Rewelacje

Zwykle w ciągu jednego dnia dostaję kilka listów z rewelacjami nie z tej ziemi. Dzisiaj z rana:

4-Course Meal Reverses Alzheimers. Wstrząsająca historia, żona z ciężkim Alzheimerem ozdrowiona dzięki diecie stosowanej na wsi w Indiach, gdzie nie ma Alzheimera. Średnia życia w Indiach to 68 lat, w USA 79 (dane z 2014), więc zaawansowanego wieku, w którym choroby otępienne są częste, dożywa znacznie mniej osób. Osobiste historie mają na nas wielki wpływ, więc zdesperowani ludzie zaczynają szukać magicznej diety, oczyszczania organizmu z ciężkich metali by leczyć autyzm, torfu czy ziela z Andów. Miałem w dzieciństwie sąsiada, który co tydzień stosował kolejne magiczne mikstury, łącznie z piciem nieoczyszczonej ropy naftowej i własnego moczu. Za każdym razem porady odwoływały się do indywidualnych historii osób, które były już na krawędzi śmierci ale cudownie ozdrowiały.

To samo dotyczy spisku wokół szczepionek i autyzmu. Analiza statystyk to skomplikowana sprawa, ale filmy pokazujące nagłe zaburzenia po szczepieniu robią wrażenie. Szczepienia MMR są około 12-15 miesiąca, diagnozy chorób z spektrum autyzmu (ASD) najwcześniej koło drugiego roku życia a diagnoza wcale nie jest łatwa (nieliczne eksperymentalne metody próbują to zrobić wcześniej, ale nie są stosowane na szerszą skalę). Mija więc sporo czasu między szczepieniem a objawami. W USA ASD wykrywa się u około 80.000 dzieci rocznie. Kilka z nich może mieć różne zaburzenia ujawniające się wcześniej, być może przypadkowo wkrótce po szczepieniu – przy tak dużych liczbach koincydencje czasowe są możliwe. Badania w wielu krajach na milionach dzieci nie stwierdziły związku między szczepieniami a ASD. Ale prezydent Trump wierzy w spisek światowy i nie słucha naukowców, tylko wierzy w związek szczepień z autyzmem. Likwidacja szczepień spowoduje śmierć milionów dzieci, ale trudno zrobić film o tym, że z powodu braku szczepienia umarło komuś dziecko.

Wiara w magię widoczna jest też w modlitwach do świętych czy wierze w cudowna moc wody z Lourdes. O wiele więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych zdążając z pielgrzymką do Lourdes (5 mln osób rocznie) niż doznaje cudownych uzdrowień. W 2007 roku w wypadku autobusowym zginęło 26 pielgrzymów z Polski, 9 miało ciężkie uszkodzenia. Od 1978 do 2015 roku tylko 4 przypadki uzdrowień uznano za cudowne. Po jednym z moich referatów student opowiedział wszystkim historię, jak w wyniku wypadku na rowerze leżał nieprzytomny i doświadczona pani doktor stwierdziła, że ma przerwany rdzeń kręgowy i nie będzie chodzić. Jak to można stwierdzić bez prześwietlenia, jak lekarz może stawiać takie diagnozy bez szczegółowych badań w klinice? Na szczęście matka tego studenta miała wodę z Lourdes i dotyk zimnej wody od razu wywoła w nim odruchy. Lekarz prędzej ogłosi cud niż przyzna się do błędu. Co powoduje, że rodzicie dziecka w śpiączce modlą się do pastuszków z Fatimy, którzy sami zmarli bardzo młodo? Zabrakło innych świętych? Diagnoza i rokowania w przypadku śpiączki jest zawsze trudna więc wybudzenia nie można uznać za cud, ale jednak … pastuszkowie będą kanonizowani bo jedno dziecko się wybudziło.  Świat hinduistów czy muzułmanów zna znacznie więcej takich cudów, bo medycyna w wielu krajach jest na niższym poziomie.

Żyjemy w świecie pełnym magii … A to inny dzisiejszy list (oprócz 10 oszustów, którzy chcą mi przekazać miliony lub doręczyć paczkę podając link, który zaszyfruje mi dysk):

Dear Professor Wlodzislaw Duch,

Could I ask you please to provide me the grant (5,000 PLN) in order to continue my research “Consciousness (Soul) Ejection into a Mirror (Gods) Universe”? 5,000 PLN is not a great sum of money for you. I need this money.

 

Na czym polegają badania w tym przypadku? Nie zajmuje się kosmologią boskich wszechświatów i wędrówkami dusz w tamtym kierunku, nie widzę więc powodu wspierania takich badań.

Advertisements

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Cudowne uzdrowienia, Paranormalne, Uncategorized. Bookmark the permalink.

24 Responses to Rewelacje

  1. Damian says:

    A co Pan sadzi o efekcie Mandeli? Który zaczął się jakoś w 2010 roku.

