Pytania na tym blogu

Zajmuję się konkretnymi eksperymentami. W moim laboratorium neurokognitywnym prowadzimy wiele eksperymentów związanych z analizą zachowania niemowląt, nabywaniem mowy, rozwojem słuchu, analizą EEG, fMRI i wieloma innymi fascynującymi zagadnieniami. Dopiero się rozkręcamy ale można popatrzeć na tytuły ostatnich prac: http://www.is.umk.pl/~duch/cv/papall.html#sub

Tymczasem większość pytań  i komentarzy na tym blogu dotyczy spraw dalekich od tego, co zaprząta mój umysł na codzień … sam je niestety czasami prowokuję wyśmiewając się z pseudonaukowych wymysłów. W efekcie dostaję dwa rodzaje komentarzy, które systematycznie ignoruję. Dzisiaj np. długi list “Występowanie świadomości jako skutek rozszerzania się wszechświata?”  Jak kilka razy pisałem nie interesują mnie spekulacje na temat świadomości, wyjaśnienia kwantowe, które nie wiadomo co wyjaśniają.  Dennet słusznie skupił się na heterofenomenologii świadomości, czyli zrozumieniu przyczyn stymulacji bądź funkcji, w których jesteśmy bądź nie jesteśmy świadomi. Macie jakiś model ideastezji albo synestezji, albo propozycje eksperymentów by badać agnozję wyobrażeniową to chętnie o tym podyskutuję. Natomiast  zabawa w definiowanie czym magia różni się od religii zostawiam religioznawcom. Mnie wystarczą definicje, które przytoczyłem.

Drugi rodzaj wpisów, które ignoruję, to komentarze nie wnoszące niczego do dyskusji, często wycieczki osobiste pisane przez młodych geniuszy, którzy nie odnoszą się do podawanych przez mnie argumentów, za to zabawiają się w połajanki starego profesora, który nie potrafi im czegoś wytłumaczyć, właściwie nie wiadomo po co pisze bo i tak mało kto to czyta. W końcu w internecie wolno wszystko. Nic dziwnego, że bardzo nieliczni profesorowie pisują blogi. Tak się składa, że mam dość szeroką wiedzę na różne tematy, potrafię ocenić różne dziwne pomysły, więc się czasem nią dzielę by się oderwać od setek bieżących spraw …

Nie każdemu da się wszystko wytłumaczyć, niektóre osoby mają już taki mętlik w głowie na skutek czytania różnych głupot w internecie i oglądania paranaukowych programów, że  nie mają podstaw by zrozumieć naukowe argumenty. Na nauczanie przedszkolne nie mam ani czasu ani chęci. Usuwam więc tego typu komentarze.

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Meta - objaśnienia, Paranormalne, Racjonalizm. Bookmark the permalink.

22 Responses to Pytania na tym blogu

  1. Ciekawy Świata. says:

    A więc matematyka jest wytworem naszego mózgu. Przekonał mnie Pan. Jednak dręczy mnie pewna myśl. Dlaczego świat jest racjonalny? Dlaczego nie jest to świat, w którym nie obowiązują żadne zasady. Czy to nie jest tak, że taki świat nie mógłby istnieć. Czy pewna racjonalność świata jest warunkiem jego istnienia?

  2. Ciekawy Świata. says:

    Dziękuję za chwilę znalezionego czasu aby mi odpisać.

    “Nieskończenie dużo rzeczy może istnieć potencjalnie w naszej wyobraźni”.

    Analogicznie nie skończenie dużo stanów można wywołać w pamięci komputera. Może
    Wszechświat jest w czymś w rodzaju matematycznego absolutu w którym realizują się prawa matematyczne? A może tylko takim go widzimy, bo matematyka jest w naszym mózgu i inaczej nie potrafimy?

    “Czy jeśli by nie było systemów poznawczych można by mówić o tym, że
    matematyka istnieje? W jaki sposób”?

    Gdyby przybysz z obcej cywilizacji o zupełnie innej fizjologii niż ludzka przedstawił swoją matematykę nie mogli byśmy przesądzić to nie jest sensowna matematyka, bo byłaby niesprzeczna nawet gdyby diametralnie różniła się od naszej. Matematyka w sensie nie opisu ale jako idei nie zależnie od rodzaju aparatu kognitywnego zdolnego ją opisać zawsze będzie taka sama.

