Kompromisy ewolucji

Fizyka jest szczególną nauką, gdyż z niewielkiej liczby zasad i praw można wyciągnąć nieskończenie wiele wniosków. Jeśli mamy wyobraźnię to niewiele trzeba pamiętać, wystarczy pomyśleć. W biologii tak nie było, jak napisał jeden z twórców mechaniki kwantowej przypominała one bardziej zbieranie znaczków, opisywania świata. To się zmieniło kiedy powstała teoria ewolucji i biologia molekularna. Podobnie jak w fizyce z zasad ewolucyjnych można w neuronaukach wyciągnąć nieskończenie wiele wniosków tłumaczących, dlaczego świat jest taki, jaki jest.

Wzajemne kształtowanie się mózgu i umysłu jest przykładem rozwiązania kompromisu pomiędzy stabilnością a plastycznością, a więc koniecznością nauki i przygotowaniem do działania w znanym świecie, w którym wyewoluowały mózgi.
Jednym z tematów przewodnich mojego wykładu wstępnego na kognitywistce jest pokazanie konieczności kompromisów, które musiała rozwiązać ewolucja. Kompromisy dotyczą budowy całego organizmu i widoczne są również w sposobie działania mózgu pomagając osiągnąć większą sprawność działania. Każdy z tych kompromisów ma swoje zalety i wady, warto je więc dokładnie przemyśleć.

  • Przetrwanie w niebezpiecznym środowisku wymaga sprawnych zmysłów.

Rozwój percepcji zależał od wymagań ekosystemu, w którym rozwijał się dany organizm: sposobu odżywiania, reprodukcji, konkurencji innych organizmów. Stąd potrzeba zmysłu elektrycznego, echolokacji, termowizji, widzenia przestrzennego, widzenia kolorów niezależnie od oświetlenia, widzenia w ciemności i silnym świetle, słyszenia szmerów, odczuwania słabych wibracji włosków, swędzenia, temperatury, bólu, położenia ciała, napięcia mięśni, zapachu i smaku, pragnienia, głodu, poziomu utlenienia krwi, oraz innych sygnałów płynących z wnętrza ciała.
Neurony analizujące dane zmysłowe są przystosowane do optymalnych reakcji na naturalne bodźce. Taki jest wynik licznych eksperymentów, jest to też podstawa by wyjaśnić szczegółową budowę układów zmysłowych i analizy dostarczanych przez nie bodźców przez wyspecjalizowane obszary mózgu (korę i jądra podkorowe).

  • Szczegółowa analiza danych ze zmysłów jest niezbędna, ale trzeba oszczędzać energię.

Ponieważ analiza jest kosztowna, mózgi zużywają dużo energii, nie można się skupiać naraz nad wszystkim cechami dopływającej informacji.
Kompromisy potrzebne są w każdym przypadku: ostre widzenie wymaga żółtej plamki i kontroli szybkich sakadycznych ruchów oczu oraz mechanizmu oceniania istotności i przestrzennego umiejscowienia bodźców.
Skupienie się na jednej modalności zmysłowej, np. dźwiękach słyszanych w ciemności wymaga stłumienia sygnałów z innych zmysłów, do czego przydatna jest centralna struktura przekazująca informacje (wzgórze), realizująca zasadę “zwycięzca bierze większość”, czyli najważniejsza informacja dominuje nad innymi. Wymaga to skomplikowanego mechanizmu oceny istotności informacji, opartego na licznych strukturach podkorowych reagujących szybko i mało precyzyjnie, wpływając na stan całego organizmu – a więc emocjonalnie. Mamy więc kompromis między informacją powstałą dzięki szczegółowej percepcji i emocjom.

  • Dylemat stabilności-plastyczności przejawia się na wielu poziomach.