    • wduch says:

      Jest wiele efektów związanych z rozpowszechnianiem się błędnych memów. Trudno je badać, są błędy pamięci, memy w mediach rozpowszechniane, wiele z powszechnie pamiętanych faktów jest błędnie zakodowanych. W programie “Pułapki umysłu” można obejrzeć eksperymenty pokazujące jak źle działa pamięć nawet w przypadku obiektów widywanych setki razy. Nie pamiętamy faktów tylko próbujemy nadać sens pamiętanym historiom. Mandela nie zmarł w więzieniu ale pamiętamy, że był bardzo długo więziony więc wielu ludzi to błędnie kojarzy.

      Bardziej interesującym zagadnieniem są błędy poznawcze, które robią prawie wszyscy. Daniel Khaneman dostał za nie nagrodę Nobla z ekonomii w 2002 roku a teraz Richard Thaler dostał nagrodę za pokazanie, jak nasza ograniczona racjonalność, społeczne preferencje i brak samokontroli wpływają na decyzje. Jest tu jeszcze jedna nagroda do zdobycia, ekonomia behawioralna to tylko przybliżenie do ekonomii neuronalnej …

  2. Michał says:

    Witam Pana,
    pisze Pan:

    „Badania w wielu krajach na milionach dzieci nie stwierdziły związku między szczepieniami a ASD. Ale prezydent Trump wierzy w spisek światowy i nie słucha naukowców, tylko wierzy w związek szczepień z autyzmem.”

    Po pierwsze, badania statystyczne mówią nam, że nie ma podstaw, bądź są podstawy do odrzucenia hipotezy zerowej na rzecz alternatywnej. Nie jest to równoważne temu, że którakolwiek z nich została udowodniona. Nawet jeśli dla próby rzędu miliona odpowiednie zbiory krytyczne będą bardzo małe, nie należy przyzwyczajać się do traktowania statystyki jako deterministycznej maszynki wyrzucającej z siebie odpowiedzi, których możemy być pewni.

    Wobec badań statystycznych w biznesie można wysunąć szereg poważnych zarzutów.

    Eksperymenty wymagające statystycznej obróbki danych są procedurą funkcjonującą w konkretnym otoczeniu społecznym, politycznym i biznesowym. W szczególności, analizy na zlecenie firm farmaceutycznych są wykonywane przez wyspecjalizowane zewnętrzne firmy lub wewnętrzne komórki analityczne, dla których firma farmaceutyczna jest klientem. Przedstawiciele klienta przekazują usługodawcy nieświadome i świadome sugestie dotyczące oczekiwanego wyniku eksperymentu, wywierając w ten sposób presję. Zewnętrzny usługodawca dostarczając towar inny niż ten, którego oczekuje klient ryzykuje utratę dalszych zleceń. Wewnętrzny usługodawca ryzykuje nasilającą się presję, zablokowane możliwości awansu, nawet ostracyzm. Powyższe w ogromnym stopniu obciąża wyniki wszelkich analiz prowadzonych na zlecenie firm farmaceutycznych.

    Badania na zlecenie instytucji rządowych, państwowych, czy międzynarodowych, jak sądzę mają się pod tym względem lepiej, ale zawsze istnieje możliwość lobbingu, z której bogate korporacje korzystają, starając się transmitować presję poprzez przekonywanie wysokich urzędników do swoich racji, tak aby w proces zlecania badań i podejmowania decyzji wchodzili oni już z pozytywnym nastawieniem wobec racji firmy. Strona społeczna, z uwagi na swoje rozproszenie, nie dysponuje porównywalnymi możliwościami.

    Podsumowując: Tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze gra zawsze idzie o uzyskanie uprzednio założonych celów, nie zaś o ustalenie prawdy. Prawdę dobiera się tak, aby można było dalej zarabiać pieniądze, przy możliwie najmniejszym wydatku energii, korzystając z już uzyskanego efektu skali i unikając jak się da kosztownych zmian. Organizacja, tak jak człowiek, szuka maksymalizacji korzyści przy minimum wydatków energetycznych. Od pewnego momentu najefektywniejszą ścieżką dalszego wzrostu nie jest dopasowanie się do potrzeb klienta, lecz ich zdefiniowanie, tak aby pasowały do już istniejącego produktu. Jest to powszechny w wielkim biznesie modus operandi, stosowany świadomie i nieświadomie, i wszelkiego rodzaju narzędzia naukowe, jeśli tylko wejdą do biznesu, zostają natychmiast w tym duchu przekształcone i użyte.

    Po przejrzeniu Pańskiego bloga – niezmiernie interesującego – nie zauważyłem niestety, aby zwrócił Pan profesor uwagę na te niezmiernie istotne uwarunkowania. Z całym szacunkiem należnym Panu za Jego osiągnięcia i wiedzę, uważam to za wielką naiwność. Żadnej działalności biznesowej nigdy, przenigdy nie należy traktować jak działalności naukowo-badawczej.

