Kompromisy ewolucji

Fizyka jest szczególną nauką, gdyż z niewielkiej liczby zasad i praw można wyciągnąć nieskończenie wiele wniosków. Jeśli mamy wyobraźnię to niewiele trzeba pamiętać, wystarczy pomyśleć. W biologii tak nie było, jak napisał jeden z twórców mechaniki kwantowej przypominała one bardziej zbieranie znaczków, opisywania świata. To się zmieniło kiedy powstała teoria ewolucji i biologia molekularna. Podobnie jak w fizyce z zasad ewolucyjnych można w neuronaukach wyciągnąć nieskończenie wiele wniosków tłumaczących, dlaczego świat jest taki, jaki jest.

Wzajemne kształtowanie się mózgu i umysłu jest przykładem rozwiązania kompromisu pomiędzy stabilnością a plastycznością, a więc koniecznością nauki i przygotowaniem do działania w znanym świecie, w którym wyewoluowały mózgi.
Jednym z tematów przewodnich mojego wykładu wstępnego na kognitywistce jest pokazanie konieczności kompromisów, które musiała rozwiązać ewolucja. Kompromisy dotyczą budowy całego organizmu i widoczne są również w sposobie działania mózgu pomagając osiągnąć większą sprawność działania. Każdy z tych kompromisów ma swoje zalety i wady, warto je więc dokładnie przemyśleć.

  • Przetrwanie w niebezpiecznym środowisku wymaga sprawnych zmysłów.

Rozwój percepcji zależał od wymagań ekosystemu, w którym rozwijał się dany organizm: sposobu odżywiania, reprodukcji, konkurencji innych organizmów. Stąd potrzeba zmysłu elektrycznego, echolokacji, termowizji, widzenia przestrzennego, widzenia kolorów niezależnie od oświetlenia, widzenia w ciemności i silnym świetle, słyszenia szmerów, odczuwania słabych wibracji włosków, swędzenia, temperatury, bólu, położenia ciała, napięcia mięśni, zapachu i smaku, pragnienia, głodu, poziomu utlenienia krwi, oraz innych sygnałów płynących z wnętrza ciała.
Neurony analizujące dane zmysłowe są przystosowane do optymalnych reakcji na naturalne bodźce. Taki jest wynik licznych eksperymentów, jest to też podstawa by wyjaśnić szczegółową budowę układów zmysłowych i analizy dostarczanych przez nie bodźców przez wyspecjalizowane obszary mózgu (korę i jądra podkorowe).

  • Szczegółowa analiza danych ze zmysłów jest niezbędna, ale trzeba oszczędzać energię.

Ponieważ analiza jest kosztowna, mózgi zużywają dużo energii, nie można się skupiać naraz nad wszystkim cechami dopływającej informacji.
Kompromisy potrzebne są w każdym przypadku: ostre widzenie wymaga żółtej plamki i kontroli szybkich sakadycznych ruchów oczu oraz mechanizmu oceniania istotności i przestrzennego umiejscowienia bodźców.
Skupienie się na jednej modalności zmysłowej, np. dźwiękach słyszanych w ciemności wymaga stłumienia sygnałów z innych zmysłów, do czego przydatna jest centralna struktura przekazująca informacje (wzgórze), realizująca zasadę “zwycięzca bierze większość”, czyli najważniejsza informacja dominuje nad innymi. Wymaga to skomplikowanego mechanizmu oceny istotności informacji, opartego na licznych strukturach podkorowych reagujących szybko i mało precyzyjnie, wpływając na stan całego organizmu – a więc emocjonalnie. Mamy więc kompromis między informacją powstałą dzięki szczegółowej percepcji i emocjom.

  • Dylemat stabilności-plastyczności przejawia się na wielu poziomach.

Informacja dostarczana przez zmysły nie wystarcza by ocenić jej wagę, trzeba ją odnieść do zapamiętanej informacji. Pamięć umożliwia rozpoznawanie obiektów, ich kategoryzację, rozpoznawanie twarzy i wyrazów twarzy. Jednakże zbyt precyzyjna pamięć nie służy sprawnemu działaniu, utrudnia powstawanie skojarzeń i tworzenie kategorii.
Pamięć i jej 7 grzechów to przykład kompromisów, rozważnych np. przez Daniela Schactera w książce “7 grzechów pamięci”. Wynikają stąd liczne ograniczenia na sposób działania sieci neuronowych pozwalających zapamiętać informacje.
Powolne tworzenie się pamięci semantycznej z epizodów zapamiętywanych po jednokrotnej ekspozycji wymaga dwóch odrębnych systemów w mózgu, opartego na procesach w korze mózgu i hipokampie.
Kompromis pomiędzy tym, co warto zapamiętać a tym co można łatwo odnaleźć przejawia się szczególnie mocno w dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej polegamy na urządzeniach wspomagających nasze zdolności. To sprzężenie z technologią staje się coraz silniejsze.

  • Samodzielna eksploracja i konformizm.

Mózgi potrafią się nauczyć wszystkiego ale na początku muszą polegać na informacji dostarczanej przez opiekunów. Wszystko, czego się dowiadujemy zmienia sposób naszego myślenia, ale całkowity konformizm, zbytnia stabilność, uniemożliwiają potrzebne zmiany.
Dziecko musi słuchać opiekunów, ale też samo eksploruje świat ucząc się podstawowych rzeczy. Potrzeba kontroli nad światem jest bardzo silna, stąd układ nagrody silnie się aktywuje gdy można coś kontrolować zgodnie ze swoimi intencjami. Wynika stąd niezwykła atrakcyjność gier komputerowych.
Konformizm potrzebny jest w okresie największej plastyczności mózgu, a więc w dzieciństwie. Doświadczenia z tego okresu kształtują sposób naszego myślenia, nasze skojarzenia, przez resztę życia. Dlatego opowiadamy nadal historie sprzed tysięcy lat, wierzymy w mity, magię, nie patrzymy krytycznie na rzekome zdolności paranormalne czy cudownych uzdrowicieli.
Kompromis potrzebny jest też na poziomie organizacji życia społecznego: raz zwycięża tradycja, konserwatywny sposób myślenia, a raz chęć zmian, postępu. Dotyczy to zarówno partii politycznych jak i obyczajowości. Zmiany w krajach, w których nie ma wolności wyrażania poglądów są powolne i kraje te nie dostosowują się do globalnych zmian na świecie. W krajach demokratycznych regularnie dochodzi do zmiany rządzących partii politycznych, pokazując ciągłą dynamiczną równowagę pomiędzy różnymi poglądami.

To tylko kilka przykładów, ale literatura omawiająca szczegółowo takie zagadnienia jest ogromna, chociaż nie znam artykułu czy książki, który by przedstawił liczne zagadnienia wynikające z kompromisów ewolucyjnych w systematyczny sposób.

 

Advertisements

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka. Bookmark the permalink.