Informacja dostarczana przez zmysły nie wystarcza by ocenić jej wagę, trzeba ją odnieść do zapamiętanej informacji. Pamięć umożliwia rozpoznawanie obiektów, ich kategoryzację, rozpoznawanie twarzy i wyrazów twarzy. Jednakże zbyt precyzyjna pamięć nie służy sprawnemu działaniu, utrudnia powstawanie skojarzeń i tworzenie kategorii.
Pamięć i jej 7 grzechów to przykład kompromisów, rozważnych np. przez Daniela Schactera w książce “7 grzechów pamięci”. Wynikają stąd liczne ograniczenia na sposób działania sieci neuronowych pozwalających zapamiętać informacje.
Powolne tworzenie się pamięci semantycznej z epizodów zapamiętywanych po jednokrotnej ekspozycji wymaga dwóch odrębnych systemów w mózgu, opartego na procesach w korze mózgu i hipokampie.
Kompromis pomiędzy tym, co warto zapamiętać a tym co można łatwo odnaleźć przejawia się szczególnie mocno w dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej polegamy na urządzeniach wspomagających nasze zdolności. To sprzężenie z technologią staje się coraz silniejsze.

  • Samodzielna eksploracja i konformizm.

Mózgi potrafią się nauczyć wszystkiego ale na początku muszą polegać na informacji dostarczanej przez opiekunów. Wszystko, czego się dowiadujemy zmienia sposób naszego myślenia, ale całkowity konformizm, zbytnia stabilność, uniemożliwiają potrzebne zmiany.
Dziecko musi słuchać opiekunów, ale też samo eksploruje świat ucząc się podstawowych rzeczy. Potrzeba kontroli nad światem jest bardzo silna, stąd układ nagrody silnie się aktywuje gdy można coś kontrolować zgodnie ze swoimi intencjami. Wynika stąd niezwykła atrakcyjność gier komputerowych.
Konformizm potrzebny jest w okresie największej plastyczności mózgu, a więc w dzieciństwie. Doświadczenia z tego okresu kształtują sposób naszego myślenia, nasze skojarzenia, przez resztę życia. Dlatego opowiadamy nadal historie sprzed tysięcy lat, wierzymy w mity, magię, nie patrzymy krytycznie na rzekome zdolności paranormalne czy cudownych uzdrowicieli.
Kompromis potrzebny jest też na poziomie organizacji życia społecznego: raz zwycięża tradycja, konserwatywny sposób myślenia, a raz chęć zmian, postępu. Dotyczy to zarówno partii politycznych jak i obyczajowości. Zmiany w krajach, w których nie ma wolności wyrażania poglądów są powolne i kraje te nie dostosowują się do globalnych zmian na świecie. W krajach demokratycznych regularnie dochodzi do zmiany rządzących partii politycznych, pokazując ciągłą dynamiczną równowagę pomiędzy różnymi poglądami.

To tylko kilka przykładów, ale literatura omawiająca szczegółowo takie zagadnienia jest ogromna, chociaż nie znam artykułu czy książki, który by przedstawił liczne zagadnienia wynikające z kompromisów ewolucyjnych w systematyczny sposób.

 

Advertisements

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka. Bookmark the permalink.

17 Responses to Kompromisy ewolucji

  1. Bezimienny says:

    “Potrzeba kontroli nad światem jest bardzo silna, stąd układ nagrody silnie się aktywuje gdy można coś kontrolować zgodnie ze swoimi intencjami. Wynika stąd niezwykła atrakcyjność gier komputerowych.” Wspomniał Profesor o układzie nagrody – czy może Profesor rozwinąć ten temat, co jeszcze pobudza system nagrody z wyjątkiem kontroli lub przynajmniej poczucia kontroli. Jak być szczęśliwym? Pasjonuję się grami komputerowymi – jakie inne mechaniki gier pobudzają układ nagrody?

    • wduch says:

      To skomplikowane zagadnienie bo układ nagrody obejmuje wiele struktur i może go pobudzać prawie każda działalność, artystyczna, naukowa, sportowa, albo biochemiczna, co powoduje uzależnienia od różnych substancji. Jest wiele dobrych książek na tematy neuronauk, polecam podręcznik Piotra Jaśkowskiego “Neuronauka Poznawcza”. Trudno na blogu streszczać podręczniki.