    Ostatnia uwaga, istotna nawet jeśli założymy, że powyższa krytyka nie ma zastosowania do statystycznej analizy skutków ubocznych szczepionek. Otóż testowanie hipotez zawsze odbywa się przy ustalonym z góry zadanym poziomie istotności, który jest dopuszczalnym ryzykiem popełnienia błędu I rodzaju, czyli odrzucenia hipotezy zerowej pomimo, że nie jest fałszywa. Jeśli H0 brzmi np. „Szczepionka zwiększa prawdopodobieństwo ASD” to dopuszczalny poziom ryzyka dla urzędnika państwowego albo naukowca jest zupełnie inny, dużo większy niż dla matki szczepionego dziecka. Koszt błędu I rodzaju jest o kilka rzędów wielkości większy, dla osoby która przez następne 40 lat będzie musiała dzień w dzień opiekować się niezaradnym i nieuleczalnie chorym człowiekiem, bez widoków na zwrot z tej inwestycji, niż dla siedzącego w fotelu na drugim końcu kraju urzędnika lub naukowca. Statystyczny test hipotezy, w którym przyjęto zbyt duży poziom istotności, jest niekonkluzywny, zaś przyjęcie takiego lub innego alfa nie należy do metod statystyki, lecz do otoczenia społeczno-kulturowego. Z powyższych powodów stwierdzenie, że oto racjonalnym poziomem istotności jest np. 0,1% a nie jest 0,00001%, samo jest nieracjonalne. Mam poczucie, że ten aspekt konfliktu wokół szczepionek pozostaje niezauważony.

    • wduch says:

      To wszystko prawda, dziękuję za ten wpis. Interpretacja ocen statystycznych jest pełna pułapek. NA wspomnianej konferencji o śpiączce zapytałem się o statystykę spontanicznych wybudzeń, bo chwalenie się ile osób się wybudziło bez odniesienia do spontanicznych wybudzeń nic nie znaczy. Nie jest łatwo ocenić skutki interwencji. Można jednak próbować ocenić, czy takie interwencje przynoszą średnio rzecz biorąc więcej korzyści niż strat. Poduszki powietrzne zabiły wiele osób ale uratowały znacznie więcej. Niestety w przypadku szczepionek nie jest łatwo ocenić korzyści i straty. Pamiętamy nacisk na wprowadzenie szczepionek i krytykę minister Kopacz, która się naciskom oparła. Zmiany w opiece zdrowotnej i wyższy poziom higieny zmniejszyły zachorowalność, więc stare dane nie dają dobrego punktu odniesienia. Z pewnością jest tu sporo manipulacji. Ben Goldacre napisał świetną książkę “Od przerażonego pacjenta do świadomego konsumenta” (2011) w której sporo pisze o skandalach z tym związanych.

  3. Bezimienny says:

    To co mnie zawsze zaskakiwało w takich kwestiach to ludzki upór. Człowiek wykonujący swoje irracjonalne rytuały będzie je nadal powtarzał nawet kiedy mu się w racjonalny sposób wytłumaczy, że to co robi nie ma sensu. Dzieje się tak na przykład w tych słynnych eksperymentach z gołębiami Skinnera : wyobraźmy sobie następującą sytuację: zamykamy gołębia w przezroczystym pudełku i w przypadkowych momentach wrzucamy mu przez małe otwierane drzwiczki jedzenie. Gołąb robi swoje – czyli się drapie pod skrzydłem , dziobie piłeczkę pink-pongową powieszoną na ściance pudełka, spaceruje wewnątrz pudełka, obraca się … itp. Na przykład kiedy akurat gołąb stuka dziobem w piłeczkę to istnieje szansa, że trafi mu się jedzenie zgodnie z losowym mechanizmem wrzucania jedzenia. I taki gołąb zacznie częściej dziobać piłeczkę. I skoro częściej to powtarza to istnieje większe prawdopodobieństwo, że spadnie jedzenie w momencie kiedy stuka piłkę i zachowanie się wzmacnia. W tym eksperymencie interesujące jest to, że gołąb nie zdaje sobie sprawy z tego że jest to przypadek, że są to tylko nic nie znaczące koincydencje, ale jeszcze bardziej interesujące jest to, że pomimo tego że przez większość czasu stuknięcie piłeczki nie dawało jedzenia to i tak gołąb powtarzał ten rytuał, mało tego, eksperyment pokazał, że nawet po upływie znaczącego czasu po zakończeniu testów gołąb powtarzał tę irracjonalną czynność. To samo się dzieje z tymi cudownymi uzdrowieniami – ludzie widzą, że im to nie pomaga, a mimo to wciąż biorą udział w kolejnych pielgrzymkach, tylko dlatego, że kiedyś usłyszeli, że kiedyś komuś to pomogło w przypadkowy sposób.Podejrzewam, że coś podobnego się działo z tym sąsiadem Profesora, mimo, że “widział”, że te mikstury nie działają to wciąż jest stosował. Ludzie niewiele się różnią od gołębi w tym zakresie. Skąd się bierze ten ludzki upór? Nie wydaje mi się , żeby tutaj chodziło o to że ludzie są nieinteligentni i nieoczytani – większość ludzi na pewno na intelektualnym poziomie dostrzega logiczną słuszność racjonalnych argumentów, ale wciąż to robi. Z całym szacunkiem, ale takie blogi jak ten mają tylko niewielki wpływ na ludzi – ludzie pozostaną w swoim magicznym świecie.

