobnione.
    Uczniowie dzielą mi się najczęściej na trzy grupy: 1. tych którzy nie są zainteresowani nauką i nie mają potencjału,
    2. nie mających większego potencjału intelektualnego ale za to pracowitych i systematycznych (ci najczęściej to uczniowie czwórkowi i piątkowi);
    3. mających potencjał, którym błysną nie raz i nie dwa na lekcji ale nie pracujący i niesystematyczni.
    Mnie najbardziej frustruje ta trzecia grupa, to zmarnowany potencjał. Obserwując ich losy po ukończeniu szkoły można stwierdzić, że rzadko kończą studia, a jeśli już to wykonują potem pracę niewymagającą większego zaangażowania umysłowego. Słowem zmarnowany potencjał indywidualny i dla całego kraju. Problem ten niestety jest powszechny i od lat niewiele się zmienia.
    Pewnie ktoś mi zarzuci, że to wina nauczycieli, którzy nie potrafią zachęcić do swojego przedmiotu ale to nie rozwiązuje moim zdaniem problemu. Tu potrzebne są jakieś całościowe badania.
    Pisał pan też wcześniej, że Azjaci (Chińczycy) prześcigną nas ze względu na laicki światopogląd ale moim zdaniem przyczyna tkwi w mentalności, stosunku do pracy nad sobą.
    A tej nie uczy obecna szkoła coraz bardziej zmierzająca do bezstresowego wychowania i zmniejszania wymagań szkolnych.
    Myślę, że tu naukowcy powinni popracować nad rozwiązaniem tego problemu, który jest strasznie palący, a mnie jako człowieka “na żywo” obserwującego ten proces prowadzi do braku wiary w sens swojej pracy.
    Pozdrawiam.

    • wduch says:

      To prawda, potrzebne są badania, dzieje się coś niedobrego, zbyt wiele procesów w mózgu prowadzi do rozproszenia uwagi i zapewne ma wpływ na zmniejszenie motywacji by systematycznie się rozwijać. Nie wiem kto by się mógł w Polsce tym zająć bo zrozumienie mechanizmów mózgowych, zaprojektowanie odpowiednich eksperymentów, nie będzie łatwe. W moim laboratorium badamy procesy rozwoju słuchu fonematycznego niemowlaków, pamięci roboczej, zupełnie podstawowe sprawy. To niezwykle trudne: rekrutacja, pomiary EEG niemowlaków, okulografia, analiza wideo to wszystko zajmuje bardzo dużo czasu, a publikacji z tego niewiele. Nie wiem czy uda się nam znaleźć finansowanie na utrzymanie tego laboratorium bo grant się nam kończy.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s