      Jestem za granicą na specjalistycznych konfernecjach (a właśnie wybitni koledzy z Florydy i UK odkryli moje prace sprzed prawie 20 lat), nie mam więc czasu by pisywać na blogu. Stworzyłem blog bo dostawałem różne pytania, które mogły zainteresować szersze grono, przede wszystkim z myślą o studentach. Jeśli ktoś ma fachowe, techniczne pytanie to mogę spróbować odpowiedzieć, ale pisanie na tematy ogólne kończy się trolowaniem przez gości, którzy wszystko wiedzą lepiej i zamiast pisać o konkretach zajmują się napaściami osobistymi – głupi profesor śmie kontrolować wielkiego Penrose’a. Jak pisałem, nie zamierzam komentować pomysłów Penrose’a, ludzi zajmujących się neuronaukami one po prostu nie interesują i do niczego konkretnego nie prowadzą, od publikacji jego książki minęło 28 lat i nic ciekawego z tego nie wynikło.

      Nie trudźcie się wylewaniem żółci, że ktoś nie wielbi waszego bohatera, to nie ja jeden. W sieci pełno jest wnikliwych recenzji, sami możecie sobie je znaleźć jeśli recenzje filozofów wydają się zbyt płytkie. John McCarthy (Stanford Uni) jest jednym z pionierów AI i opublikował taką recenzję:
      http://www-formal.stanford.edu/jmc/reviews/penrose1/penrose1.html
      Widać nie tylko filozofowie ale i ludzie od AI mają o pomysłach Penrose’a negatywne opinie.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Jeśli ktoś ma fachowe, techniczne pytanie to mogę spróbować odpowiedzieć, ale pisanie na tematy ogólne kończy się trolowaniem przez gości, którzy wszystko wiedzą lepiej i zamiast pisać o konkretach zajmują się napaściami osobistymi – głupi profesor śmie kontrolować wielkiego Penrose’a”.

        Jeśli można. To kolejny wpis tego typu na tym blogu. Wiedząc jak Profesor bywa zajęty staram się zadawać pytania takie, które mnie frapują szczególnie. Najczęściej wynikają one z osobistych i dość głębokich przemyśleń, niekiedy mają związek z doświadczeniami osób znajomych. Przeczytałem sporo prac Profesora, niektóre z nich po kilka razy. Wybrane artykuły dość radykalnie wpłynęły na obecny kształt moich poglądów, szczególnie w tych obszarach, gdzie neurologia koreluje z pryncypialną nauką buddyjską (o tym pisałem w innym miejscu na blogu).
        Oczywiście nie ze wszystkimi wypowiedziami Profesora zgadzam się w stu procentach. Jednak najczęściej to przemilczam, szczególnie w przypadku braku niemożności podania argumentów naukowych. Na marginesie, kilka dni temu wysłałem do UW maila z prośbą o dostarczenie go emerytowanemu pracownikowi naukowemu – prof. M. T. Jarymowicz. Tym razem bez większej nadziej na odpowiedź.
        Nie uważam się za lekkoducha, lecz nie przepadam za przejawami niegrzeczności. Pracowałem i pracuję z rzeszami ludzi (także niepełnosprawnymi) i zawsze trudne kwestie załatwiamy z „otwartą przyłbicą”. Niestety, świat wirtualny regulują inne zasady. Nie widziałbym problemu w wylewaniu tu MERYTORYCZNEJ żółci, pod warunkiem, że autor kontrowersyjnych wypowiedzi poda swój tytuł naukowy (plus ewentualnie imię i nazwisko). Takie jest moje zdanie, szeregowego gościa, który stara się zbytnio nie pyszczyć.

      • wduch says:

        Nie będę wdawać się w dyskusje na temat swoich kompetencji, bo były one i nadal są wielokrotnie oceniane przez naprawdę wybitnych naukowców, moje laboratorium średnio raz na miesiąc odwiedzają ludzie z najlepszych ośrodków z Univ. of California, Yale, Paryża, Liege, Poczdamu i innych.