35 Responses to Kompromisy ewolucji

  1. Bezimienny says:

    Ostatnio czytam wiele na temat zimnych pryszniców (cold showers) – mają wiele zalet np. zwiększona energia, wyższy poziom testosteronu, polepszona cyrkulacja krwi, szybsza regeneracja mięśni, wzmocniony układ odpornościowy czy nawet pomagają w walce z depresją “Short cold showers can stimulate the brain’s blue spot, the area where most noradrenaline is created. The result? Less depression! ” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17993252 . W ciągu ostatnich kilku dni wziąłem kilka zimnych pryszniców i muszę powiedzieć, że bardzo dobrze się czułem – dużo energii i optymizmu. https://www.menprovement.com/benefits-of-cold-showers/ . Dobre wyjaśnienie na video można znaleźć tutaj : https://www.youtube.com/watch?v=930QNwmclNI . Artykuły techniczne które znalazłem : https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4049052/ https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5025014/ . Czy były już badania, które sprawdzają jak zimna woda wpływa na aktywność mózgu – może u Was w labie zróbcie coś takiego. Czy Profesor bierze zimne prysznice – myślę, że nauka by się szybciej rozwijała gdyby każdy naukowiec brał zimny prysznic, ponieważ jest to niesamowite!

    • wduch says:

      Nie znam prac na ten temat; w naszym centrum robiono testy z zimną i ciepłą wodą w uchu w czasie skanowania pacjentów z zaburzeniami równowagi, ale to całkiem inny temat. Skanowanie po wzięciu prysznica … nie wiem czy ktoś to robił, na razie robimy głodówkę, tu mam wiele hipotez i docelowo może być to bardzo interesująca metoda optymalizacji pewnych procesów w mózgu …

      • Patryk says:

        “Inteligencja to zdolność radzenia sobie z nowymi problemami, więc spodziewam się raczej pozytywnej korelacji, wysokie IQ = wysoka zdolność przeżycia we wrogim środowisku.”
        No nie wiem. Można w necie spotkać np. tu:( http://www.focus.pl/artykul/iloraz-sukcesu?page=2 ) co rusz informacje o tym, że na sukces życiowy ma wpływ inteligencja do około 120, powyżej tego progu już korelacji między jednym a drugim nie ma. Przy okazji, rozbrajające jest jak notorycznie w internecie nie rozróżnia się skal inteligencji i iq Dody, które było wyrażone w skali Cattella jest porównywane z domniemaną inteligencją Einsteina wyliczaną w skali Wechslera,- a to przepaść.
        “To jednak zależy też od sprawności zmysłów i mięśni, które u osób inteligentnych w naszym cywilizowanym środowisku często szwankują, więc takie badania – gdyby ktoś je zrobił – byłoby trudno zinterpretować.”
        Nie wiem co do końca ma pan na myśli.Czy chodzi panu o to, że we współczesnym świecie ludzie generalnie są mniej sprawni czy to, że jak ktoś urodził się ze sprawnym mózgiem to zaniedbuje swoje ciało na rzecz rozwijania potencjału intelektualnego. Jeśli chodzi o to pierwsze to myślę, że niema problemu, bo wystarczy odnosić się w badaniach do sprawności ze średniej statystycznej. Jeśli chodzi o to drugie to cóż, nie wiem. Może to odosobniony przypadek ale Edwin Hubble zanim odkrył, że wszechświat się rozszerza był świetnie zapowiadającym się sportowcem i odnosił duże sukcesy w bieganiu. Generalnie wydaje mi się, że stosunek do sportu nie jest skorelowany mocno z inteligencją ale nie upieram się, nie znam się.

      • wduch says:

        Inteligencja, jak każde pojęcie, ma jednoznaczny sens tylko w obrębie określonej teorii czy dobrze zdefiniowanym kontekście.
        W naszym świecie sprawność nie ma takiego znaczenia i pewnie nie koreluje się silnie z inteligencją, ale nie żyjemy we wrogim środowisku, potrzebujemy sprawnego umysłu ale niekoniecznie siły i szybkiej reakcji. W sytuacji ciągłych walk plemiennych inteligencja i sprawność fizyczna dawała większe szanse przeżycia.

      • Patryk says:

        Jeszcze słów kilka na temat wykładów pana Vetulaniego.
        Tak jak już wcześniej wspomniałem mówił w nim, że prymitywne środowisko preferowało ludzi inteligentnych i sprawnych fizycznie i jako współczesne przeciwieństwo takiego paleolitycznego ideału pokazał slajd ze zdjęciem pana z dużą nadwagą buszującego po hipermarkiecie z niezbyt inteligentną miną. Ale tak sobie myślę, że chyba źle dobrał przykład i raczej taki facet ze skłonnością do tycia to ideał w prymitywnym środowisku bo jego organizm skrupulatnie wykorzystuje każdą okazję żeby zgromadzić zapasy na czas głodu. Raczej z szybką przemianą materii faceci, którzy cieszą się dziś powodzeniem (i nie dziwota bo środowisko się zmieniło) w tamtych czasach długo by nie pociągnęli.
        Z kolei dopatrywanie się w konieczności ciągłej gotowości i szybkiej reakcji (niezbędnych do przeżycia w prymitywnym środowisku) przejawu inteligencji wydaje mi się dużą przesadą. To co ja bym widział (może się mylę) co było z pewnością w tak surowym środowisku promowane to krótki czas reakcji prostej, która z kolei jest powszechnie uważana za przejaw inteligencji w ogóle (bo podobno jest duża korelacja między jednym i drugim i pewnie stąd przekonanie profesora, że pierwotni ludzie byli tacy bystrzy).
        Tymczasem w necie trafiłem na coś takiego: http://www.staff.amu.edu.pl/~hornowsk/kognitywistyka//Hornowska_wyklad_9.pdf
        gdzie podaje się wartość współczynnika korelacji między inteligencją a czasem reakcji prostej na poziomie 0,1 czyli korelacja jest nikła!
        Nie wiem na ile wiarygodne są te dane ale jeśli są to najwidoczniej jest to kolejny przykład miejskich legend.
        Nie chcę nic odejmować śp. profesorowi Vetulaniemu ale mam takie wrażenie, że bardziej to była osobowość sceniczna niż ściśle myślący umysł, według którego “można nakręcać zegarki”. Arystoteles twierdził, że mucha ma 4 nogi (dokładnie to samiec jętki) a prof. , że osiem…No dobra, czepiam się, prof. był stary a to taka tylko anegdota była i miał prawo się pomylić ale mimo wszystko…

      • wduch says:

        Proste reakcje świadczą jedynie o szybkim przewodnictwie a to nie wyczerpuje oczywiście wszystkich wymagań by mózgi sprawnie działały. Liczy się zdolność przewidywania, planowania, tworzenia modeli mentalnych, a nie sama szybkość reakcji.
        Prof Vetulani nie zawsze w popularnych wykładach zachowywał ścisłość wywodu, ale to nie jest łatwe zadanie. Albo się mówi w sposób zrozumiały i do szerokiej publiczności, ale wgłębia w jeden eksperyment i mówi do specjalistów …

      • Patryk says:

