Psychologiczne konstrukty i rzeczywistość

 

Ważnym problemem jest ustalenie, czy pojęcia psychologii znikną na skutek rozwoju badań nad mózgiem – czyli czy eliminatywizm ma szansę powodzenia – czy też ulegną tylko pewnym modyfikacjom. Czy psychologia opisuje naprawdę procesy odpowiedzialne za zachowanie? Trochę uwag na ten temat spisałem poniżej, to na razie wersja robocza.

Duch W. Eliminatywizm i konstrukty psychologiczne. Rozdział w książce, UAM, maj 2018

 

 

 

Advertisements

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka, Uncategorized. Bookmark the permalink.

10 Responses to Psychologiczne konstrukty i rzeczywistość

  1. Dariusz says:

    Luźne refleksje po lekturze artykułu…

    1. Kilka lat temu pomyślałem, że w klasycznej psychologii powinna nastąpić dość radykalna rewolucja. Może rola psychologa powinna zostać sprowadzona (wyłącznie) do wykonywania zadań terapeutycznych, a kwestię stawiania diagnoz powierzono by psychoneurologom?

    2. Inna sprawa.

    Cytat:
    „…Liczne przykłady cytowane w ich pracy to wyrażenia „mózg zna nasze decyzje zanim jeszcze sami je poznamy”, „mózg nas oszukuje”, lub „mózg mnie do tego zmusił”. Tego typu wyrażenia przeciwstawiające „ja” i mózg, który je tworzy, można oczywiście wyeliminować, pisząc „procesy zachodzące w mózgu spowodowały takie działanie, które nie było świadome”. Próba obiektywnego opisu prowadzi jednak do pomijania roli „ja”, intencjonalnych procesów pozwalających w świadomy sposób kontrolować zachowanie organizmu.
    (…)
    Definiowanie dobrych konstruktów psychologicznych jest jednak bardzo trudnym zadaniem”.

    Jakiś czas temu (w innym dziale) poprosiłem Profesora o zdefiniowanie określonych pojęć. Teraz nie pamiętam dokładnie, lecz kwestia dotyczyła takich wyrażeń jak: umysł, intelekt itp. Odpowiedział Pan, że nie za bardzo ma to sens. Może i tak (?). Niemniej tradycyjna nomenklatura nadal funkcjonuje i raczej ma się dobrze. Czy aby na pewno za pomocą konstruktów zdoła się objaśnić np. „ja”. Przypomnę, że np. w pracy pt. „Czy jesteśmy automatami? Mózgi, wolna wola i odpowiedzialność” Profesor napisał:

    „… W efekcie pomimo tworzenia się planów i intencji działania, np. aktywacji jakiejś melodii, nie
    jest to działanie świadome, dopiero wykonanie (zagranie utworu lub zanucenie) pozwala
    uświadomić sobie jaki proces przebiega w mózgu. Czasami „ja” dowiaduje się o tym co się
    dzieje w mózgu dopiero przez obserwację swojego działania”.

    Dualizm? Przeczytałem sporo prac Pana profesora i znając jego poglądy wiem, że (intencjonalnie) nie chodzi tu o dwoistość. Jednak jakiś kłopot z rzeczonym „ja” chyba nadal istnieje…

    3. „… Na poziomie mikroskopowym mamy do czynienia z neuronami, których aktywacja zależy od parametrów związanych z wewnętrzną dynamiką i zewnętrznym otoczeniem. Zmiana tych parametrów powoduje pojawienie się nowych wzorców makroskopowej aktywności, które widoczne są za pomocą metod neuroobrazowania. W tego typu układach nie mamy do czynienia z liniową przyczynowością – mózg nie tworzy umysłu – ale z przyczynowością kołową, bo przejście pomiędzy stanami makroskopowymi można scharakteryzować za pomocą parametrów porządku w niskowymiarowych przestrzeniach, określających zmianę na poziomie mikroskopowym. W tej teorii procesy mentalne i fizyczne wzajemnie się warunkują, stany mentalne zmieniają stany fizyczne mózgu a te kolei wpływają na stany mentalne. Co więcej, ostatnie modele matematyczne pokazują, że zależności przyczynowe na makropoziomie mają większą moc przewidywania niż na poziomie mikroskopowym (Hoel, 2017). Redukcjonizm i eliminatywizm nie jest więc dobrym rozwiązaniem”.