        W nauce nie chodzi o to by potwierdzać swoje hipotezy i się z kimś zgadzać lub nie, tylko by szukać argumentów, które mogą podważyć moje własne przekonania. Właśnie trafiłem na dopiero co opublikowaną pracę “The Code for Facial Identity in the Primate Brain” (Cell, 6/2017), która częściowo podważa moje przekonanie, że rozpoznawanie twarzy czy ogólnie wzrokowe rozpoznawanie obiektów można opisać za pomocą podobieństwa do prototypów, jak powszechnie sądzono i o czym byłem przekonany. Analizując serię impulsów mierzonych z 205 neuronów w różnych częściach układu wzrokowego makaka udało się odtworzyć niemal idealnie obraz twarzy człowieka, który makak oglądał i ma w głowie. Mamy tu kombinację cech obrazu, ale i prototyp określony przez kombinację tych cech w pobliżu najbardziej typowych dla danego obiektu wartości. Jest to kombinacja projekcji obrazu na przestrzeń takich cech i podobieństwa określonego w przestrzeni tych cech.

        Cechy, jakie układ wzrokowy wydobywa z obrazu na siatkówce nie są takimi prostymi cechami jak te używane w analizie obrazów. Jeśli chcemy mieć dobre systemy komputerowej wizji to musimy się nauczyć analizować obrazy z kamery w podobny sposób.
        W neuronaukach tyle się dzieje, że trudno utrzymać stabilne wyobrażenie o tym, jak dział mózg …

      • Kamil says:

        A taki se artykulik: http://www.geekweek.pl/aktualnosci/20180/swiadomosc-efektem-kwantowym
        “I choć przez 20 lat w świecie naukowym teoria ta traktowana była z przymrużeniem oka to okazuje się, że może ona być właściwa. Na początku bieżącego roku pracującemu w National Institute for Materials Science (NIMS) w Tsukubie zespołowi dr Anirbana Bandyopadhyaya udało się bowiem odkryć kwantowe wibracje w ciepłych mikrotubulach budujących cytoszkielet komórek – a zatem przynajmniej część kontrowersyjnej teorii znalazła potwierdzenie.”

      • wduch says:

        Jego Semantic Scholar nie pokazuje wielkiego zainteresowania, a na stronie też nie widzę nowszych publikacji.
        https://www.semanticscholar.org/author/Anirban-Bandyopadhyay/2264734
        Praca o mikrotubulach:
        https://www.semanticscholar.org/paper/Atomic-water-channel-controlling-remarkable-proper-Sahu-Ghosh/56ce6275f2f3b1574436cfd9bd066f076a5ef1c2

        Microtubule nanotubes are found in every living eukaryotic cells; these are formed by reversible polymerization of the tubulin protein, and their hollow fibers are filled with uniquely arranged water molecules.
        Nijak się to ma do mózgów, procesów odpowiedzialnych za świadomość. Jak pisałem jestem zbyt zajęty by tłumaczyć takie na blogu. Mogę o tym podyskutować w towarzystwie zawodowych fizyków, ale po prostu nie mam teraz czasu by tu komentować doniesienia gazetowe lub innych blogów.

      • Bezimienny says:

        “Jestem za granicą na specjalistycznych konferencjach (a właśnie wybitni koledzy z Florydy i UK odkryli moje prace sprzed prawie 20 lat)” Z ciekawości zapytam: jakie są to artykuły, o czym Profesor pisał 20 lat temu czy można je znaleźć w internecie? Dlaczego tak późno je odkryli? A może uczeni w dniu publikacji je zauważyli – 20 lat temu nauka jeszcze nie dorosła aby móc spożytkować wiedzę z tych prac, stąd ten wzrost popularności dopiero teraz. W nauce tylko niewielki ułamek artykułów jest przydatny. Wiedza prawdziwa a wiedza prawdziwa i przydatna to dwie różne rzeczy. Na przykład w geometrii euklidesowej jest nieskończenie wiele twierdzeń, ale przydatny jest tylko niewielki skończony zbiór – właściwie to tylko twierdzenie Pitagorasa się przydaje. Matematyka w XX. wieku mocno poszła do przodu, a mimo to inżynierowie prawie zawsze korzystają z XIX-wiecznej matematyki.