    “Krasnoludki i anioły też w jakiś sposób istnieją w umysłach ludzi, mają
    określone własności, które je definiują. Czy to oznacza, że istnieją obiektywnie”?

    Oczywiście, że krasnoludki i anioły nie istnieją obiektywnie lecz w przyszłości chociażby w celach rozrywkowych ludzie mogą stworzyć syntetyczne istoty na wzór tych opisanych w baśniach. A, więc mogą zaistnieć obiektywnie, ale tylko wyłącznie wtedy jeśli ich fizyczność będzie zgodna z prawami jakie obowiązują we Wszechświecie opartym na spójnych relacjach. Świat jest matematyczny. Musi taki być bo inny by nie mógł istnieć w stabilny sposób.

    “Nie zajmuję się zbytnio takimi rozmyślaniami. Za to w moim laboratorium zajmujemy się
    rozpoznawaniem i terapią dyskalkuli”.

    Bardzo cenię ludzi takich jak Pan za to co robią. Nie mam dyskalkuli, ale za to mam autyzm wysokofunkcjonujący z umiarkowanym niedosłuchem prze co nie jestem w stanie opisać cudzych emocji, relacje społeczne to dla mnie magia, mam również problem z formułowaniem wypowiedzi pisemnych i ustnych. Innymi słowy jestem upośledzony werbalnie. W jaki sposób odbywa się taka terapia dyskalkuli?

    • wduch says:

      Czy Pigmeje myślą w kategoriach matematycznych? Nie mają nawet wyobrażenia perspektywy. Wiele kultur ma bardzo ograniczone pojęcia dotyczące liczb. Bez znajomości matematyki trudno dostrzec relacje matematyczne w świecie. Historia rozwoju matematyki pokazuje, jak trudno jest stworzyć tak proste pojęcia jak zero, liczby niezależne od licznych obiektów, liczby niewymierne, czasem potrzeba było setek lat. Widzimy to, do czego jesteśmy przygotowani.
      Testy, badania i gra terapeutyczną dla dyskalkulii to dłuższa historia.
      Mamy spinoff Neurodio, utworzony przez doktorantów, który się tym zajmuje. Niestety kończy się inauguracja roku więc nie mogę więcej chwilowo napisać.

      • koniew says:

        ” Czy Pigmeje myślą w kategoriach matematycznych? Nie mają nawet wyobrażenia perspektywy. Wiele kultur ma bardzo ograniczone pojęcia dotyczące liczb. Bez znajomości matematyki trudno dostrzec relacje matematyczne w świecie.”
        Pigmeje mają na pewno ograniczone pojęcie liczb a to już jest chyba matematyka no nie? Jak będziemy wymagać jakiegoś określonego poziomu kultury matematycznej to może ktoś się uprzeć, że ten nasz obecny jest niewystarczający i to nie jest matematyka tylko jaki to ma sens?
        Bez znajomości matematyki trudno dostrzec rzeczywiście relacje matematyczne w świecie ale czy bez matematyki takiej nawet najprymitywniejszej można dostrzec jakiekolwiek relacje we wszechświecie?

  3. Ciekawy Świata. says:

    Dzień dobry. Wszechświat jest nieskończony, wieczny, matematyczny i podlega prawu ewolucji. Czy możemy zatem twierdzić, że prawa matematyki nie podlegają zmianom, są wieczne, istnieją niezależnie od świata materialnego i od naszego poznania. To co się teraz wydarzyło już się wydarzyło lub się wydarzy. Czy biorąc pod uwagę chaos deterministyczny jest to w ogóle możliwe?
    Specyficzne przetwarzanie informacji w korze mózgowej skutkuje między innymi świadomością. Wiadomo, że ten zbiór procesów poddawany jest przekształceniom matematycznym, które można opisać. Zwierzęta mające inne zmysły, spostrzegają i czują świat w sposób zupełnie odmienny. Więc świat, tak jak go postrzegamy i rekonstruujemy w naukowych teoriach, jest naszą konstrukcją. Natomiast matematyka jest wiedzą obiektywną i nie zależy od naszego widzimisię?