        “Proste reakcje świadczą jedynie o szybkim przewodnictwie a to nie wyczerpuje oczywiście wszystkich wymagań by mózgi sprawnie działały. Liczy się zdolność przewidywania, planowania, tworzenia modeli mentalnych, a nie sama szybkość reakcji.”
        Nie tylko nie wyczerpuje wszystkich wymagań ale KORELACJA między czasem reakcji prostej a inteligencją jest zwyczajnie nikła!
        Nie wyczerpuje np. fakt, że się jest żywym bycie naukowcem. Oczywiście nie każdy żywy człowiek jest naukowcem ale każdy naukowiec jest żywym człowiekiem. Tak jak pan myślałem dopóki nie znalazłem tych wyników badań. Brak korelacji rozumiem tak, że na wykresie zależności między jedną wielkością a drugą jest rozmyta chmura, a to nie to samo co niewyczerpywanie wszystkich warunków. “mamy w labie jeden projekt dotyczący aspektów czasowych przetwarzania informacji i czynnika ogólnej inteligencji.” Może mógłby pan prof. skierować mnie do wyników tych badań? Czy chodzi tylko o badanie czasu reakcji prostej czy rozwiązywanie prostych problemów?
        Podobnie mówi się, że istotny wpływ na inteligencję ma pamięć robocza. Brzmi logicznie ale czy są na to jakieś naukowe dowody? Znalazłem coś takiego w necie:http://natemat.pl/84441,trening-mozgu-poprawia-pamiec-ale-nie-inteligencje
        co znowu nie wiem na ile jest wiarygodne, a po drugie nie wynika z tego jednoznacznie czy dobra pamięć robocza jest warunkiem wysokiej inteligencji czy wręcz nawet korelacja jest nikła? Nie przeszkadza to jednak szerzyć taki pogląd, że jest ona mocno skorelowana z inteligencją w mass mediach.

      • wduch says:

        Przypadkowo znajdywane popularne artykuły prowadzą do chaosu a nie systematycznej wiedzy … do poważnej dyskusji potrzebny jest dobry punkt wyjścia, podsumowujący naukowe dowody. Tu jest dość stary, ale bardzo dobry artykuł z Nature Review of Neuroscience. Bardzo wiele rzeczy przez ostatnie 14 lat się zmieniło. Niestety nie mam czasu streszczać badań na ten temat, zresztą jest to raczej ubocznym tematem moich własnych zaintersowań.
        Jeremy R. Gray, Psychology Department, Yale University, and Paul M. Thompson, Laboratory of Nero Imaging, Department of Neurology, University of California, Los Angeles School of Medicine (June 2004). “Neurobiology of Intelligence: Science and Ethics”.
        https://web.archive.org/web/20060903204911/http://www.loni.ucla.edu/~thompson/PDF/nrn0604-GrayThompson.pdf

    • Patryk says:

      “Przecież nie o to chodzi, że filozof to musi być wojownik, tylko o selekcję ewolucyjną osób, które potrafią planować, myśleć i rozwiązywać problemy, więc są dobrymi wojownikami. ”
      Ale wiadomo, piszę o tym wciąż już od dwóch wpisów wcześniej. Chodziło mi jedynie o to, że wydaje mi się, że tak jak głuptaki nie byli w stanie przeżyć w takim środowisku to również wyjątkowo inteligentni również, bo wysoka inteligencja jest w jakimś stopniu dysfunkcyjna i tylko to chciałem żeby pan potwierdził bądź zanegował.
      Taki przykład. Podobno astronauta nie może mieć inteligencji wyższej niż 124 bo inteligent to lubi zadawać sobie pytania co by było gdyby i taki ktoś mógłby zacząć modyfikować dla zaspokojenia swojej ciekawości eksperymenty naukowe zaprojektowane przez firmy warte miliony dolarów. Z kolei nie wydaje mi się, że profesor powinien mieć taki górny limit iq. .
      Na inteligencję moim zdaniem ma wpływ wiele czynników. Podstawowym jest ogólna sprawność szybkość transmisji neuronalnej, która podobno może być mierzona jako czas reakcji prostej. I z pewnością to było promowane wśród pierwotnych społeczeństw ale wydaje mi się, że to zdecydowanie za mało i tacy geniusze to najczęściej byli jacyś dysfunkcyjni pod jakimś względem mający najczęściej jakieś większe czy mniejsze zaburzenia autystyczne.

      • wduch says:

        Oczywiście, że wiele czynników wpływa na inteligencję, mamy w labie jeden projekt dotyczący aspektów czasowych przetwarzania informacji i czynnika ogólnej inteligencji. Jest sporo prac pokazujących, że taki czynnik jest wynikiem wielu procesów.
        Nie wiem czy wysoka inteligencja mogłaby się negatywnie korelować ze zdolnością przeżycia w nowym środowisku. Wyspecjalizowana duża wiedza pewnie tak, bo popycha ludzi do myślenia utartymi ścieżkami, a przynajmniej ich fragmentami. Inteligencja to zdolność radzenia sobie z nowymi problemami, więc spodziewam się raczej pozytywnej korelacji, wysokie IQ = wysoka zdolność przeżycia we wrogim środowisku. To jednak zależy też od sprawności zmysłów i mięśni, które u osób inteligentnych w naszym cywilizowanym środowisku często szwankują, więc takie badania – gdyby ktoś je zrobił – byłoby trudno zinterpretować.
        Nie słyszałem o IQ astronautów, to ciekawa uwaga ale trzeba by ją zweryfikować.

  2. Bezimienny says:

    Ostatnio czytam wiele dobrego na temat głodówki (fasting), zgodnie z literaturą ma mieć wiele zalet neurokognitywnych : zwiększona koncentracja, energia i lepsza pamięć (pamięć, w szczególności robocza jest silnie skorelowana z inteligencją). Moim punktem odniesienia jest wystąpienie TED profesora neuronauki : Mark Mattson z The Johns Hopkins University, https://www.youtube.com/watch?v=4UkZAwKoCP8&t=765s . Czy z tego co Profesor wie na temat neuronauki ma to sens – czy ketoza pozytywnie wpływa na mózg? Osobiście uważam, że tak, ewolucyjnie można myśleć : na czas braku pożywienia organizm mobilizuje mózg zwiększając zdolności intelektualne bo one zwiększają szanse przeżycia bo jak mawiał wybitny i potrącony przez nieautonomiczny samochód Profesor Jerzy Vetulani “mózg służy do przetrwania, a nie do myślenia” Poza tym mamy wiele świadectw ludzi którzy stosują taką dietę – jedzą tylko raz dziennie (intermediate fasting) i myślą i czują się świetnie. Jak byłem młodszy lubiłem czytać biografie słynnych naukowców – podobno kot Newtona stał się strasznie gruby bo zjadał nieruszone posiłki – wielu naukowców nie ma ochoty na jedzenie w trakcie swojej pracy – bo to im spowalnia. Czy strajki głodowe powinny nas wzruszać? Jeden z wielu artykułów technicznych: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3670843/ . Wiele linków do artykułów technicznych można znaleźć tutaj : https://idmprogram.com/fasting-brain-function-fasting-24/ .Luźniejszy artykuł : https://lifeforbusypeople.com/2016/07/23/longevity-why-i-eat-once-a-day/ . Co Profesor myśli o tym wszystkim?