      • wduch says:

        Metody Support Vector Machines się mocno wtedy rozwijały ale to szczególny przypadek similarity-based metod, linki do artykułów są na stronach projektów poniżej. Heterogeniczne systemy też powoli się pojawiają, nasz artykuł z 1999 roku “Survey of neural transfer functions” było początkowo mocno krytykowany, że to nieważne, a ma już 290 cytowań i co roku więcej niż w poprzednim.
        http://www.is.umk.pl/~duch/projects/projects/pbr.html
        http://www.is.umk.pl/~duch/projects/projects/meta.html
        http://www.is.umk.pl/~duch/projects/projects/nla.html

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Mamy tu kombinację cech obrazu, ale i prototyp określony przez kombinację tych cech…”.

        To faktycznie jest interesujące, co zauważyłem już wcześniej gdy Profesor napisał kilka dni temu: „Pamięć to nie zapis obrazów, tylko cech z nich wydobytych”. Jednak poglądy związane z prototypami mają się nieźle. Przed chwilą to sprawdziłem czytając stosunkowo nowy artykuł Katarzyny Burdy pt. „Twarzą w twarz”. Tak na marginesie… Uważam, że psychologia i pedagogika powinny ściśle współpracować z nowoczesną neurologią. Nie wiem czy to ma obecnie miejsce, lecz w przeszłości chyba nie było z tym najlepiej. Jako młody student przyjmowałem twierdzenia wykładowców na wiarę. Dziś z tego powodu odczuwam niedosyt. Doktor habilitowany czy profesor mianowany stanowił absolutny autorytet. Obecnie określone kwestie weryfikuję, stąd np. czytam niniejszego bloga.

        Myślę, że moje kolejne pytanie dość dobrze wpisuje się w temat tego działu: Czy istnieją (potencjalnie) granice poznania w neurologii czy kognitywistyce, tak jak ma to np. miejsce w kosmologii? 😉

      • wduch says:

        Mieliśmy kilka paneli na ten temat, jest książka Horgana po polsku, która to dyskutuje.
        Nei mam niestety tereaz czasu by pisać na ogolne tematy: dawa duze wnioski grantowe, 3 egzminy poporawkowe, 25 projektów zaliczeniowych itp, więc robietylko to co konieczne.

  2. Dariusz says:

    Profesor napisał:
    „Jednakże zbyt precyzyjna pamięć nie służy sprawnemu działaniu, utrudnia powstawanie skojarzeń i tworzenie kategorii”.

    Niby to rozumiem (w kontekście następnych zdań napisanych przez Profesora), ale proszę o krótkie doprecyzowanie powyższego. Czy aby na pewno dokładne zapamiętanie określonych detali, np. z jakiegoś zdarzenia, może stanowić źródło problemów? Przekornie napiszę, i być może nie ad vocem, że każdy policjant postawi na piedestale rzetelnego świadka wypadku samochodowego…

    Profesor napisał:
    „Kompromis pomiędzy tym, co warto zapamiętać a tym co można łatwo odnaleźć przejawia się szczególnie mocno w dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej polegamy na urządzeniach wspomagających nasze zdolności”.

    W latach 90 – tych przyjaźniłem się rzeczową panią psycholog. Ceniłem ją za pragmatyzm, choć w kręgu jej zainteresowań były też wybrane elementy filozofii Dalekiego Wschodu. Kobieta powiedziała mi, że mózg ludzki zapamiętuje wszelkie możliwe zdarzenia niczym taśma magnetofonowa. O czymś podobnym także pisał S. Freud (?), jednak nie pamiętam detali, gdyż jego prace czytałem ponad 20 lat temu. Natomiast stosunkowo niedawno w „Innym punkcie widzenia” obejrzałem wywiad z prof. Marią Teresą Jarymowicz z Uniwersytetu Warszawskiego, która potwierdziła powyższe uwagi (pierwsze chwile wywiadu, a dokładnie od 1.05). Problem polega jedynie, lub aż, na „wydobyciu z głowy” określonych informacji.

    http://www.tvn24.pl/inny-punkt-widzenia,37,m/maria-teresa-jarymowicz-cz-1,3968.html

    Proszę o doprecyzowanie Pana wypowiedzi, bo skoro mózg zapamiętuje („mimowolnie”) wszystko, to jaki kompromis Profesor ma na uwadze?