    • wduch says:

      Oczywiście, piszę by porządkować swoje myśli, bez nadziei na zostanie przywódcą racjonalnego myślenia -;) Wczoraj oglądałem program na temat religii morza środziemnego – pomimo całej swojej historii ortodoksyjni żydzi nadal liczą na boską interwencję. Ludzie wierzą w boskie miłosierdzie od może 200 lat, od kiedy warunki życia się poprawiły, jakoś zamykają oczy na te wszystkie nieszczęścia, które gnębią nasz świat, katastrofy, tsunami, wirusy, pandemie, szukają w tym sensu i sprawiedliwości. Polecam książkę Jacka Milesa “Bóg-autobiografia”, analizującą zmiany w Starym Testamencie. Fragment z okładki:

      Jaki naprawdę był Bóg? Jak wyglądało jego życie? Czy można traktować go nie jako obiekt kultu religijnego, lecz jako bohatera najsłynniejszej książki na świecie, jako postać literacką równie głęboką i złożoną jak Hamlet?
      Tego zadania podjął się Jack Miles, były jezuita, znawca religii i języków krajów Bliskiego Wschodu. Jego trud zaowocował przyznaniem mu w 1996 roku Nagrody Pulitzera. Opierając się na oryginalnym tekście hebrajskim Jack Miles ukazuje nam Boga i jego ewolucję w kontaktach z człowiekiem. Mamy tu Stwórcę, który niemal niszczy swoje najważniejsze dzieło; żądnego krwi wojownika i obrońcę uciśnionych; pracodawcę, który sam stoi ponad prawem; “bicz Boży” i skruszonego grzesznika…
      Głęboka wiedza i erudycja autor rzuca nowe światło tak na Boga, jak na człowieka, i ukazuje nam Biblię w nowym, jakże fascynującym wymiarze.

      • Kamil says:

        Czytam se i czytam te “nakuowe” wpisy i trafiam na taki kwiatek:”Lekarz prędzej ogłosi cud niż przyzna się do błędu.” Taaaaa… bardzo naukowe stwierdzenie. Lekarz jak lekarz a co dopiero naukowiec przyznający się do błędu to dopiero cud zwłaszcza taki ideolog jak pan. Kiedyś traktowałem pana poważnie, teraz widzę, że nie ma sensu zwłaszcza takiego nieznanego bez dokonań…

      • wduch says:

        Tak się składa, że znam Penrose’a osobiście z okresu, kiedy pracowałem w Inst Astrofizyki Maxa Plancka w Monachium, który on często odwiedzał. Badania nad świadomością to obecnie naprawdę aktywna dziedzina, w której pracuje wielu ludzi, postęp jest wielki, ale idee Penrose’a się do niego nie przyczyniają. Większe sławy niż Penrose głosiły błędne teorie, nikt nie jest nieomylny, ale każdy, kto się zna na dziedzinie powinien być krytyczny. Linus Pauling dostał dwie nagrody Nobla (jako jedna z 4 osób) a pod koniec życia skarżył w sądzie naukowców, którzy opublikowali wyniki podważające jego przekonanie, że witamina C leczy raka. Pouczająca historia.

        Nic dziwnego, że niewielu profesorów pisuje na blogach, bo ciągle spotykają się z ocenami osób, które mają niewielkie pojęcie o nauce, ale mają swoich idoli. Mój życiorys łatwo znaleźć na stronie WWW. Oceniały mnie naprawdę wybitne osoby i skoro wybrano mnie na Fellow of International Neural Network Society, prezydenta European Neural Network Society, dostałem pozycję Nanyang Professor w Singaprzue i wykładałem na Uniwersytecie w Tokyo, widać jakieś osiągnięcia musiałem mieć …

  4. Dariusz says:

    Profesor napisał:
    „Co powoduje, że rodzicie dziecka w śpiączce modlą się do pastuszków z Fatimy, którzy sami zmarli bardzo młodo? Zabrakło innych świętych? Diagnoza i rokowania w przypadku śpiączki jest zawsze trudna więc wybudzenia nie można uznać za cud, ale jednak … pastuszkowie będą kanonizowani bo jedno dziecko się wybudziło.  Świat hinduistów czy muzułmanów zna znacznie więcej takich cudów, bo medycyna w wielu krajach jest na niższym poziomie”.

    Skomentuję w sposób nieco poetycki, a raczej nie ja, tylko Deng Ming Dao. 😉

    „Pomimo wiedzy, wiara”
    „Nie istnieje bóg w pojęciu kosmicznego ojca czy matki, zapewniającej swym dzieciom tego, co potrzebują. Nie istnieje też niebiańska biurokracja odbierająca petycje. Takie modele to nie opisy rzeczywistego porządku niebios, ale projekcje archetypicznych schematów pojęciowych. Jeśli wierzymy w bogów jako rodzinę niebiańską, relegujemy się sami do grona wiecznych nastolatków.
    (…)
    Dobry i zły los nie spoczywa w rękach bogów, winić ich zań byłoby więc daremne. Wiara nie szuka też potwierdzenia w obiektywnych zdarzeniach. Wiara potwierdza się sama. Jeśli ją utrzymujemy, uzyskujemy nagrodę, jaką niesie. Jeśli stajemy się lepsi, to z jej powodu. My sami tworzymy wiarę, i to nasze wysiłki potwierdzają wagę jej istnienia.