    • wduch says:

      Dziękuję za ten linki. Od paru miesięcy przymierzamy się do eksperymentu z 3 i 7-dniową głodówką ze skanowanieniem by zobaczyć co się dzieje w mózgu. Nadal przygotowujemy wniosek do komisji etycznej. Mattson zajmuje się tym na poziomie biochemii i procesów w komórkach, my chcemy zobaczyć to na poziomie aktywności mózgu za pomocą fMRI. Niestety nie mamy tego typu badań dotyczących procesów w mózgu ludzi, są pewne wskazówki w przypadku krótkich przerw w posiłkach dotyczące reorganizacji funkcjonalnego konektomu. Mam nadzieję, że przed końcem roku coś na ten temat uda się nam coś na ten temat napisać.
      Film Michael Mosleya pokazuje BBC. Mattson odwołuje się do argumentów ewolucyjnych, sam robiłem kilka razy głodówki do 7 dni.
      Strajki głodowe jeśli są krótkie to nic groźnego, ale gdy Ghandi głodował to był bliski śmierci.

      • Bezimienny says:

        Po co komisja etyczna; głodówka pomaga ludziom – leczy (dlatego w trakcie choroby nie mamy ochoty na jedzenie – organizm o tym wie i wyłącza apetyt ). A jeśli ludzie sami się zgłoszą do Was na badania to czy też trzeba angażować komisję etyczną?. Czasami mnie irytuje ten nadmierny szacunek do ludzi – dlaczego tak wiele eksperymentów jest robionych na myszach i szczurach a tak mało na ludziach? Nie mówię o niebezpiecznych doświadczeniach, tylko o żmudnych, irytujących i może bolesnych rzeczach. Każdy człowiek każdego dnia czuję jakiś ból więc co to za problem poświęcić się chwilę dla nauki – dorośli ludzie potrafią prolongować gratyfikację. Brak wiedzy naukowej prowadzi do o wiele większego bólu niż same eksperymenty.

        Dziwne, że jest tak mało badań na temat wpływu głodówki na aktywność mózgu. Kiedy już ukończycie badania, to proszę o tym napisać – umieram z ciekawości!

      • wduch says:

        Komisja etyczna jest zawsze konieczna przy doświadczeniach zarówno na zwierzętach jak i na ludziach. W przypadku zwierząt to 12 osób, z czego połowa to eksperci znający się na temacie a połowa to humaniści i obrońcy zwierząt. 2/3 musi głosować za zgodą by można było rozpocząć badania. Takie są przepisy i nie wolno nam niczego robić na ochotnikach bez zgody komisji. To ma na celu zabezpieczenie zwierząt i ludzi przed nadmiernym entuzjazmem badaczy, którzy mogliby zrobić komuś niepotrzebną krzywdę. Myszy i szczury mnożą się bardzo szybko więc badania medyczne często się na nich robi. Zabicie szczura wymaga zgody komisji etycznej. Liczba szczurów ginących od trutek i pułapek jest tysiące razy wyższa od tych, które są stosowane w badaniach. Jednak sowa zabija więcej myszy niż cały instytut biologii doświadczalnej PAN. Ciekawe, że ludzie nie protestują przeciwko sowom czy trutkom na szczury, a nie podobają im się badania medyczne, dzięki którym rozwija się medycyna. Jeśli są jakiś wątpliwości co do skutków nowych leków to nie można ich stosować na ludziach. Kilka razy w historii farmakologii były większe wpadki i nadal żyją ofiary braku dobrych testów na zwierzętach …
        Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nigdy żadnych eksperymentów na zwierzętach nie robiłem, a na ludziach tylko bezinwazyjne, ale wszyscy korzystają z wiedzy, którą mamy dzięki eksperymentom na zwierzętach. Alternatywą powoli stają się organoidy, ale to jeszcze długo potrwa. Symulacje komputerowe są dalekie od realizmu, bo komórki są niesłychanie skomplikowane i nie znamy wielu procesów, jakie zachodzą pomiędzy tysiącami rodzajów białek i cząsteczek chemicznych, które są w komórkach,
        Odpisuje zwykle w czasie podróży a ta właśnie się kończy… jak zakończymy badania na pewno o nich wspomnę.

      • Patryk says:

        Obejrzałem w sieci film z wykładu prof. Vetulaniego i powiedział na nim, że w epoce powiedzmy kamienia łupanego człowiek był inteligentniejszy bo musiał przetrwać w surowszym środowisku i radzić sobie z różnymi zagrożeniami i szybko na nie reagować żeby nie zginąć. W miarę jednak jak rozwijała się cywilizacja ludzie pomagali tym słabszym i ich geny nie były eliminowane z puli genetycznej w wyniku czego przekazywane były dalej i współczesny człowiek jest dużo głupszy niż ówczesny. Z kolei pan prof. gdzieś napisał (chyba na tym forum też), że inteligencja nie była preferowana w środowisku prymitywnym (a przynajmniej wysoka), bo taki inteligent to lubi sobie pomyśleć, podzielić włos na czworo, a tu trzeba szybko reagować bo inaczej coś cię zje.
        Myślałem nad tym i wydaje mi się, że można te wydawałoby się sprzeczne wnioski pogodzić(chyba że prof. Vetualni też wysoką inteligencję uważał za swego rodzaju upośledzenie co z punktu widzenia statystyki nie jest bez racji) i stwierdzić, że oba są poprawne i że miały przemożny wpływ na rozwój cywilizacji. Cywilizacja oprócz ludzi wyjątkowo inteligentnych (którzy dzięki niej mają czas żeby sobie nad nią pomyśleć) potrzebowała i jednych i drugich. Inteligentnych wiadomo, do rozwijania jej ale i tych mniej bystrych jako co tu dużo mówić siły roboczej, którą można na szeroką skalę zastosować do wielkich projektów cywilizacyjnych jak choćby budowa piramid a. Gdyby wszyscy ludzie byli równie bystrzy trudniej byłoby zbudować klasowe społeczeństwo i prowadzić do dużych zorganizowanych działań. Co pan prof. o tym sądzi?

      • wduch says:

        Chyba tego nie pisałem, bo sytuacja jest dość skomplikowana. Ludzie żyjący w miastach umierali z powodu wirusów, a nie braku inteligencji, więc selekcja nie działała na korzyść inteligencji. Jarred Diamond (chyba w “Strzelby, groby i uczeni”) pisał o Papuasach, główna przyczyną śmierci były morderstwa bo ciągle walczyli, więc sprawne ciało i umysł podlegały selekcji, to bystrzy ludzie i Gajdusek przywiózł ponad 50 do USA, jedne z nich został profesorem na Harwardzie, inni też pokończyli studia. Jednak ciągła walka o przetrwanie i zdobycie pożywienia nie zostawiała wiele czasu na myślenie. Cywilizacja to umożliwiła ale by rzemieślnik lub wynalazca mógł pracować ktoś musiał go utrzymywać. Bez niewolnictwa i piramidy społecznej, z rolnikami jako podstawą, rozwój nie byłby możliwy. Dopiero rewolucja przemysłowa zakończyła epokę niewolnictwa i feudalizmu. Oczywiście jest duży rozrzut jeśli chodzi o inteligencję, ale to nie było zależne od pochodzenia, marnowano talenty by nie było edukacji. Rozwój cywilizacji to skomplikowana sprawa, antropolodzy kulturowi sporo na ten temat napisali, ja czasem coś czytam i jak będę miał więcej czasu to chętnie poczytam więcej, bo ścieżki rozwoju były w przeszłości bardzo zróżnicowane.