    • wduch says:

      To pytanie oczywiście jest echem dyskusji w filozofii matematyki, czy matematykę konstruujemy czy istnieje w jakiś platoński sposób. Najlepiej na nie odpowiada podejście kognitywne przedstawione w książce
      Lakoff, G.; Nuñez, R. E. (2000), Where mathematics comes from, New York: Basic Books
      Kognitywne rozumienie matematyki zadaje inne pytania: w jaki sposób koncepcje matematyczne wyłoniły się z “metafizyki dnia powszedniego”, jaki jest ich głębszy sens dla człowieka. Mając odpowiedni system poznawczy – mózg lub maszynę – można definiować liczby, obiekty geometryczne, ich własności i badać ich relacje. Nieskończenie dużo rzeczy może istnieć potencjalnie w naszej wyobraźni.
      Bez odwołania się do jakiegoś systemu poznawczego – mózgu lub sztucznego intelektu – nie możemy nic powiedzieć o tym, co istnieje.
      Zapach jest reakcją mózgu i jej interpretacją, wynika z oddziaływania cząsteczek chemicznych na nasze receptory i serii procesów po tym następujących, ale nie jest cząsteczkami ani nie możemy wrażeń utożsamiać bezpośrednio z fizycznymi obiektami. Obiekty matematyczne też nie są fizycznymi obiektami tylko abstrakcyjnymi konstrukcjami, bez umysłu nie można im przypisać jakiegoś bytu. Można sobie wyobrazić systemy poznawcze, które nie będą w stanie stworzyć żadnych pojęć matematycznych (np. przypadki ciężkiej dyskalkuli u ludzi).
      Jednak raz zdefiniowane obiekty matematyczne mają z konieczności własności, które są obiektywne. Ktoś je jednak musi zdefiniować i w czyimś umyśle muszą się pojawić. Czy jeśli by nie było systemów poznawczych można by mówić o tym, że matematyka istnieje? W jaki sposób?
      Krasnoludki i anioły też w jakiś sposób istnieją w umysłach ludzi, mają określone własności, które je definiują. Czy to oznacza, że istnieją obiektywnie?
      Nie zajmuję się zbytnio takimi rozmyślaniami, zainteresowani filozofią matematyki powinni zacząć od
      https://en.wikipedia.org/wiki/Philosophy_of_mathematics

      Za to w moim laboratorium zajmujemy się rozpoznawaniem i terapią dyskalkuli
      https://en.wikipedia.org/wiki/Numerical_cognition

      • koniew says:

        “Bez odwołania się do jakiegoś systemu poznawczego – mózgu lub sztucznego intelektu – nie możemy nic powiedzieć o tym, co istnieje.
        Zapach jest reakcją mózgu i jej interpretacją, wynika z oddziaływania cząsteczek chemicznych na nasze receptory i serii procesów po tym następujących, ale nie jest cząsteczkami ani nie możemy wrażeń utożsamiać bezpośrednio z fizycznymi obiektami”
        Ten system poznawczy nie powstał tak jak mu się żywnie podobało tylko był wytworem tego matematycznego świata.

        “Można sobie wyobrazić systemy poznawcze, które nie będą w stanie stworzyć żadnych pojęć matematycznych (np. przypadki ciężkiej dyskalkuli u ludzi).”
        Czy coś więcej na temat tej ciężkiej dyskalkulii można by się dowiedzieć?

      • wduch says:

        Dwie konferencje w tym tygodniu, dwie za tydzień plus wykład inauguracyjny, zajęcia, gość z Leuven w tym tygodniu, przegląd projektów laboratorium… Niestety nie mogę znaleźć chwili czasu. Polecam chwilowo nowe referaty, podpięte do mojej strony.