    To są rewelacyjne odkrycia, o których pierwszy raz przeczytałem w artykule prof. Jerzego Vetualniego pt. „Duch i materia. Medytacja zmienia mózg”. Z niecierpliwością czekam na inne prace dotyczące tego zagadnienia, tym bardziej, że J. Vetulani puentując swój tekst zasugerował istnienie wielu obszarów do eksploracji.

    Cytat:
    „… Po drugie potwierdzają przekonywująco, że psychika wpływa na strukturę mózgu, albo bardziej obrazowo – że duch bezpośrednio działa na materię. Nowoczesna neurobiologia dowodzi, że prymitywny materializm jest nie do utrzymania, ale nie daje żadnego argumentu zwolennikom prymatu ducha nad materią. Po prostu wskazuje, że podział na duchowe i materialne jest podziałem sztucznym, a psychika i mózg to dwa aspekty świadomego życia. Czyżby należało powrócić do idei podwójnego aspektu Spinozy?”

    Z pewnością mamy temat frapujący z punktu widzenia etyki, filozofii czy nawet religii.

    • wduch says:

      Dziękuję za liczne pytania; chyba będę musiał napisać dłuższą pracę by dokładniej wyjaśnić czym się różni współczesne podejście od Spinozy. Jedną z ważniejszych idei jest dynamiczna forma, o której napisałem w artykule “Why minds cannot be received, but are created by brains”. Psychofizyczna jedność nie oznacza, że nie ma w niej możliwości utworzenia wielu spójnych, silnie wewnętrznie powiązanych procesów, takich jak różne reprezentacje “ja”. Mam jednakże za wiele rzeczy do zrobienia by się szerzej rozpisywać. W najbliższym semestrze w ramach wykładu wstępnego z kognitywistyki rozszerzę notatki na ten temat.

      • Dariusz says:

        Zdaje sobie sprawę z tego, że profesor jest osobą mocno zajętą. Jednak byłoby super znaleźć tu dłuższą pracę na temat różnic we współczesnym podejściu do Spinozy. Także chętnie przeczytam poszerzone notatki, o których Pan wspomniał. Najprawdopodobniej w tych sugestiach odzwierciedlam odczucia innych sympatyków bloga.
        Świadomość własnego „ja” odróżnia nas od większości zwierząt, choć nie od wszystkich. Przykładowo, wiadomo już, że np. słonie legitymują się tak zwaną samoświadomością. Powtórzę – temat jest niezwykle frapujący.

      • wduch says:

        Tak, ale w sprawach świadomości lepiej pytać ludzi, którzy się tym rzeczywiście zajmują, bo jest wiele pułapek w rozumowaniu na temat świadomości zwierząt. Na razie mam zbyt wiele pilnych spraw, zbliżają się terminy sprawozdań grantowych. Dzisiaj byłem w MNiSW i na konferencji z udziałem min. Gowina. Reforma nauki wszystko zmieni, jest sporo dobrych pomysłów, a na razie na uniwersytetach niewiele do niej przygotowań. Przygotowaliśmy propozycję pewnych zmian w klasyfikacji dziedzin i dyscyplin nauki, bo całe neuronauki się w medycynie ogólnej znalazły … Regulacje prawne, przy najlepszych intencjach ustawodawców, mogą bardzo utrudnić naukowcom życie.

  2. zwykleciele says:

    “Trudno porównywać inteligencję roślin czy pantofelka z ludzką.”
    Na czym polega trudność porównania tych inteligencji? Jeśli chodzi o biologię, potrafimy porównać bakterię z człowiekiem, albo ze słoniem. Umiemy nawet wskazać genetyczne podobieństwa między nimi.

    “dla ssaków neurony są najważniejsze. Byle uraz ich mózgów i już po nich.” – drapieżniki odkryły coś innego – najważniejsza jest szyja. Byle uraz i już po ssaku. Więc może wcale nie neurony?