      • Patryk says:

        “Chyba tego nie pisałem, bo sytuacja jest dość skomplikowana. ”
        Bo to sam Vetulani powiedział w jednym ze swoich wykładów(taka osobowość sceniczna 🙂 ).
        Nie twierdzę, że surowe środowisko naturalne ogłupia ale raczej usuwa skrajności na krzywej Gaussa w tym i ludzi o wyjątkowo wysokiej inteligencji. Zdaje się, że wśród takich ludzi zdecydowanie częściej występują wszelkiego rodzaju zaburzenia umysłowe.
        Pisze pan, że papuasi są inteligentni bo ciągle ze sobą walczą i najgorsi giną. Wybaczy pan ale trudno mi sobie wyobrazić Einsteina albo Newtona jako wojownika, raczej
        jako nieudacznika, który w krótkim czasie zginąłby w porachunkach plemiennych. Przykład Gajduska chyba nie najszczęśliwszy, nie mówiąc o tym, że grupa chłopców jakich sobie sprowadził do stanów nie musiała być reprezentatywna, przydałyby się jakieś rzetelne badania populacji pod względem iq. A poza tym obraca się pan w środowisku naukowców, profesorów. Z ręką na sercu – ilu by pan zakwalifikował jako potencjalnych wojowników? Nie wiem czy kieruję się tylko uprzedzeniami ale wydaje mi się, że odpowiedź znam…

      • wduch says:

        Przecież nie o to chodzi, że filozof to musi być wojownik, tylko o selekcję ewolucyjną osób, które potrafią planować, myśleć i rozwiązywać problemy, więc są dobrymi wojownikami. Rolnik w Egpicie czy Mezopotanii słuchał rozkazów, powielał przez setki pokoleń te same zachowania. Oczywiście, że Gajdusek szukał tych najbardziej inteligentnych, ale widać, że sobie potrafią poradzić. W drugą stronę pewnie gorzej, przeciętny człowiek żyjący w społeczeństwie bardziej zaawansowanym w dżungli by długo nie pożył. Inteligencja jest różnoraka i bardzo zależna od obszaru, w którym się nauczyliśmy rozwiązywać problemy.

  3. Bezimienny says:

    “Potrzeba kontroli nad światem jest bardzo silna, stąd układ nagrody silnie się aktywuje gdy można coś kontrolować zgodnie ze swoimi intencjami. Wynika stąd niezwykła atrakcyjność gier komputerowych.” Wspomniał Profesor o układzie nagrody – czy może Profesor rozwinąć ten temat, co jeszcze pobudza system nagrody z wyjątkiem kontroli lub przynajmniej poczucia kontroli. Jak być szczęśliwym? Pasjonuję się grami komputerowymi – jakie inne mechaniki gier pobudzają układ nagrody?

    • wduch says:

      To skomplikowane zagadnienie bo układ nagrody obejmuje wiele struktur i może go pobudzać prawie każda działalność, artystyczna, naukowa, sportowa, albo biochemiczna, co powoduje uzależnienia od różnych substancji. Jest wiele dobrych książek na tematy neuronauk, polecam podręcznik Piotra Jaśkowskiego “Neuronauka Poznawcza”. Trudno na blogu streszczać podręczniki.

      Jestem za granicą na specjalistycznych konfernecjach (a właśnie wybitni koledzy z Florydy i UK odkryli moje prace sprzed prawie 20 lat), nie mam więc czasu by pisywać na blogu. Stworzyłem blog bo dostawałem różne pytania, które mogły zainteresować szersze grono, przede wszystkim z myślą o studentach. Jeśli ktoś ma fachowe, techniczne pytanie to mogę spróbować odpowiedzieć, ale pisanie na tematy ogólne kończy się trolowaniem przez gości, którzy wszystko wiedzą lepiej i zamiast pisać o konkretach zajmują się napaściami osobistymi – głupi profesor śmie kontrolować wielkiego Penrose’a. Jak pisałem, nie zamierzam komentować pomysłów Penrose’a, ludzi zajmujących się neuronaukami one po prostu nie interesują i do niczego konkretnego nie prowadzą, od publikacji jego książki minęło 28 lat i nic ciekawego z tego nie wynikło.

      Nie trudźcie się wylewaniem żółci, że ktoś nie wielbi waszego bohatera, to nie ja jeden. W sieci pełno jest wnikliwych recenzji, sami możecie sobie je znaleźć jeśli recenzje filozofów wydają się zbyt płytkie. John McCarthy (Stanford Uni) jest jednym z pionierów AI i opublikował taką recenzję:
      http://www-formal.stanford.edu/jmc/reviews/penrose1/penrose1.html
      Widać nie tylko filozofowie ale i ludzie od AI mają o pomysłach Penrose’a negatywne opinie.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Jeśli ktoś ma fachowe, techniczne pytanie to mogę spróbować odpowiedzieć, ale pisanie na tematy ogólne kończy się trolowaniem przez gości, którzy wszystko wiedzą lepiej i zamiast pisać o konkretach zajmują się napaściami osobistymi – głupi profesor śmie kontrolować wielkiego Penrose’a”.

        Jeśli można. To kolejny wpis tego typu na tym blogu. Wiedząc jak Profesor bywa zajęty staram się zadawać pytania takie, które mnie frapują szczególnie. Najczęściej wynikają one z osobistych i dość głębokich przemyśleń, niekiedy mają związek z doświadczeniami osób znajomych. Przeczytałem sporo prac Profesora, niektóre z nich po kilka razy. Wybrane artykuły dość radykalnie wpłynęły na obecny kształt moich poglądów, szczególnie w tych obszarach, gdzie neurologia koreluje z pryncypialną nauką buddyjską (o tym pisałem w innym miejscu na blogu).
        Oczywiście nie ze wszystkimi wypowiedziami Profesora zgadzam się w stu procentach. Jednak najczęściej to przemilczam, szczególnie w przypadku braku niemożności podania argumentów naukowych. Na marginesie, kilka dni temu wysłałem do UW maila z prośbą o dostarczenie go emerytowanemu pracownikowi naukowemu – prof. M. T. Jarymowicz. Tym razem bez większej nadziej na odpowiedź.
        Nie uważam się za lekkoducha, lecz nie przepadam za przejawami niegrzeczności. Pracowałem i pracuję z rzeszami ludzi (także niepełnosprawnymi) i zawsze trudne kwestie załatwiamy z „otwartą przyłbicą”. Niestety, świat wirtualny regulują inne zasady. Nie widziałbym problemu w wylewaniu tu MERYTORYCZNEJ żółci, pod warunkiem, że autor kontrowersyjnych wypowiedzi poda swój tytuł naukowy (plus ewentualnie imię i nazwisko). Takie jest moje zdanie, szeregowego gościa, który stara się zbytnio nie pyszczyć.