  4. Anna Bednarska says:

    Dzień dobry, z wielkim zaciekawieniem wysłuchałam Pana wykładu pt. “Badania nad mózgiem. Charakter, znaczenie i perspektywy rozwoju” wygłoszonego dn. 23.05.2016. Na swoim wykładzie mówił Pan o badaniach mających na celu motywowanie dzieci do poznawania świata. Wspomniał Pan o nagrodzie jaka powinna towarzyszyć sytuacji gdy dziecko się czegoś nauczy – że to motywuje do dalszych działań. W bardzo rozpowszechnionej wśród rodziców książce “Jak mówić żeby dzieci słuchały… Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” (Adele Faber, Elaine Mazlish) autorki negatywnie odnoszą się do nagradzania (jak i do karania). W ocenie autorek, dziecko, które za swoje osiągnięcia cały czas jest chwalone traci naturalną, wewnętrzną motywację do dalszych działań. Co Pan o tym myśli? Czy mógłby Pan polecić mi jakąś literaturę w tym zakresie czyli jak nagradzanie (lub jego brak) wpływa na motywację dziecka do poznawania świata/nauki?
    Drugim tematem, który mnie interesuje jest to jak “trenować” nasz mózg aby zachować go w zdrowiu jak najdłużej. Odpowiadając na pytania, wspomniał Pan o mnemotechnikach i o tym, że skojarzenia pomiędzy pojęciami, które chcemy zapamiętać dzięki nim są bardzo słabe. Mnemotechniki (w tym maind mapy) są często polecane jako sposoby na rozwój mózgu / zachowanie sprawności mózgu – jeżeli dobrze wywnioskowałam Pan zdaje się z tym nie zgadzać. Co Pan myśli o maind mapach? Jakie sposoby poleca Pan na ćwiczenie sprawności mógzu (koncentrację, pamięć)?

    • wduch says:

      Dziękuję za pytania. W wykładzie mówiłem o niemowlakach, o potrzebie interaktywnego środowiska, które pobudzi motywację do dalszych działań. Dzięki temu rozwija się wewnętrzna motywacja i u większego dziecka nagrodą jest samo działanie i jego efekty. Oczywiście rola osoby opiekującej dzieckiem jest tu kluczowa, ale żadna polska matka nie nauczy dziecka słyszeć fonetyki chińskiej, a nie wie jak wpływać na jego pamięć roboczą. Mamy nadzieję na poszerzenie naturalnego procesu rozwoju o dodatkowe interakcje nagradzane w przypadku pożądanych reakcji mózgu niemowlęcia.
      Nie stoi to więc w sprzeczności z poglądami w wymienionych przez Panią książkach. Nie jestem psychologiem rozwojowym ale też nie pokładam wielkiej wiary w pewność ustaleń w tej dziedzinie – zbyt dużo jest czynników, zbyt wielkie zróżnicowanie organizmów dzieci by dało się tu wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Dla jednych dzieci nagroda jest istotnym czynnikiem, biorą udział w różnych olimpiadach szkolnych a potem starają się dostać Nobla lub złote medale. Dla innych nagrody są demotywujące.
      Map umysłu nie zaliczyłbym do klasycznych mnemotechnik, sam zawsze rysowałem sobie takie nieliniowe powiązania robiąc notatki. Jest wiele firm, które oferują różne programy do “treningu mózgu”, część z nich (np. Lumosity, działa od 2005 roku) oparta jest na porządnych badaniach neuroplastyczności, których pionierem jest Michael Merzenich. Jednakże nawet w tym przypadku biznes stara się szybko skomercjalizować jeszcze niezbyt sprawdzone procedury, w efekcie niedawno Lumosity musiało zapłacić 2 mln $ za zbytnie obiecywanie klientom efektów, na które nie mają dostatecznie przekonywującego poparcia w wynikach badań – w USA pilnują tego agencje ochrony konsumenta (w tym przypadku FTC). W Polsce najlepsze programy oferuje ta strona:
      http://neuronowski.com/
      Poza tym ruch, muzyka, nauka języków … badane są różne formy neurofeedback, ale wyniki nie są jednoznaczne i łatwe w interpretacji. Pracujemy nad tym, ale wiele rzeczy dopiero się zaczyna i jesteśmy ostrożni z wysuwaniem jednoznacznych twierdzeń. Jeśli ktoś mówi, że coś działa to może znaczyć tylko tyle, że statystycznie w dużej grupie jest nieznaczna poprawa, a więc część nie reaguje, innym zmienia się w testach ale trudno to zauważyć w życiu.

  5. Dariusz says:

    Profesor napisał:
    „Zajmuję się konkretnymi eksperymentami. W moim laboratorium neurokognitywnym prowadzimy wiele eksperymentów związanych z analizą zachowania niemowląt, nabywaniem mowy…”.

