Dusza czy mózg: co nas czyni ludźmi

Workshop “Soul or brain. What makes us human?” zoroganizował Wydział Teologii. Cieszy mnie zaintersowanie teologów i humanistów mózgiem, sposobem tworzenia umysłu, tożsamości człowieka. Dyskusje były ciekawe i większość specjalistów z wielu krajów opowiadała się za hylomorfizmem, dualizm już zanika nawet wśród teologów. Hylomorfizm ma swoje problemy związane z zachowaniem tożsamości.

Prezentacje z tego Workshopu  w TV UMK: 

http://tv.umk.pl/#movie=3214,channel=3

Moja prezentacja gdzieś w środku, a slajdy są tu:
http://www.is.umk.pl/~duch/ref.html

Napisałem też artykuł: Why minds cannot be received, but are created by brains, wysłałem go do redkacji Scientia et Fides, wystawię go wkrótce na swojej stronie.

Advertisements

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka, Paranormalne, Uncategorized, Świadomość. Bookmark the permalink.

6 Responses to Dusza czy mózg: co nas czyni ludźmi

  1. Robert says:

    Pojawiają się empiryczne dowody na to, że mózg jest zaledwie odbiornikiem świadomości,
    która moze istnieć po jego śmierci.
    Przywoływana jest analogia do telewizora i sygnału stacji telewizyjnej, który nie zanika po wyłączeniu odbiornika.
    Coraz więcej naukowców skłania się ku nowemu paradygmatowi.

    • wduch says:

      Znam ten film, niestety to nie są dobre badania tylko anegdotyczne opowieści, jak pokazał między innymi duże projekt systematycznych obserwacji “Aware”, o którym napisałem w artykule poniżej.
      Parę miesięcy temu mieliśmy konferencję teologów “Soul or brain: what makes us human”. Tylko jedne okazał się dualistą, reszta to hylomorfiści. Zaprosili mnie tam z referatem i napisałem potem artykuł (w recenzjach) Why minds cannot be received, but are created by brains dla czsopisma Scientia et Fides, wydawanego przez teologów. Poza tym polecam dyskusję mojego starszego artykułu na portalu Kleofas:
      http://teologia.jezuici.pl/author/wlodzislaw-duch/
      Mam też uwagi na ten temat w wykładach dla kognitywistów:
      Nieśmiertelna dusza
      Oczywiście nie są to popularne poglądy, dużo lepiej sprzedają się historie o świadomości bez mózgu, ale to zostawiam gazetom i badaczom paranormalnych zjawisk.

    • Dariusz says:

      Choć od ponad trzydziestu lat interesuję się szeroko pojętą filozofią orientu, to dość bliskie są mi poglądy Profesora na temat niematerialnego umysłu (na blogu można znaleźć sporo „smaczków”). Rozsądek podpowiada, że świadomość nie może istnieć bez struktur przypominających mózgi, bo te z jakichś powodów istnieją. Interesujący jest pogląd prof. Jerzego Vetulaniego na temat podwójnego aspektu Spinozy. Umysł i mózg wchodzą ze sobą w interakcje, a istnienie jednego bez drugiego (jakby) nie ma sensu. Podobnie uważa ksiądz prof. Michał Heller. W jednym z wykładów wspomniał, że duchowość i materia mogą być nierozdzielne.
      Na blogu przetoczyło się sporo dyskusji na temat ewentualnego transferu osobowości do sztucznego tworu (na marginesie – Stephen Hawking nie wyklucza takiej sposobności). A może wspomniany problem został już dawno rozwiązany? Takiego zdania jest Roger Penrose, który przypuszcza, iż jakaś część naszej osobowości może przetrwać śmierć w postaci informacji. Kiedyś na podobny temat dyskutowałem z naszym Profesorem. 🙂

      W dziale „Niematerialny umysł” Profesor napisał:
      „Pokazano, że po ustaniu dopływu krwi do mózgu przez 30-180 sekund pojawiła się bardzo wysoka aktywność neuronów w częstościach gamma; tłumaczy to wrażenia “przewijania się całego życia” w krótkich chwilach przed spodziewaną śmiercią. (Sergo, Peter, Going Out with a Bang. Scientific American Mind, 15552284, May/Jun2010, Vol. 21, Issue 2).
      Na pewno w momencie śmierci komórki wysyłają sporo elektromagnetycznego promieniowania, ale czy jest ono całkiem nieuporządkowane, czy ma strukturę i niesie informacje? Jeśli niesie informację (jest to mało prawdopodobne) to Buddyjska wersja związana z kontynuacją procesu (głównie pamięci) jest możliwa”.