      • wduch says:

        Nie będę wdawać się w dyskusje na temat swoich kompetencji, bo były one i nadal są wielokrotnie oceniane przez naprawdę wybitnych naukowców, moje laboratorium średnio raz na miesiąc odwiedzają ludzie z najlepszych ośrodków z Univ. of California, Yale, Paryża, Liege, Poczdamu i innych.

        W nauce nie chodzi o to by potwierdzać swoje hipotezy i się z kimś zgadzać lub nie, tylko by szukać argumentów, które mogą podważyć moje własne przekonania. Właśnie trafiłem na dopiero co opublikowaną pracę “The Code for Facial Identity in the Primate Brain” (Cell, 6/2017), która częściowo podważa moje przekonanie, że rozpoznawanie twarzy czy ogólnie wzrokowe rozpoznawanie obiektów można opisać za pomocą podobieństwa do prototypów, jak powszechnie sądzono i o czym byłem przekonany. Analizując serię impulsów mierzonych z 205 neuronów w różnych częściach układu wzrokowego makaka udało się odtworzyć niemal idealnie obraz twarzy człowieka, który makak oglądał i ma w głowie. Mamy tu kombinację cech obrazu, ale i prototyp określony przez kombinację tych cech w pobliżu najbardziej typowych dla danego obiektu wartości. Jest to kombinacja projekcji obrazu na przestrzeń takich cech i podobieństwa określonego w przestrzeni tych cech.

        Cechy, jakie układ wzrokowy wydobywa z obrazu na siatkówce nie są takimi prostymi cechami jak te używane w analizie obrazów. Jeśli chcemy mieć dobre systemy komputerowej wizji to musimy się nauczyć analizować obrazy z kamery w podobny sposób.
        W neuronaukach tyle się dzieje, że trudno utrzymać stabilne wyobrażenie o tym, jak dział mózg …

      • Kamil says:

        A taki se artykulik: http://www.geekweek.pl/aktualnosci/20180/swiadomosc-efektem-kwantowym
        “I choć przez 20 lat w świecie naukowym teoria ta traktowana była z przymrużeniem oka to okazuje się, że może ona być właściwa. Na początku bieżącego roku pracującemu w National Institute for Materials Science (NIMS) w Tsukubie zespołowi dr Anirbana Bandyopadhyaya udało się bowiem odkryć kwantowe wibracje w ciepłych mikrotubulach budujących cytoszkielet komórek – a zatem przynajmniej część kontrowersyjnej teorii znalazła potwierdzenie.”

      • wduch says:

        Jego Semantic Scholar nie pokazuje wielkiego zainteresowania, a na stronie też nie widzę nowszych publikacji.
        https://www.semanticscholar.org/author/Anirban-Bandyopadhyay/2264734
        Praca o mikrotubulach:
        https://www.semanticscholar.org/paper/Atomic-water-channel-controlling-remarkable-proper-Sahu-Ghosh/56ce6275f2f3b1574436cfd9bd066f076a5ef1c2

        Microtubule nanotubes are found in every living eukaryotic cells; these are formed by reversible polymerization of the tubulin protein, and their hollow fibers are filled with uniquely arranged water molecules.
        Nijak się to ma do mózgów, procesów odpowiedzialnych za świadomość. Jak pisałem jestem zbyt zajęty by tłumaczyć takie na blogu. Mogę o tym podyskutować w towarzystwie zawodowych fizyków, ale po prostu nie mam teraz czasu by tu komentować doniesienia gazetowe lub innych blogów.

      • Bezimienny says:

        “Jestem za granicą na specjalistycznych konferencjach (a właśnie wybitni koledzy z Florydy i UK odkryli moje prace sprzed prawie 20 lat)” Z ciekawości zapytam: jakie są to artykuły, o czym Profesor pisał 20 lat temu czy można je znaleźć w internecie? Dlaczego tak późno je odkryli? A może uczeni w dniu publikacji je zauważyli – 20 lat temu nauka jeszcze nie dorosła aby móc spożytkować wiedzę z tych prac, stąd ten wzrost popularności dopiero teraz. W nauce tylko niewielki ułamek artykułów jest przydatny. Wiedza prawdziwa a wiedza prawdziwa i przydatna to dwie różne rzeczy. Na przykład w geometrii euklidesowej jest nieskończenie wiele twierdzeń, ale przydatny jest tylko niewielki skończony zbiór – właściwie to tylko twierdzenie Pitagorasa się przydaje. Matematyka w XX. wieku mocno poszła do przodu, a mimo to inżynierowie prawie zawsze korzystają z XIX-wiecznej matematyki.

      • wduch says:

        Metody Support Vector Machines się mocno wtedy rozwijały ale to szczególny przypadek similarity-based metod, linki do artykułów są na stronach projektów poniżej. Heterogeniczne systemy też powoli się pojawiają, nasz artykuł z 1999 roku “Survey of neural transfer functions” było początkowo mocno krytykowany, że to nieważne, a ma już 290 cytowań i co roku więcej niż w poprzednim.
        http://www.is.umk.pl/~duch/projects/projects/pbr.html
        http://www.is.umk.pl/~duch/projects/projects/meta.html
        http://www.is.umk.pl/~duch/projects/projects/nla.html

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Mamy tu kombinację cech obrazu, ale i prototyp określony przez kombinację tych cech…”.

        To faktycznie jest interesujące, co zauważyłem już wcześniej gdy Profesor napisał kilka dni temu: „Pamięć to nie zapis obrazów, tylko cech z nich wydobytych”. Jednak poglądy związane z prototypami mają się nieźle. Przed chwilą to sprawdziłem czytając stosunkowo nowy artykuł Katarzyny Burdy pt. „Twarzą w twarz”. Tak na marginesie… Uważam, że psychologia i pedagogika powinny ściśle współpracować z nowoczesną neurologią. Nie wiem czy to ma obecnie miejsce, lecz w przeszłości chyba nie było z tym najlepiej. Jako młody student przyjmowałem twierdzenia wykładowców na wiarę. Dziś z tego powodu odczuwam niedosyt. Doktor habilitowany czy profesor mianowany stanowił absolutny autorytet. Obecnie określone kwestie weryfikuję, stąd np. czytam niniejszego bloga.

        Myślę, że moje kolejne pytanie dość dobrze wpisuje się w temat tego działu: Czy istnieją (potencjalnie) granice poznania w neurologii czy kognitywistyce, tak jak ma to np. miejsce w kosmologii? 😉

      • wduch says:

        Mieliśmy kilka paneli na ten temat, jest książka Horgana po polsku, która to dyskutuje.
        Nei mam niestety tereaz czasu by pisać na ogolne tematy: dawa duze wnioski grantowe, 3 egzminy poporawkowe, 25 projektów zaliczeniowych itp, więc robietylko to co konieczne.

  4. Dariusz says:

    Profesor napisał:
    „Jednakże zbyt precyzyjna pamięć nie służy sprawnemu działaniu, utrudnia powstawanie skojarzeń i tworzenie kategorii”.