    W jednym z paneli dyskusyjnych prof. Jerzy Vetulani powiedział, że trudno byłoby mu wyjaśnić (słowami) czym jest ludzka mowa.

    Dyskusja panelowa: Czy umysł jest matematyczny (od 44 minuty)?

    Na marginesie. Cały materiał jest interesujący, a szczególnie wypowiedzi profesora J. Vetulaniego o naturze umysłu.

    Po narodzinach córki postanowiłem poświęcić nieco czasu na obserwacje, które zbliżyłby mnie do zrozumienia mechanizmu uczenia się sztuki komunikacji werbalnej. Zatem wychwyciłem moment gdy mała dziewczynka wypowiedziała w mojej obecności pierwsze słówko (pomijając: mama czy tata). Brzmiało ono – jesc (jeść).Oczywiście zdarzenie miało miejsce w określonej sytuacji, czyli tuż przed porą posiłku oraz w kuchni.
    Panie profesorze. Analizując przekrojowo historię ewolucji można założyć, że gatunek ludzki miał takie same warunki do rozwoju mózgu, jakie miały inne stworzenia. Jednak to my zaczęliśmy rozmawiać a nie np. małpy lub słonie. Co w tym segmencie wyróżniło nasze mózgi i dlaczego? Z jakiego powodu „gadają” tylko przedstawiciele Homo sapiens (pomijając np. wytrenowane papugi)? Dlaczego to my staliśmy się aż tak ewidentnie inni?

    Dariusz.

    • wduch says:

      Z ludzką mową a raczej symbolicznym myśleniem nie jest tak trudno, opisałem to w:
      Jak reprezentowane są pojęcia w mózgu i co z tego wynika. W książce „Pojęcia. Jak reprezentujemy i kategoryzujemy świat”, red. J. Bremer, A. Chuderski, Wyd. TAiWPN, Kraków 2011, str. 459-494
      Link na stronie: http://www.is.umk.pl/~duch/cv/papall.html
      Z matematycznym podobnie, akurat w moim laboratorium jest grupa nad tym pracująca, głównie zaburzeniami (dyskalkulią).

  6. gall says:

    Dzień dobry, próbuję zrozumieć fragment z notatek na Pana stronie, mianowicie: “wrażenia są wewnętrznym komentarzem (w większości) niewerbalizowanych stanów mózgu, reprezentowanych w pamięci roboczej” – Czy istnieje zatem określona lokalizacja obszaru odpowiedzialnego za komentowanie stanów mózgu? O ile dobrze rozumiem, to co sobie uświadamiamy jako qualię czerwieni jest tak naprawdę pewnym symbolem ciągłej reprezentacji czerwieni powstającej w korze wzrokowej. Ale to by oznaczało, że generator takich symboli jest zlokalizowany w określonym miejscu w mózgu, pobiera informacje wejściowe, np. reprezentację czerwonego jabłka z kory wzrokowej i dyskretyzuje ją w formie quali(wrażeń). Koch tu wskazuje na adaptacyjną funkcję tego procesu dowodząc, że qualia są krótkim streszczeniem czegoś złożonego i zmiennego, co byłoby nie możliwym do ogarnięcia w procesach myślenia bez dyskretnych symboli. I tu moje główne pytanie, jeśli tak jest, to czy możliwe jest wzbudzanie świadomych wrażeń(poprzez dostarczanie na wejście komentatora informacji symulujących informacje z kory) bez aktywności samej kory wzrokowej?

    • wduch says:

      Michael Gazzaniga, jeden z pionierów badań nad mózgiem, pisze od lat na temat “interpretera”, komentującego i tworzącego narrację nadającą sens naszym obserwacjom i działaniom:
      https://en.wikipedia.org/wiki/Left_brain_interpreter
      Wzbudzanie świadomych wrażeń bez aktywności kory wzrokowej to obszerny temat. Skoro czytał Pan Kocha to warto zajrzeć do jego ostatniego artykułu przeglądowego na temat 25 lat badań neural correlates of consciousness (NCC).
      http://www.nature.com/nrn/journal/v17/n5/abs/nrn.2016.22.html
      Sprawa jest złożona i nawet na poziomie zaangażowania V1 w świadome wrażenia są kontrowersje – jakie cechy tych wrażeń zależą od V1? Trudno zrobić eksperyment w którym żaden z obszarów wzrokowych by się nie pobudził. W takich warunkach byłoby rzeczą bardzo zaskakującą gdyby badana osoba by twierdziła, że ma wzrokowe wrażenia. Panuje przekonanie, że NCC są związane z aktywacjami w obszarach ciemioniowo-skroniowo potylicznych, w pobliżu kory zmysłowej. Trzeba mieć co komentować by powstawały wrażenie, a to wymaga aktywacji kory zmysłowej, ale w jakim zakresie tego nie wiemy.
      Pewne wrażenia wzrokowe możliwe są pomimo uszkodzeń V1. Oliver Sacks opisuje niewidomego pacjenta, który zaprzeczał swojej ślepocie, ciągle konfabulował bo miał wrażenia wzrokowe pomimo rozległego uszkodzenia V1. Jednakże neurofenomenologia jest słabo rozwinięta i nie wiemy co było rzeczywistą treścią jego wyobraźni wzrokowej. Ślepowidzenie u osób z uszkodzonym V1 nie daje typowych wrażeń wzrokowych, ale niejasne odczucia pozwalające na pewną orientację. Są osoby, których połączenia zstępujące (top-down) prawdopodobnie nie są dostatecznie silne by wywołać w nich żywe wyobrażenia (pisałem o tym tutaj), ale pozostają im przebłyski wrażeń, odczucia pozwalające na identyfikację bez wewnętrznego obrazu. Ten obszar badań dopiero się zaczyna, zebrałem kilka odnośników do prac na dole strony:
      http://www.is.umk.pl/projects/img.html

  7. Dariusz says:

    Przy okazji chciałbym polecić czytelnikom bloga książkę prof. Jerzego Vetulaniego pt. „Bez ograniczeń – jak rządzi nami mózg”. Z pewnością sprawdzi się ona podczas urlopowego wyjazdu. Całość została napisana „lekką ręką”, z nutą specyficznego poczucia humoru. Poniżej kilka zdań, które jakiś czas temu wynotowałem z książki. W sporym stopniu korespondują one z powyższą dyskusją.

    (…)
    „Wydaje się, że zdolność do tworzenia, oceny i odczuwania przyjemności jest cechą charakterystyczną dla homo sapiens. Jakieś minimalne ślady interpretowane jako dowód istnienia zmysłu estetycznego opisano na muszlach używanych przez homo erectus 540 tysięcy lat temu. Osobiście uważam, że ten dowód na zamiłowanie do sztuki wśród ssaków innych niż człowiek mądry jest wątpliwy. Natomiast prawdopodobnie pewien zmysł estetyczny – używany do aranżowania przestrzeni – mają ptaszki nazywane altannikami lśniącymi. Samce altanników dekorują wejście do swojej altanki jakimiś muszelkami, wstążeczkami, kamyczkami. Szczególnie lubią ozdoby w kolorze niebieskim”. 
    (…)
    „Platon uważał, że piękno jest zawarte w przedmiocie i bez znaczenia jest, kto ten przedmiot ocenia. Ale dwa tysiące lat później Immanuel Kant podważył tę teorię, zauważając, że piękno tkwi w tym, kto je ocenia”. 
    (…)
    „… za odbiór sztuki odpowiada nasze wrodzone poczucie piękna ukryte w sieciach neuronalnych kory i że u każdego z nas to poczucie piękna jest nieco inne”. 
    (…)
    „Wkrótce na podstawie krótkiego badania będziemy mogli poznać charakter pacjenta i przewidzieć jego rozwój. Mogłoby się na przykład okazać, że jakieś miłe, rezolutne dziecko z dobrego domu w ciągu kilkunastu lat wyrośnie na groźnego psychopatę”. 
    (…)

    Profesor podpowiedział też jak cieszyć się życiem w podeszłym wieku. (-;

    (…)
    „… aktywność fizyczna, społeczna i intelektualna, umiarkowanie w jedzeniu oraz dużo czerwonego wina. Wystarczy”. 
    (…)

    „Bez ograniczeń – jak rządzi nami mózg”. Jerzy Vetulani, Warszawa 2015. 