      • wduch says:

        Tak, na tej nierozdzielności właśnie polega hylomorfizm, znany od czasów Arystotelesa.

        Co do wypowiedzi Hawkinga to pamiętajmy, że to jeden z najlepszych specjalistów od czarnych dziur, ale badania nad mózgiem to nie jego dziedzina. Jednak od kiedy napisał bardzo popularną książkę “Krótka historia czasu” zrobiono z niego celebrytę, który jest pytany na wszystkie możliwe tematy. Tak się składa, że w latach 1992-95 spędziłem trochę czasu w Cambridge i to w DAMPT, Dep Of Math and Theoretical Physics, gdzie pracuje Hawking. Widywałem go w porach lunchu i widziałem jak się komunikował ze studentami, którzy pokazywali mu manuskrypty. To był naprawdę powolny i bolesny proces. W jego stanie nie jest rzeczą możliwą by przeczytać specjalistyczne prace ani jeździć na konferencje i rozmawiać z ludźmi, pracującymi w sztucznej inteligencji. Nie można go więc w tej dziedzinie cytować jako autorytet. W 2008 roku na pierwszej konferencji Artificial General Intelligence (AGI) w Memphis było całkiem sporo autorytetów, nagrania z naszych paneli dyskusyjnych są gdzieś w sieci, ale nie każdy autorytet jest celebrytą. Na tym blogu też kilka osób mi się oburzało jak śmiem krytykować Hawkinga lub Penrose’a. Gdybym krytykował ich za poglądy dotyczące kosmologii czy czarnych dziur mieliby rację, ale nie wypowiadam się w sprawach, na których się nie znam. Jako fizyk teoretyk rozumiem (co prawda powierzchownie) idee emergent gravity, która może całkiem podważyć wszystko o czym Hawking i Penrose pisali, ale twórcy tej teorii (np Erik Verlinde) nie są powszechnie znani i nie wypowiadają się na temat świadomości. W sprawach grawitacji kwantowej nie czuję się na tyle kompetentny by kogoś krytykować. Kogo będziemy pamiętać za 50 lub 100 lat? Może właśnie Erika Verlinde a nie innych.

        Tak, wspomniałem o tych obserwacjach wzrostu aktywności w wysokich częstotliwościach czyli gamma, chociaż nie wiemy co one oznaczają. To jeden z wątków, który śledzę od czasów studiów, gdy sam byłem zafascynowany ideą odrodzenia w buddyjskim rozumieniu i napisałem na ten temat pracę w 1978 roku opartą na spekulacjach dotyczących możliwości fizycznej realizacji takiego procesu i jego ewolucyjnego sensu, powołując się na obserwację Iana Stevensona i inne publikacje dotyczące zjawiska wychodzenia poza ciało (out-of-body, OOB). Pokazałem ją nawet Brianowi Josephsonowi (dostał Nobla w wieku 33 lat za odkrycie efektu Josephsona), był takimi tematami bardzo zainteresowany. Większość fizyków uważa go za mocno pomylonego. Powinienem kiedyś opisać tą historię dokładniej bo to długa historia … Jednakże późniejsze moje lektury spowodowały, że patrzę obecnie na te obserwacje dużo bardziej krytycznie, nie ma przekonywujących dowodów, że opisane przypadki reinkarnacji nie były naciągane. Nadzwyczajne twierdzenia wymagają silnych dowodów znaim uznamy, że całą dobrze ugruntowaną wiedzę o świecie należy zmienić. Zbyt wiele widziałem przypadków ludzi, którzy zmarnowali swoje zawodowe życie ścigając iluzje. OOB daje się obecnie wywołać w sposób sztuczny, jak widać po pracach z laboratorium Henrika Ehrssona (Karolinska Inst) i Olafa Blanke (EPFL). Ich badania powiedziały nam wiele o mechanizmach integracji poczucia miejsca “ja” względem swojego ciała.