    • wduch says:

      Wszystko jest ważne. Szyja bo krew do neuronów nie dociera.
      Naprawdę nie mogę tracić czasu na rozpisywanie się jaka jest różnica między rośliną a człowiekiem.

  3. zwykleciele says:

    Na razie przeczytałem pierwszy punkt. Występujące z początku zdanie

    “Pojęcia fizyczne, takie jak „energia”, „promieniowanie” czy „magnetyzm” używane są w pseudonaukowych teoriach w bezsensowny sposób.”

    jest zaskakujące w tym miejscu. Zrozumiałe dla kogoś, kto zna resztę artykułu, ale dla dziewiczego czytelnika jest kwiatkiem do kożucha. Dla odmiany, późniejsza wzmianka o bioenergoterapeutach jest ok.

    Uwaga do zdania:
    “Nie utożsamiamy się z całym organizmem, nie traktujemy wszystkich procesów w nim zachodzących jako części „siebie”.”
    Z tekstu trudno się domyślić czy jest to zarzut czy stwierdzenie faktu. A chciałbym wiedzieć, bo to ciekawe.

    • wduch says:

      To raczej opinia, bo nie mam statystyk na ten temat ani nie wiem o żadnych kontrolowanych badaniach, więc nie określałbym tego jako fakt. Opinia ta oparta jest na licznych obserwacjach, jak i odpowiedziach studentów na pytania dotyczące poczucia tożsamości. Jest też sporo prac filozofów rozważających eksperymenty myślowe, w których zamienia się tożsamość, ignorując fakt, że jest ona kształtowana w konkretnym mózgu przez interakcje ze środowiskiem. Takie pozostałości myślenia o sobie jako niematerialnej duszy, a nie psychofizycznej jedności. Ostatnio nawet Ramachandran napisał artykuł w tym stylu (The Twin Vantage Point Paradox: A Thought Experiment; Jalal & Ramachandran, J. of Mind and Behavior). Rozważania o zamianie tożsamości z bratem bliźniakiem wydają mi się rezultatem niezrozumienia skąd się bierze tożsamość. Nie jest to jakaś abstrakcyjna struktura, którą można przenieść z jednego mózgu do innego. Mózg, jego funkcjonalna struktura, to co nazwałem “dynamiczną formą” działającą na strukturze fizycznych połączeń neuronów (konektomie), tworzy poczucie tożsamości. Skąd więc to poczucie istnienia niezależnie od ciała? Widzimy świat zewnętrzny, nie widzimy swojego mózgu i procesów w organizmie, z rzadka docierają do nas sygnały na które trzeba zwrócić uwagę, bo coś się z organizmem źle dzieje. Większość czasu mamy do czynienia z percepcją i planowaniem działań w świecie, myśleniem o relacjach z innymi ludźmi. Rola ciała w formowaniu się umysłu był ignorowana przez wieki rozwoju filozofii umysłu.

      • zwykleciele says:

        Poczucie tożsamości jest bardzo elastyczne, od depersonalizacji po utożsamianie otaczających przedmiotów z własnym ciałem. To ostatnie zdanie, które Pan napisał, o roli ciała w formowaniu się umysłu jest ważne. Ważne, bo nęka nas Kartezjusz oddzielający umysł od ciała nie wtedy kiedy trzeba. Noworodek dostaje wstępnie sformatowaną strukturę, doskonaloną przez doznania cielesne. Dopiero później uczy się intencjonalnego ignorowania ciała, np. podczas świadomego fantazjowania. U niemowlaka umysł wydaje się być w niewielkim stopniu oddzielony od ciała.

        Co do dynamicznej formy działającej na konektomie, o której Pan pisze – neurony są istotne, ale nie sądzę, żeby były podstawowym szkieletem dla umysłu. Pantofelek nie ma neuronów a działa z inteligencją typową dla organizmu tego rozmiaru. Innym przykładem są rośliny (https://www.livescience.com/59396-plants-use-brainlike-structures.html)

      • wduch says:

        Trudno porównywać inteligencję roślin czy pantofelka z ludzką. Ludzi bez neuronów nie ma … dla ssaków neurony są najważniejsze. Byle uraz ich mózgów i już po nich.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s