    Deng Ming Dao, „365 dni zgodnie z Tao”. Warszawa 1999 (s. 108 – 109).

    Myślę, że wszelkie uzdrowienia na skutek modlitw można śmiało utożsamić z efektem placebo. Pomimo, że Profesor podał na blogu link do badań na ten temat, to sprawę nadal uważam za zagadkową. Sporo „eksperymentów” wykonałem w przeszłości na sobie, także wówczas, gdy podczas choroby bezpośrednio zagrażającej życiu zrezygnowałem z hospitalizacji (mimo sprzeciwu trzech lekarzy). Połykając w domu przepisane pigułki praktykowałem coś, co określane jest mianem qi gong. Trochę się na tym znam. Wierzę w mechanizmy samoregulacji, również wpływ pozytywnego myślenia na funkcjonowanie organizmu. W moim przypadku – jak sądzę – zadziałały lekarstwa oraz właściwa postawa psychiczna. Niemniej kiedy było już po wszystkim, lekarzowi specjaliście przeglądającemu historię choroby wyrwało się: To się pan sam wyleczył. 😉

    Czy wiadomo już coś więcej na temat placebo?

    • wduch says:

      Efekt placebo jest ważny, ale pamiętajmy, że prawie żadne diagnozy nie są w 100% pewne. Nawet ciężkie przypadki raka czasami się spontanicznie cofają i nie zależy to od modlitw do tego czy innego świętego. W Chinach jest podobnie jak w krajach katolickich, a badania wpływu modlitwy na stan zdrowia ciężko chorych dają ujemne korelacje – w eksperymentach grupy osób w USA modliły się za wybraną osobę i jeśli ta osoba o tym wiedziała to średnio było gorzej niż oczekiwano. Być może myśl, że już się za mnie modlą powodowała dodatkowy stres lub przekonanie, że naprawdę jest źle. Omówienie przypadków takiego radykalnego cofnięcia się raka jest w książce “Radical Remission: Surviving Cancer Against All Odds” (można ją łatwo znaleźć na Amazonie). Wątpliwe, by czynniki opisane w tej książce były przyczynami ozdrowienia.

      Skoro takie cudowne ozdrowienia zdarzają się nie tak rzadko (ponad 1000 opisanych w literaturze) i nie mają nic wspólnego z wstawiennictwem świętych to jak można uznać ozdrowienie za cud z powodu modlitwy do kandydata na ołtarze? Jestem jak najbardziej za uznaniem osób nadających się na wzór postępowania za świętych – królowa nadaje szlachectwo, państwa ordery, uniwersytety honorowe doktoraty, a kościół beatyfikuje. Niestety część świętych nie nadaje się na wzór postępowania i studiowanie ich życia nie jest dobrym pomysłem. W moim rodzinnym mieście święta Dorota z Mątowów ma nieciekawy życiorys, jej 9 dzieci zmarło i fakt, że leżała krzyżem w ciąży na zimnej podłodze kościoła miał zapewne spore znaczenie.

      O efekcie placebo i nocebo dużo napisano, wystarczy napisać “placebo effect review” w Google Scholar by znaleźć wiele przeglądów. Genetycy mówią nawet o placebomie, czyli zbiorem genów związanych z predyspozycjami do reakcji na placebo. Mamy akurat w naszym laboratorium profesora medycyny, który się tym profesjonalnie zajmuje. Spróbuję przy okazji uzupełnić notatki do wykładu o podsumowanie tego co obecnie wiemy.

      • Dariusz says:

        Profesor napisał:
        „W Chinach jest podobnie jak w krajach katolickich, a badania wpływu modlitwy na stan zdrowia ciężko chorych dają ujemne korelacje – w eksperymentach grupy osób w USA modliły się za wybraną osobę i jeśli ta osoba o tym wiedziała to średnio było gorzej niż oczekiwano. Być może myśl, że już się za mnie modlą powodowała dodatkowy stres lub przekonanie, że naprawdę jest źle”.

        Miałem okazję poznać autentycznego mistrza gong fu / tradycyjnej medycyny chińskiej (spadkobiercę określonej linii przekazu). Wiara takich ludzi w nauki ortodoksyjne jest niezachwiana i jakiekolwiek kontrargumenty naukowe nie mają wobec nich sensu. Prywatnie szanuję taką postawę, tym bardziej, że wybrane elementy szeroko pojętego qi gong po prostu działają. Przez naście lat z dobrym skutkiem praktykowałem na sobie akupresurę. Tajemnicę skuteczność tego typu metod wyjaśnia np. książka prof. Zbigniewa Garnuszewskiego pt. „Renesans akupunktury” (1988). Pierwsze wydanie to „biały kruk”. Oczywiście naukowiec nie pisał tam o przepływach energii qi w merydianach. Natomiast skupił się m.in. na układzie nerwowy oraz rozszerzaniu naczyń włosowatych. Także prof. Jerzego Vetulani poruszył zbliżone kwestie w jednym ze swoich ostatnich wykładów (55.30 min. filmu, który zamieściłem w dziale „Biorezonans”).