    Niby to rozumiem (w kontekście następnych zdań napisanych przez Profesora), ale proszę o krótkie doprecyzowanie powyższego. Czy aby na pewno dokładne zapamiętanie określonych detali, np. z jakiegoś zdarzenia, może stanowić źródło problemów? Przekornie napiszę, i być może nie ad vocem, że każdy policjant postawi na piedestale rzetelnego świadka wypadku samochodowego…

    Profesor napisał:
    „Kompromis pomiędzy tym, co warto zapamiętać a tym co można łatwo odnaleźć przejawia się szczególnie mocno w dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej polegamy na urządzeniach wspomagających nasze zdolności”.

    W latach 90 – tych przyjaźniłem się rzeczową panią psycholog. Ceniłem ją za pragmatyzm, choć w kręgu jej zainteresowań były też wybrane elementy filozofii Dalekiego Wschodu. Kobieta powiedziała mi, że mózg ludzki zapamiętuje wszelkie możliwe zdarzenia niczym taśma magnetofonowa. O czymś podobnym także pisał S. Freud (?), jednak nie pamiętam detali, gdyż jego prace czytałem ponad 20 lat temu. Natomiast stosunkowo niedawno w „Innym punkcie widzenia” obejrzałem wywiad z prof. Marią Teresą Jarymowicz z Uniwersytetu Warszawskiego, która potwierdziła powyższe uwagi (pierwsze chwile wywiadu, a dokładnie od 1.05). Problem polega jedynie, lub aż, na „wydobyciu z głowy” określonych informacji.

    http://www.tvn24.pl/inny-punkt-widzenia,37,m/maria-teresa-jarymowicz-cz-1,3968.html

    Proszę o doprecyzowanie Pana wypowiedzi, bo skoro mózg zapamiętuje („mimowolnie”) wszystko, to jaki kompromis Profesor ma na uwadze?

    • wduch says:

      Polecam książki Daniela Schactera, psychologa z Harwardu specjalizującego się w badaniach pamięci, kilka jest po polasku. O błędach opisanych w jego “7 grzechów pamięci” napisałem w notatkach do wykładu:
      http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/B08-pam.htm#nied

      Zapisywanie w pamięci wszystkiego jest mitem, percepcja dostarcza nam niewielu informacji i zapamiętywany jest gestalt, ogólna istota, a nie szczegółowy obraz. To jest zresztą bardzo indywidualne, niektórzy pamiętają niewiele szczegółów (zarówno mój były szef jak i ja nie zwracamy uwagi na widziane szczegóły), ale są tacy, którzy mają pamięć ejdetyczną. Zbyt szczegółowa pamięć utrudnia tworzenie skojarzeń (w artykule w Wiki jest w tym punkcie odwołanie do podręcznika Zimbardo, Psychologia i życie. Wyd Naukowe PWN, 2015). Temple Grandin z powodu swojego autyzmu ma hiperszczegółową pamięć i jak pisze w swojej książce nie rozpoznaje miejsca sfotografowanego z odmiennego punktu, obraz jest inny i zwracanie uwagi na szczegóły nie pozwala dostrzec podobieństwa.

      Ale to temat na dłuższy wykład, mogę więc jedynie polecić notatki do swojego wykładu, gdzie jest sporo uwag na ten temat.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Temple Grandin z powodu swojego autyzmu ma hiperszczegółową pamięć i jak pisze w swojej książce nie rozpoznaje miejsca sfotografowanego z odmiennego punktu, obraz jest inny i zwracanie uwagi na szczegóły nie pozwala dostrzec podobieństwa.”

        To bardzo trafny przykład. Wyjaśnił on sporą część moich wątpliwości, tym bardziej, że w młodości zajmowałem się fotografowaniem oraz całą związaną z tym otoczką (komponowanie kadru według zasady złotego podziału, sporządzanie kąpieli przy pomocy wagi laboratoryjnej, wywoływanie negatywów / pozytywów itd.).

        Profesor napisał:
        „Zapisywanie w pamięci wszystkiego jest mitem, percepcja dostarcza nam niewielu informacji i zapamiętywany jest gestalt, ogólna istota, a nie szczegółowy obraz”.

        Oczywiście zgadzam się, że w procesie zapamiętywania przemożną rolę odgrywa skupienie uwagi (napisał Pan o tym w artykule z linku). Jednak chyba jest coś na rzeczy w wypowiedzi prof. Jarymowicz… Skoro Pana zdaniem mózg nie zapisuje wszystkiego w sposób szczegółowy, bo to wymagałoby nieustannej koncentracji, to czy dobrze rozumiem Pana wypowiedź, że „ogólna istota” rejestrowana jest przez 24 h?

      • wduch says:

        Na jakich badaniach ta wypowiedź jest oparta? Trzeba zawsze sięgać do oryginalnych publikacji by ocenić wiarygodność takich wypowiedzi.
        Jak śpię to prawie niczego nie rejestruję, przynajmniej w fazach snu głębokiego, więc na pewno nie ma rejestracji 24h dobę.
        Eksperymenty pokazywane w programach “Pułapki umysłu” pokazują, jak słaba jest pamięć (pokazywane teraz na H2 lub Stopklatce). Np. z opisu odc. 4:
        “Większość ludzi uważa, że ma doskonałą pamięć. Wystarczy wysłuchać kilku świadków tego samego zdarzenia, by przekonać się, że tak nie jest. Podobno wystarczy dobra historia, aby tłumy w nią uwierzyły. Wykorzystując sztukę iluzji, eksperymenty psychologiczne i przykłady z dziejów, twórcy pokazują mechanizmy rządzące mózgiem.”
        Nawet tak często oglądane obrazki jak awers i rewers monety większość ludzi błędnie rozpoznaje, gdy się im da 10 wersji do wyboru – a przecież pamięć rozpoznawcza działa lepiej niż epizodyczna.
        Oczywiście polecam Zimbardo i Schactera, gdzie można znaleźć odwołania do oryginalnych prac.
        Pokrewne zagadnienie to sposób, w jaki przechowywane są informacje w pamięci. Właśnie w tym miesiącu pojawiła się rewelacyjna praca na temat kodowania twarzy; autorzy na podstawie sygnałów z 200 neuronów w mózgu makaka są w stanie odtworzyć kodowane cechy i zsyntezować obraz, który małpa widzi w swojej głowie (bo wszystko co widzimy jest w głowie). Oczywiście nie da się takich badań zrobić na ludziach ale mózgi mamy wystarczająco podobne by być przekonanym, że nasza pamięć działa tak samo. Pamięć to nie zapis obrazów, tylko cech z nich wydobytych.
        Obrazki z tej pracy są tutaj.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „Na jakich badaniach ta wypowiedź jest oparta? Trzeba zawsze sięgać do oryginalnych publikacji by ocenić wiarygodność takich wypowiedzi”.

        Po emisji programu – a było to jakiś czas temu – nawiązałem z panią M. T. Jarymowicz króciutką (grzecznościową) korespondencję. Być może uda mi się wznowić ten kontakt, a wówczas postawię pani profesor pytanie dotyczącą ewentualnych badań.

        Profesor napisał:
        „Pamięć to nie zapis obrazów, tylko cech z nich wydobytych”.