  2. Dariusz says:

    Na podobny temat pisał Michael S. Gazzaniga – „Istota człowieczeństwa. Co sprawia, że jesteśmy wyjątkowi”. Choć tej pozycji jeszcze nie czytałem, to jestem po lekturze jego dość nowej pracy pt. „Kto tu rządzi – ja czy mój mózg?”. Interesująca jest jest – powiedzmy – ewolucja poglądów tego specjalisty, co zostało wyrażone w posłowiu książki. Znalazł się tam fragment wypowiedzi Johna Doyle, który sugeruje, iż jest jeszcze klika obszarów wartych eksploracji.

    Cytat:
    „Przywykliśmy do myśli, że kiedy jakiś system wydaje się funkcjonować w sposób spójny i zintegrowany, to musi istnieć pewien „zasadniczy” i – co istotne – centralny lub scentralizowany element kontrolujący, który odpowiada za jego działanie. Głęboko wierzymy w ideę esencjalizmu, a lewa połowa naszego mózgu znajduje tę zasadniczą część. Jeśli zaś nie możemy jej znaleźć – jak słusznie zauważyłeś – po prostu coś wymyślamy. Nazywamy to homunkulusem, umysłem, duszą, genem, lub jeszcze inaczej. (…) Rzadko jednak ów element rzeczywiście tam jest – w zwykłym redukcjonistycznym znaczeniu. (…) Nie znaczy to, że nie istnieje pewna „esencja”; rzecz w tym, że jest ona rozproszona – znajduje się w protokołach, regułach i algorytmach, w oprogramowaniu. Właśnie tak działają komórki, mrowiska, internet, armie i mózgi. Trudno mi to zrozumieć, ponieważ owa esencja nie mieści się w jednym „pudełku”.

    „Kto tu rządzi – ja czy mój mózg? Neuronauka a istnienie wolnej woli”. Michael S. Gazzaniga, Smak Słowa 2013.

    Powyższa wypowiedź w pewnym sensie koresponduje z myślą profesora Jana Trąbki, którą kiedyś na tym blogu przytoczyłem.

    Cytat:
    Profesor Jan Trąbka napisał (Forum Myśli Wolnej nr 49/2011):
    „Współczesna ogólna teoria głosi, że świadomość znajduje się w stanie przestrzennego rozproszenia, a więc ma charakter globalny, rozłożony, a nie zlokalizowany. Nie wydaje się więc sensownym zamykanie świadomości w pudle czaszkowym”.

    • wduch says:

      Koncepcja Gazzanigi “narratora” w lewej półkuli mózgu jest interesująca, ale mało popularna wśród neuronaukowców, zapewne z powodu trudności w eksperymentalnej weryfikacji. Właśnie z powodu rozproszenia tej esencji w różnych podsieciach mózgu jest to takie trudne. Świadomość jest reakcją całej struktury, a jest to najbardziej złożona struktura w znanym nam Wszechświecie. Do pewnego stopnia jest też wynikiem sprzężenia z całym ciałem i środowiskiem, zwłaszcza społecznym, tworzącym kontekst w którym aktualizują się określone stany umysłu. Nie można więc w pełni zrozumieć zachowania człowieka badają mózg w izolacji od normalnego działania.
      Łatwo jest formułować takie stwierdzenia, ale dużo trudniej weryfikować eksperymentalnie. Trochę w tym kierunku poszły koncepcje Dawida Kirscha (Leanring by doing), czy Andy Clarka (Extended mind), cały kierunek w kognitywistce zwany enaktywizmem.
      https://en.wikipedia.org/wiki/Enactivism
      Bez mózgu nie ma świadomych wrażeń ani myśli, ale sam mózg nie jest ich wyłączną przyczyną. W tym sensie można się zgodzić z cytatem prof Trąbki, chociaż jego książki zaliczam bardziej do naukowej poezji niż literatury naukowej.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s