        Na marginesie… Też chciałem w swojej wcześniejszej wypowiedzi wspomnieć o amerykańskim eksperymencie. 😉 W przypływach dobrego humoru opowiadam o jego wynikach „rozmodlonym” cioteczkom podczas rodzinnych spotkań. 🙂

        Profesor napisał:
        „Mamy akurat w naszym laboratorium profesora medycyny, który się tym profesjonalnie zajmuje. Spróbuję przy okazji uzupełnić notatki do wykładu o podsumowanie tego co obecnie wiemy”.

        Pomysł jest znakomity. Myślę, że temat zaciekawi wielu czytelników bloga. Jeżeli za placebo odpowiadają geny, to ja chyba takie posiadam. Niekiedy żartuję, że chodzę do lekarza (tylko) raz na 20 lat. Uważam, iż mechanizm placebo tłumaczy wszystkie, czy prawie wszystkie, przypadki poprawy zdrowia / samopoczucia u osób stosujących określone techniki, jak np.: modlitwa, afirmacja, qi gong, taiji, „energia absorbowana od uzdrowicieli” itp. Z pewnością chodzi tu o złożone procesy neurologiczne / bioneurologiczne.

        Luźny (wyszperany) cytat związany z tematem:
        „Warto podkreślić, że reguły Taijiquan pozostają w zgodzie z odkryciami z dziedziny fizjologii, sportu i oczywiście medycyny konwencjonalnej. Dla przykładu, w fizjologii znana jest zasada, że poprawne funkcjonowanie systemu nerwowego warunkuje prawidłową pracę wielu części ludzkiego ciała. Wspomniana zasada koresponduje z naczelną regułą Taijiquan w myśl której, sztuka ta opiera się głównie na sile spokojnego umysłu, a nie na mięśniach. Dlatego umysł (Yi) powinien kierować ciałem w taki sposób, aby napięcie mięśni w trakcie ćwiczeń ograniczone było do niezbędnego minimum. Tak wykonane ruchy pozwalają na zachowanie zrównoważonego, wolnego od wszelkich zakłóceń stanu psycho – fizycznego, a to sprzyja regulacji systemu nerwowego. Praktykowane w ten sposób Taijiquan zwiększa stymulację określonej partii kory mózgowej, ograniczając stymulowanie innych rejonów mózgu. W rezultacie redukowane są bodźce odpowiedzialne za chroniczne dolegliwości czy stresy, a to daje szansę na powrót do harmonii i zdrowia”.

        Od pewnego czasu postrzegam te kwestie nieco przez pryzmat artykułu prof. Jerzego Vetulaniego pt. „Duch i materia. Medytacja zmienia mózg”. Także ostatnia wypowiedź pana Profesora na temat kolapsu w kontekście medytacji shikantaza jest naprawdę interesująca.

      • wduch says:

        Wpadło mi to do spamu, chociaż nie wiem czemu filtr tak się zachował. Z renesansem akupunktury 30 lat temu chyba autor przesadził bo aż tak wiele się nie zmieniło, recenzowałem ostatnio przeglądową pracę na temat wpływu akupunktury na neuroplastyczność, ale metodologicznie była bardzo słaba. Medycyna musi się opierać na bardzo dobrej weryfikacji skuteczności stosowanych metod, zbyt łatwo przypadkowe korelacje lub oczekiwania bierzemy za realne efekty. Nadal na podstawie poprawnie przeprowadzonych badań niewiele efektów akupunktury można jednoznacznie uznać za coś więcej niż placebo. Pewnie jest ich więcej ale nie można być tego pewnym. Nie lubię używać określeń “nauka dowiodła” bo dowodzą systematyczne obserwacje i prowadzone eksperymenty, a nie wyimaginowana “nauka”. Dobrych testów po tylu latach nadal jest mało.
        Taijiquan jest z pewnością godne polecenia i jest to dobra forma medytacji w ruchu, “zrzuca się” zmęczenie i odczuwa odprężenie.

  5. dawid81 says:

    Profesorze, skoro o “magii” temat, to ja zarzucę linka o jednym z Pana ulubieńców, Urim Gellerze, któremu poświęca profesor sporo miejsca w swoich pracach.
    http://www.telegraph.co.uk/news/2017/01/18/uri-geller-convinced-cia-psychic-warrior/
    Magia to, idealne oszustwo, czy coś niewytłumaczalnego dla dzisiejszej nauki?

    • wduch says:

      Geller nadal próbuje tworzyć swoją legendę, w końcu z tego żyje. Dużo mało kompetentnych eksperymentów z nim przeprowadzono, CIA i SRI (akurat znam Harolda Puthoffa, który robił te eksperymenty). Naukowcy okazali się naiwni. Wystarczyło jednak by magicy (np. James Randi) na to popatrzyli i nagle znikły jego moce.
      http://skepdic.com/geller.html
      Geller przegrał z Randim, a dokładniej z Committee for the Scientific Investigation of Claims of the Paranormal (CSICOP), proces i miał zapłacić $120,000. Od publikacji książki Randiego (1982) nic się nie zmieniło, żadnych nowych dowodów nie ma a minęło 35 lat.
      Szkoda czasu by się tym zajmować. Przez następne 35 nic nowego się nie stanie, można być tego dość pewnym.