  8. Dariusz says:

    Profesor napisał:
    “Tymczasem większość pytań  i komentarzy na tym blogu dotyczy spraw dalekich od tego, co zaprząta mój umysł na codzień … sam je niestety czasami prowokuję wyśmiewając się z pseudonaukowych wymysłów”.

    Przeczytałem sporo Pana prac, niektóre z nich po kilka razy. Zainteresowałem się nimi dzięki niniejszemu blogowi. Zatem portal bez wątpienia popularyzuje naukę. Nie chciałbym brać w obronę określonych komentatorów, tym bardziej, że niekiedy (po czasie) mam zastrzeżenia także do własnych wpisów. Jednak moje pytania / uwagi wynikają ze szczerego zainteresowania dyskutowanymi tu kwestiami. Skoro nie zostały one wykasowane to najprawdopodobniej uchroniłem się jeszcze przed wejściem w groteskę.
    Uważam, że określone pytania warto stawiać permanentnie. Choć w latach 80 – zdawałem egzamin z budowy / pracy mózgu to mam wrażenie, że współczesna nauka znokautowała tamtą wiedzę. Dziś doceniam możliwość formułowania wątpliwości na tego typu blogach.

    Profesor napisał:
    “Dennet słusznie skupił się na heterofenomenologii świadomości, czyli zrozumieniu przyczyn stymulacji bądź funkcji, w których jesteśmy bądź nie jesteśmy świadomi. Macie jakiś model ideastezji albo synestezji, albo propozycje eksperymentów by badać agnozję wyobrażeniową to chętnie o tym podyskutuję”.

    Stosunkowo niedawno wykazano, iż osoby uznawane za „warzywa” mogą być w stanie śpiączki świadome. Podglądanie pracy mózgu u takich chorych odniosło wymierne skutki, a stało się tak po wydaniu przez lekarza polecenia w stylu: wyobraź sobie grę w tenisa. Natomiast skuteczne badanie quale stanowi obecnie czynność jakby niewykonalną (choć w innych wątkach otrzymałem od Pana profesorowa sporo interesujących odpowiedzi). Godząc się z jakąś niemocą nauki skreślę poniżej kilka zdań. Będzie to relacja krótka i osobista. Czy ustrzegę się pretensjonalności? Nie wiem. Chciałbym jedynie napisać o własnych wątpliwościach, bo sądzę, że określone obszary życia psychicznego człowieka jeszcze długo pozostaną zagadką (?).

    Opiszę „przygodę” sprzed dziesięcioleci. Gdy miałem około 5 lat przeszedłem ostrą i niebezpieczną infekcję. Pamiętam halucynacje, których wówczas doświadczyłem (np. „widoczne” na ścinie węże oraz inne stwory). W końcu „straciłem przytomność” na dobre (brak kontaktu z otoczeniem). Tę chwilę mogę przywołać z pamięci bez najmniejszego kłopotu. Zdawała mi się ona wówczas wyjątkowo realna. Pominę opis „banalnych” odczuć w stylu: widzenie światełek (kolorów), wrażenie szybkiego lotu (spadania), doświadczanie poczucia bezpieczeństwa itp. To wszystko można obecnie łatwo wytłumaczyć posiłkując się neurologią, a ja chcąc zaspokoić ciekawość tak zrobiłem. Jednak dlaczego o tym wszystkim napisałem? Otóż jest coś, co nadal mnie intryguje. W krytycznym momencie „nie byłem ani dzieckiem ani dorosłym”. A przecież przechodząc przez kolejne etapy życia zawsze „czułem” ile mam lat – towarzyszył temu określony stan umysłu. Ba, gdy wspominam wczesne lata własnego życia to jakby przez pryzmat ograniczeń intelektualnych młodego człowieka. Natomiast w tamtym (krytycznym) momencie nie byłem ani infantylny – ani dojrzały, ani młody – ani stary. Ciągle mnie to frapuje i dlatego powtórzę coś, o czym już na blogu pisałem: najprawdopodobniej ewolucja wyposażyła mózgi w „mechanizmy” umilające umieranie (?).

    Na przyszłość postaram się być bardziej racjonalny (taki też jestem na co dzień). Pozdrawiam wszystkich czytelników tego ciekawego bloga a Panu profesorowi życzę cierpliwości.

    Dariusz.