    • wduch says:

      Polecam książki Daniela Schactera, psychologa z Harwardu specjalizującego się w badaniach pamięci, kilka jest po polasku. O błędach opisanych w jego “7 grzechów pamięci” napisałem w notatkach do wykładu:
      http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/B08-pam.htm#nied

      Zapisywanie w pamięci wszystkiego jest mitem, percepcja dostarcza nam niewielu informacji i zapamiętywany jest gestalt, ogólna istota, a nie szczegółowy obraz. To jest zresztą bardzo indywidualne, niektórzy pamiętają niewiele szczegółów (zarówno mój były szef jak i ja nie zwracamy uwagi na widziane szczegóły), ale są tacy, którzy mają pamięć ejdetyczną. Zbyt szczegółowa pamięć utrudnia tworzenie skojarzeń (w artykule w Wiki jest w tym punkcie odwołanie do podręcznika Zimbardo, Psychologia i życie. Wyd Naukowe PWN, 2015). Temple Grandin z powodu swojego autyzmu ma hiperszczegółową pamięć i jak pisze w swojej książce nie rozpoznaje miejsca sfotografowanego z odmiennego punktu, obraz jest inny i zwracanie uwagi na szczegóły nie pozwala dostrzec podobieństwa.

      Ale to temat na dłuższy wykład, mogę więc jedynie polecić notatki do swojego wykładu, gdzie jest sporo uwag na ten temat.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Temple Grandin z powodu swojego autyzmu ma hiperszczegółową pamięć i jak pisze w swojej książce nie rozpoznaje miejsca sfotografowanego z odmiennego punktu, obraz jest inny i zwracanie uwagi na szczegóły nie pozwala dostrzec podobieństwa.”

        To bardzo trafny przykład. Wyjaśnił on sporą część moich wątpliwości, tym bardziej, że w młodości zajmowałem się fotografowaniem oraz całą związaną z tym otoczką (komponowanie kadru według zasady złotego podziału, sporządzanie kąpieli przy pomocy wagi laboratoryjnej, wywoływanie negatywów / pozytywów itd.).

        Profesor napisał:
        „Zapisywanie w pamięci wszystkiego jest mitem, percepcja dostarcza nam niewielu informacji i zapamiętywany jest gestalt, ogólna istota, a nie szczegółowy obraz”.

        Oczywiście zgadzam się, że w procesie zapamiętywania przemożną rolę odgrywa skupienie uwagi (napisał Pan o tym w artykule z linku). Jednak chyba jest coś na rzeczy w wypowiedzi prof. Jarymowicz… Skoro Pana zdaniem mózg nie zapisuje wszystkiego w sposób szczegółowy, bo to wymagałoby nieustannej koncentracji, to czy dobrze rozumiem Pana wypowiedź, że „ogólna istota” rejestrowana jest przez 24 h?

      • wduch says:

        Na jakich badaniach ta wypowiedź jest oparta? Trzeba zawsze sięgać do oryginalnych publikacji by ocenić wiarygodność takich wypowiedzi.
        Jak śpię to prawie niczego nie rejestruję, przynajmniej w fazach snu głębokiego, więc na pewno nie ma rejestracji 24h dobę.
        Eksperymenty pokazywane w programach “Pułapki umysłu” pokazują, jak słaba jest pamięć (pokazywane teraz na H2 lub Stopklatce). Np. z opisu odc. 4:
        “Większość ludzi uważa, że ma doskonałą pamięć. Wystarczy wysłuchać kilku świadków tego samego zdarzenia, by przekonać się, że tak nie jest. Podobno wystarczy dobra historia, aby tłumy w nią uwierzyły. Wykorzystując sztukę iluzji, eksperymenty psychologiczne i przykłady z dziejów, twórcy pokazują mechanizmy rządzące mózgiem.”
        Nawet tak często oglądane obrazki jak awers i rewers monety większość ludzi błędnie rozpoznaje, gdy się im da 10 wersji do wyboru – a przecież pamięć rozpoznawcza działa lepiej niż epizodyczna.
        Oczywiście polecam Zimbardo i Schactera, gdzie można znaleźć odwołania do oryginalnych prac.
        Pokrewne zagadnienie to sposób, w jaki przechowywane są informacje w pamięci. Właśnie w tym miesiącu pojawiła się rewelacyjna praca na temat kodowania twarzy; autorzy na podstawie sygnałów z 200 neuronów w mózgu makaka są w stanie odtworzyć kodowane cechy i zsyntezować obraz, który małpa widzi w swojej głowie (bo wszystko co widzimy jest w głowie). Oczywiście nie da się takich badań zrobić na ludziach ale mózgi mamy wystarczająco podobne by być przekonanym, że nasza pamięć działa tak samo. Pamięć to nie zapis obrazów, tylko cech z nich wydobytych.
        Obrazki z tej pracy są tutaj.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Na jakich badaniach ta wypowiedź jest oparta? Trzeba zawsze sięgać do oryginalnych publikacji by ocenić wiarygodność takich wypowiedzi”.