      • dawid81 says:

        Ok, ale nie zastanawia profesora, dlaczego po sporym poruszeniu w mediach, jakie te rewelacje wywołały na początku roku, nikt z CIA, ani tym bardziej ze Stanforda nie nawiązał do tematu, żeby uciąć speklacje? Opowiadanie niepotwierdzonych historii przez Gellera to jedna sprawa, ale akurat ten temat wypłynął z ujawnionych akt CIA, a nie z ust zainteresowanego. Opis eksperymentu nie wskazuje na niekompetencję.
        Odnośnie efektu placebo interesująca wydaje się historia niejakiego Wrighta, opisana przez psychiatrę Bruno Kopflera. Pytanie tylko, na ile jest rzetelna.

      • wduch says:

        CIA nie komentuje takich doniesień, chyba że TV i główne media w USA o nich doniosą, ale to musiał by być poważne gazety lub kanały TV. Gdyby mieli dementować wszystko co im przypisują to by trochę trwało. Badania nie były robione na Stanfordzie tylko w SRI, Stanford Research Institute, to prywatny instytut.
        Czytał Pan co w aktach CIA napisali i kto prowadził te badania? Od 40 lat nic nowego w badaniach remote viewing nie widać, naukowcy okazali się naiwni i bez wyobraźni bo przyroda zwykle nie oszukuje, a Randi od razu dostrzegł jak Geller robi swoje sztuczki. Oto przykłąd: szef Sckeptics Society wygina łyżki i metalowe pręty.
        http://www.skepticblog.org/2009/01/06/how-to-bend-a-spoon-with-just-your-mind/
        Wielu ludzi było pod wrażeniem mocy psychicznych Gellera.
        W aktach CIA jest też sporo o UFO i porwaniach, a FBI oceniało przez dwa lata i wyprodukowało grubą dokumentację na temat piosenki Loui Loui …
        http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1700890,1,louie-louie-przeboj-przesluchiwany-przez-fbi.read
        Naprawdę szkoda na takie rzeczy czasu. Ja się temu od 40 lat przyglądałem i nic się ciekawego nie ujawniło.

  6. Mam wrazenie ze W XXI wieku mimo rozwoju nauki techniki zwieksza zwieksza sie liczba osob wierzacych kosztem myslacych. Zawsze zastanawialo mnie co sie dzieje w glowach anthszczepionkowcow, ludzi wierzacych w bostwa, zycie pozagrobowe, teorie spiskowe itp. Czy to bledy edukacji czy iektorzy rodza sie z jakas wada genetyczna?

    • wduch says:

      Obawiam się, że jednak błędy edukacji w połączeniu ze sposobem działania mózgu. Nie uczymy myślenia, zrozumienia świata, tylko przekazujemy informacje, a te są traktowane na równi z każdymi innymi informacjami. Nauka czy magia, nie ma znaczenia, to tylko skojarzenia, ślady pamięci a nie spójne wyobrażenie tego, jak to wszystko działa.
      Przy śniadaniu przypadkowo obejrzałem przegląd prasy w TVP1: powoływano się na Fakt, Superekspres, same tabloidy, żadnej poważnej gazety. Publiczna TV w przeglądzie cytuje same tabloidy. Gdyby coś podobnego zrobiła BBC to by któryś z posłów brytyjskich złożył od razu interpelację … tabloidów tam nie brakuje, ale przynajmniej publiczna TV ma poważnie traktuje swoją misję.

      • Kamil says:

        “Nie uczymy myślenia, zrozumienia świata, tylko przekazujemy informacje, a te są traktowane na równi z każdymi innymi informacjami.”
        Wydaje mi się, że jest w tym dużo prawdy. Nie tylko w szkole podstawowej, średniej ale i na studiach rzadko oczekuje się od studentów rozumienia tego czego się uczą.
        Pamiętam takie zdarzenie, gdy na studiach próbowałem sobie wyprowadzić jakiś wzór (wydawał mi się nieskomplikowany), koleżanka popatrzyła na mnie jak co najmniej na wariata. Dla niej było na wskroś oczywiste, że nauka nie polega na rozumieniu tylko wkuwaniu. W szkołach uczymy się na pamięć wzorów, definicji i nauczyciel nie sprawdza jak to rozumiesz tylko czy słowo w słowo jest tak jak było podane do zeszytu.
        ” przegląd prasy w TVP1: powoływano się na Fakt, Superekspres, same tabloidy, żadnej poważnej gazety.”
        No bo te poważne mają koneksje z PO i są finansowane przez obcy, niepolski kapitał….

      • wduch says:

        To jest nasze nieszczęście, również na studiach uczyliśmy nauczycieli specjalistycznej wiedzy do niczego im nie przydatnej a potem się okazuje, że nie potrafią wyjaśnić, czemu niebo jest niebieskie albo czemu nartnik nie topi się w wodzie. Niestety wiedza pamięciowa i wiedza polegająca na zbudowaniu modelu i jego wykorzystaniu, wyprowadzeniu wzorów i ocenie sytuacji, wymaga nieco innych mechanizmów poznawczych. Dopiero jak coś sami potrafimy zrobić to jesteśmy przekonani, że rozumiemy. Wiedza pamięciowa to domena maszyn, ale głębsze zrozumienie, automatycznej zbudowanie modelu, jest nadal trudne, nawet Watson tego dobrze nie robi.