        Bardzo interesująca uwaga. Tematy związane z pamięcią ciekawią mnie od dawna. Nieco lepiej zrozumiałem określone zjawiska ( np. pracę neuronów) po lekturze w roku 1997 książki Daniela Golemana „Inteligencja emocjonalna”.
        Sądzę, że przy pomyślnych wiatrach można „wygrzebać z głowy” sporo wspomnień z okresu wczesnego dzieciństwa. Moje sięgają pierwszych trzech / czterech lat życia. Wiem o tym, gdyż posiadam dokumenty wykazujące do kiedy mieszkałem w określonym miejscu. Oczywiście zgadzam się, iż pamięć płata figle. Niemniej najprawdopodobniej osoby normalne, tzn. nie chorujące np. na autyzm, także mogą rejestrować ejdetycznie. W życiu dorosłym narysowałem swojemu ojcu dość szczegółowy plan mieszkania, w którym spędziłem pierwsze trzy lata życia (może ciut więcej). Na „rzucie” z góry nakreśliłem meble, sprzęty itp. Rodziciel ze zdumieniem kiwał głową. Tam też podczas ostrej infekcji miałem doznanie – jak dziś je interpretuję – z pogranicza NDE. Obraz „tunelu” jest żywy jak dziś…
        Z kolei zaprzyjaźniona pani psycholog opowiadała mi o swoim dość pełnym doznaniu NDE. Pomimo, że była wówczas małą dziewczynką, zapamiętała (jak stwierdziła) wszystkie detale. To trochę dziwne. Generalnie procesowi zapamiętywania sprzyja koncentracja i relaks. Jednak w trakcie NDE mózg skutecznie notuje doznania będąc półprzytomnym i „zestresowanym”.
        Nie chciałbym rozmydlać wątku, bo o tych sprawach powinienem pisać w innym dziale. Jednak przywołam tu jeszcze wypowiedź swojego przyjaciela, z którym znam się ponad 35 lat. Chłop, choć z wykształcenia humanista, podjął „na stare lata” studia psychologiczne. Kręcą go tematy związane z umysłem, wspólnie czytamy fragmenty bloga Profesora. Pomimo takiej edukacji brakowało mu słów do opisania swojego niedawnego NDE (kumpel z powodu poważnej choroby serca jest dożywotnim inwalidą). Przy każdym spotkaniu wracam do kwestii i uszczegóławiam pytania. On natomiast niezmiennie puentuje relacje w ten sposób: Darek, to nie było 3D. To 6D i lub więcej…

        Profesorze, skrobnąłem powyższe bo w artykule z zapodanego wcześniej linku poczynił Pan kilka uwag dotyczących pracy mózgu podczas zagrożenia. Dlaczego osoby siedzące grabarzowi na łopacie mają tak realistyczne i szczegółowe wspomnienia? Ewolucja mózgu zdumiewa mnie niezmiennie…

      • wduch says:

        Trudno takie rzeczy badać, jedni mają inni nie. Ci co mają zapewne doznają bardzo silnego pobudzenia, jest szereg jąder neuronów w pniu mózgu, które potrafią zalać korę mózgu neurotransmiterami, np. takie miejsce sinawe – szok, strach pobudza je mocno i zmienia neurodynamikę mózgu na wiele dni, bo wydziela się wówczas dużo noradrenaliny i serotoniny. Inne jądra z pnia mózgu również dodają sporo pobudzających neurotransmiterów, a takie silne pobudzenie oznacza bardzo wyraziste, realistyczne przeżycia. To może być dość indywidualne, miejsce sinawe mogło np. na skutek stresu uwolnić wcześniej powoli dużo noradrenaliny i wyczerpie swoje zasoby, a wtedy ten efekt nie będzie taki silny. Zachodzący szybko wypadek, w którym jest jednak chwila czasu by sobie uświadomić niebezpieczeństwo, np. spadek w przepaść, może wywołać silne reakcje, superprzytomność lub szybkie przypominanie sobie ważnych epizodów z życia. To wydaje się rozsądne ale eksperymentu na ludziach nie zrobimy a zwierzęta nam ego nie powiedzą.

      • Dariusz says:

        Dziękuję za cierpliwość i szybkie odpowiedzi. Może jeszcze coś…

        Profesor napisał:
        „Zachodzący szybko wypadek, w którym jest jednak chwila czasu by sobie uświadomić niebezpieczeństwo, np. spadek w przepaść, może wywołać silne reakcje, superprzytomność lub szybkie przypominanie sobie ważnych epizodów z życia”.

        To prawda. W innym miejscu próbował Pan to zjawisko wyjaśnić. Poznałem co najmniej trzy osoby, którym się takie „filmy wyświetliły”. Jedna z nich powiedziała mi, że przypomniała sobie o czymś, o czym zupełnie zapomniała iż się wydarzyło.

        Ostatniej nocy zrobiłem na sobie eksperyment myślowy. Gdy domownicy już spali włączyłem relaksujący film i zacząłem „kopać” w podświadomości. Analizowałem wspomnienia do trzeciego roku życia. Poszło dość gładko. Przywołałem kilkadziesiąt „kadrów” z różnych sytuacji. Najciekawsze z nich opisałem na kartce papieru. Dało mi to średnią satysfakcję, gdyż o danych wydarzeniach myślałem w przeszłości wielokrotnie. W ten sposób wzmacniałem synapsy, zatem nie doznałem tu jakieś szczególnej iluminacji. Do takich reminiscencji mogę wracać zawsze. Postanowiłem pójść dalej i „zobaczyć” jakiekolwiek wspomnienia po raz pierwszy. Zatem pogłębiłem relaks i czekałem. Profesorze, chyba się stało. Po czasie „ujrzałem kadry” z co najmniej trzech zdarzeń, o których w życiu dorosłym myślałem wyjątkowo rzadko, a o jednym najprawdopodobniej nigdy! Oto niepowiązane ze sobą epizody.
        1. W kuchni „zeżarłem” całą (czy prawie całą) fiolkę z witaminą C. Wszystko skończyło się szczęśliwie.
        2. Sąsiadka pielęgniarka zaaplikowała mi w pośladek zastrzyk charakterystyczną szklano – metalową strzykawką.
        3. Bawiłem się z kimś (w teatrzyk?) wykorzystując materiałowe chusteczki do nosa. Jej dwa rogi obwiązywały ostatni paliczek palca wskazującego przypominając kokardę, a pozostałe zwisały tworząc „pelerynę”. Właśnie to wspomnienie wprawiło mnie w osłupienie. Cały czas mam przekonanie, że o tych „kukiełkach” nigdy w życiu dorosłym nie myślałem. Po kiego diabła coś takiego siedzi w głowie?

        Dziś chciałbym wziąć w „obronę” panią Jarymowicz. Skłaniam się ku temu, że profesor miała w sporej części rację. Mózgi naprawdę dużo zapamiętują. Kurczę, te „kukiełki” naprawdę mnie zdumiały. Po co komu takie reminiscencje?
        W wolnej chwili spróbuję nawiązać kontakt z panią profesor i zapytać ją o ewentualne badania.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s