        Po emisji programu – a było to jakiś czas temu – nawiązałem z panią M. T. Jarymowicz króciutką (grzecznościową) korespondencję. Być może uda mi się wznowić ten kontakt, a wówczas postawię pani profesor pytanie dotyczącą ewentualnych badań.

        Profesor napisał:
        „Pamięć to nie zapis obrazów, tylko cech z nich wydobytych”.

        Bardzo interesująca uwaga. Tematy związane z pamięcią ciekawią mnie od dawna. Nieco lepiej zrozumiałem określone zjawiska ( np. pracę neuronów) po lekturze w roku 1997 książki Daniela Golemana „Inteligencja emocjonalna”.
        Sądzę, że przy pomyślnych wiatrach można „wygrzebać z głowy” sporo wspomnień z okresu wczesnego dzieciństwa. Moje sięgają pierwszych trzech / czterech lat życia. Wiem o tym, gdyż posiadam dokumenty wykazujące do kiedy mieszkałem w określonym miejscu. Oczywiście zgadzam się, iż pamięć płata figle. Niemniej najprawdopodobniej osoby normalne, tzn. nie chorujące np. na autyzm, także mogą rejestrować ejdetycznie. W życiu dorosłym narysowałem swojemu ojcu dość szczegółowy plan mieszkania, w którym spędziłem pierwsze trzy lata życia (może ciut więcej). Na „rzucie” z góry nakreśliłem meble, sprzęty itp. Rodziciel ze zdumieniem kiwał głową. Tam też podczas ostrej infekcji miałem doznanie – jak dziś je interpretuję – z pogranicza NDE. Obraz „tunelu” jest żywy jak dziś…
        Z kolei zaprzyjaźniona pani psycholog opowiadała mi o swoim dość pełnym doznaniu NDE. Pomimo, że była wówczas małą dziewczynką, zapamiętała (jak stwierdziła) wszystkie detale. To trochę dziwne. Generalnie procesowi zapamiętywania sprzyja koncentracja i relaks. Jednak w trakcie NDE mózg skutecznie notuje doznania będąc półprzytomnym i „zestresowanym”.
        Nie chciałbym rozmydlać wątku, bo o tych sprawach powinienem pisać w innym dziale. Jednak przywołam tu jeszcze wypowiedź swojego przyjaciela, z którym znam się ponad 35 lat. Chłop, choć z wykształcenia humanista, podjął „na stare lata” studia psychologiczne. Kręcą go tematy związane z umysłem, wspólnie czytamy fragmenty bloga Profesora. Pomimo takiej edukacji brakowało mu słów do opisania swojego niedawnego NDE (kumpel z powodu poważnej choroby serca jest dożywotnim inwalidą). Przy każdym spotkaniu wracam do kwestii i uszczegóławiam pytania. On natomiast niezmiennie puentuje relacje w ten sposób: Darek, to nie było 3D. To 6D i lub więcej…

        Profesorze, skrobnąłem powyższe bo w artykule z zapodanego wcześniej linku poczynił Pan kilka uwag dotyczących pracy mózgu podczas zagrożenia. Dlaczego osoby siedzące grabarzowi na łopacie mają tak realistyczne i szczegółowe wspomnienia? Ewolucja mózgu zdumiewa mnie niezmiennie…

      • wduch says:

        Trudno takie rzeczy badać, jedni mają inni nie. Ci co mają zapewne doznają bardzo silnego pobudzenia, jest szereg jąder neuronów w pniu mózgu, które potrafią zalać korę mózgu neurotransmiterami, np. takie miejsce sinawe – szok, strach pobudza je mocno i zmienia neurodynamikę mózgu na wiele dni, bo wydziela się wówczas dużo noradrenaliny i serotoniny. Inne jądra z pnia mózgu również dodają sporo pobudzających neurotransmiterów, a takie silne pobudzenie oznacza bardzo wyraziste, realistyczne przeżycia. To może być dość indywidualne, miejsce sinawe mogło np. na skutek stresu uwolnić wcześniej powoli dużo noradrenaliny i wyczerpie swoje zasoby, a wtedy ten efekt nie będzie taki silny. Zachodzący szybko wypadek, w którym jest jednak chwila czasu by sobie uświadomić niebezpieczeństwo, np. spadek w przepaść, może wywołać silne reakcje, superprzytomność lub szybkie przypominanie sobie ważnych epizodów z życia. To wydaje się rozsądne ale eksperymentu na ludziach nie zrobimy a zwierzęta nam ego nie powiedzą.

      • Dariusz says:

        Dziękuję za cierpliwość i szybkie odpowiedzi. Może jeszcze coś…

        Profesor napisał:
        „Zachodzący szybko wypadek, w którym jest jednak chwila czasu by sobie uświadomić niebezpieczeństwo, np. spadek w przepaść, może wywołać silne reakcje, superprzytomność lub szybkie przypominanie sobie ważnych epizodów z życia”.

        To prawda. W innym miejscu próbował Pan to zjawisko wyjaśnić. Poznałem co najmniej trzy osoby, którym się takie „filmy wyświetliły”. Jedna z nich powiedziała mi, że przypomniała sobie o czymś, o czym zupełnie zapomniała iż się wydarzyło.

        Ostatniej nocy zrobiłem na sobie eksperyment myślowy. Gdy domownicy już spali włączyłem relaksujący film i zacząłem „kopać” w podświadomości. Analizowałem wspomnienia do trzeciego roku życia. Poszło dość gładko. Przywołałem kilkadziesiąt „kadrów” z różnych sytuacji. Najciekawsze z nich opisałem na kartce papieru. Dało mi to średnią satysfakcję, gdyż o danych wydarzeniach myślałem w przeszłości wielokrotnie. W ten sposób wzmacniałem synapsy, zatem nie doznałem tu jakieś szczególnej iluminacji. Do takich reminiscencji mogę wracać zawsze. Postanowiłem pójść dalej i „zobaczyć” jakiekolwiek wspomnienia po raz pierwszy. Zatem pogłębiłem relaks i czekałem. Profesorze, chyba się stało. Po czasie „ujrzałem kadry” z co najmniej trzech zdarzeń, o których w życiu dorosłym myślałem wyjątkowo rzadko, a o jednym najprawdopodobniej nigdy! Oto niepowiązane ze sobą epizody.
        1. W kuchni „zeżarłem” całą (czy prawie całą) fiolkę z witaminą C. Wszystko skończyło się szczęśliwie.
        2. Sąsiadka pielęgniarka zaaplikowała mi w pośladek zastrzyk charakterystyczną szklano – metalową strzykawką.
        3. Bawiłem się z kimś (w teatrzyk?) wykorzystując materiałowe chusteczki do nosa. Jej dwa rogi obwiązywały ostatni paliczek palca wskazującego przypominając kokardę, a pozostałe zwisały tworząc „pelerynę”. Właśnie to wspomnienie wprawiło mnie w osłupienie. Cały czas mam przekonanie, że o tych „kukiełkach” nigdy w życiu dorosłym nie myślałem. Po kiego diabła coś takiego siedzi w głowie?

        Dziś chciałbym wziąć w „obronę” panią Jarymowicz. Skłaniam się ku temu, że profesor miała w sporej części rację. Mózgi naprawdę dużo zapamiętują. Kurczę, te „kukiełki” naprawdę mnie zdumiały. Po co komu takie reminiscencje?
        W wolnej chwili spróbuję nawiązać kontakt z panią profesor i zapytać ją o ewentualne badania.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s