  7. robertcb says:

    A ja poruszę jeszcze temat mózgu:

    “W 1980 r. neurolog John Lorber wprawił w osłupienie brytyjskie środowisko medyczne, kiedy w prestiżowym czasopiśmie „Development Medicine and Child Neurology” opublikował artykuł, w którym dowodził, że „mózg nie jest potrzebny ludziom do życia”. Dr Lorber przedstawił wyniki swoich badań nad dwójką dzieci z wodogłowiem, u których nigdy nie wykształciła się tkanka mózgowa. Jedno z dzieci zmarło po trzech miesiącach życia, ale drugie rozwijało się całkowicie normalnie. Dr John Lorber zaczął poszukiwać innych pacjentów bez mózgu. Był przekonany, że jego pacjent jest jedynym na świecie takim przypadkiem. Jakież musiało być jego zdziwienie, kiedy pewien znajomy lekarz opowiedział mu, że zna podobny przypadek młodego mężczyzny, który studiuje na Uniwersytecie Sheffield. Kilkakrotnie wykonane badania potwierdziły, że w czaszce tego człowieka nie ma śladu tkanki mózgowej. Tymczasem testy IQ dowodziły, że ten młody człowiek miał iloraz inteligencji wynoszący 126. Zbliżał się zatem do elitarnej grupy osób, które są określane jako superinteligentne. Jego czaszka była wypełniona płynem rdzeniowo-mózgowym w 95 proc., a grubość kory mózgowej wynosiła zaledwie 1 mm. Ciężar tej śladowej ilości tkanki wynosił 100 g i był 15 razy mniejszy od wagi przeciętnego mózgu u zdrowej osoby.

    Student z Sheffield otwierał długą listę 600 przypadków osób z wodogłowiem i z częściowym lub całkowitym brakiem mózgu, wśród których aż 10 proc. uzyskało powyżej 100 punktów w skali IQ.”

    Jakie ma Pan wyjaśnienie dla IQ 126 w połączeniu z 1mm kory mózgowej?

    • wduch says:

      Lepiej się nie dać odmóżdżyć … nawet drobne uszkodzenia prowadzą do poważnych problemów, jak wiemy z neuropsychologii.
      Ale poważnie: artykuł z 1980 roku ma 3 strony i nie ma w nim żadnych szczegółów, w tym czasie nikt nie umiał porządnie ocenić, ile jest tkanki mózgowej i jakiej, bo prześwietlenia rentgenem niewiele pokazują szczegółów. Dyskusja jest całkiem rozsądna ale nie spowodowało to – po prawie 40 latach – żadnej rewolucji. Jest kilka dobrze opisanych przypadków ludzi z wodogłowiem, którym powoli płyn mózgowo-rdzeniowy ściskał korę i ich mózg nadal funkcjonował nieźle. Brakuje jednakże porządnych testów, pokazujących jakie deficyty się ujawniły, anie jednego funkcjonalnego rezonansu – a takich badań robi się teraz tysiące.

      • Zafrapowany says:

        Wiem czemu, bo jakby wyszło, że mózg tak za bardzo nie jest potrzebny do myślenia to neuronauki też by poszły w kat jak frenologia a i idea duszy by odżyła. Tak więc takie badania są na indeksie zakazanym . Widocznie Einstein przesadzil pisząc, że używamy aż 10% mózgu. ..

      • wduch says:

        Einstein nigdy nie pisał o 10% mózgu … ani o pszczołach, anie o argumetach na temat istnienia Boga i wielu innych mu przypisywanych historiach, są wszystkie jego listy, wywiady i publikacje w internecie. To typowe mity propagowane w Internecie.

        Tak, w płynie mózgowo-rdzeniowym jest dusza i im większe wodogłowie tym człowiek bardziej uduchowiony.
        A nad nauką czuwa inkwizycja i pilnuje by się nie zajmować takimi sprawami, jak niepotrzebne mózgi. Jak wiadomo już w starożytnym Egipcie odkryto, że mózg to tylko śluz, który trzeba wyciągnąć przed mumifikacją.
        Dzisiaj otwierałem konferencję na temat autyzmu. Cała ta genetyka i konektomika to widać strata pieniędzy, tylko wyciąganie pieniędzy na badania, które nic dać nie mogą, bo choroby psychiczne to działanie demonów. Koszykarze NBA głoszą, że ziemia jest płaska, jak każdy widzi, więc z pewnością znacznie więcej ludzi jest przekonana, że mózg jest niepotrzebny a Alzheimer to choroba wątroby.

        Poważnie zaś, jak niby można zakazać badań? Świat jest duży, krajów wiele, mamy dostęp do wszystkiego co się publikuje, na całym świecie nie ma uczciwych naukowców, czy też ktoś im bezpośrednio zakazuje zajmowania się nieprawomyślnymi tematami? Sam pisałem o gościu z wodogłowiem w notatkach do wykładu (wystarczy poszukać “wodogłowie”). To nowsze doniesienie z 2007 roku z Lancet, a to poważne pismo. Widać inkwizycja nie dopilnowała.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s