    • wduch says:

      Moje uwagi nie były na Pana temat, tylko na temat wpisów, których nie publikowałem.
      W Toruniu mamy Hospicjum Światło, http://www.hospicjumswiatlo.pl/, gdzie leżą pacjenci w różnych stadiach zaburzeń świadomości. Moje laboratorium jest zaangażowane w współpracę z nimi w ramach projektu InterDoctor
      http://www.interdoctor.umk.pl/
      Pisze Pan, że “najprawdopodobniej ewolucja wyposażyła mózgi w „mechanizmy” umilające umieranie”. Niedotlenienie umierającego mózgu często prowadzi do euforii, są nawet osoby uzależnione od takiego “przyduszania”, co czasami kończy się śmiercią. Ma to nawet swoją fachową nazwę, “Asfiksja autoerotyczna“. Angielska wersja Wiki wymienia szereg słąwnych przypadków uduszenia w czasie zabaw erotycznych. Niedotlenienie czyli hipoksja wywołuje wiele efektów,
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoksja
      Dlatego podejrzewa się, że istotnie duszone zwierzę nie odczuwa silnego bólu, walka o życie, silne pobudzenie organizmu a potem niedotlenienie prawdopodobnie prowadzi do śmierci bez cierpienia. Metoda ta stosowana jest nawet przemysłowo w uboju zwierząt, przez zastąpienie tlenu gazami obojętnymi (argon, azot), co powoduje śmierć z niedotlenienia bez uczucia duszenia:
      https://en.wikipedia.org/wiki/Inert_gas_asphyxiation
      Jak zwykle w biologii szczegółowe omówienie nie jest tu możliwe, ale te wskazówki powinny dać pewne wyobrażenie o przebiegu procesu.

  9. Filip Górka says:

    A pytanie dlaczego większość osób na tym blogu pisze te dwa rodzaje komentarzy nie jest fascynującym zagadnieniem do analizy?🙂

    • wduch says:

      To istotnie ciekawe pytanie. Podejrzewam, że pierwszy przypadek – paranauk wszelakich – jest wynikiem różnych notatek na tematy paranauki, które wystawiłem w ramach wykładów. Naukowcy się na ten temat rzadko wypowiadają, jestem jednym z nielicznych, którzy coś konkretnego odpiszą. W efekcie dostaję listy: ja tam w teorie takie nie wierze ale tu mamy cudowne wyniki prawosławnej akademii nauk, która dzięki modlitwom i precyzyjnemu kreśleniu znaku krzyża zamienia wodę w cudowne lekarstwo. Oczywiście na stronach “Racjonalista” można znaleźć wiele odpowiedzi:
      http://www.racjonalista.pl/index.php/s,27
      Drugi przypadek to arogancja ignorancji. Człowiek czuje się rozczarowany, że nie chcę tracić czasu na spory wokół definicji magii i religii. Takie spory nigdy się nie kończą i można je ciągnąć w nieskończoność. Zamiast przeczytać polecaną przez mnie literaturę dyskutant się ciągle obrusza, że mu nie wytłumaczyłem i czepia się każdego zdania z artykułów. No i jaka satysfakcja, że się wodzi profesora za nos, widać ma za dużo czasu.

      • Filip Górka says:

        Chodzi mi bardziej o podejście od strony mózgu. Dlaczego jeden mózg generuje taką, a drugi zupełnie inną postawę, ile w tym genów, które determinują budowę mózgu, a ile wpływu środowiska, wychowania, edukacji, życiowych doświadczeń. Czytałem jakiś czas temu Pana wykłady i jeśli dobrze pamiętam ten temat był w nich poruszany. Warto stosować tę wiedzę w ramach higieny własnego zdrowia psychicznego. Ktoś jest taki, a nie inny, bo ma taki, a nie inny mózg, w wyniku takich a nie innych genów i nawet najlepsze bodźce zewnętrzne nie są w stanie tego zmienić bo trafiają na ograniczenie sprzętowe.

      • wduch says:

        Dyskusje natura czy geny (nature vs nurture) trwają od kilkudziesięciu lat.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Nature_versus_nurture
        Mózg nawet człowieka dorosłego jest dość plastyczny i się może zmieniać, Norman Doige napisał na ten temat świetną książkę dokumentującą odkrycie neuroplastyczności; N. Doidge,The Brain That Changes Itself: Stories of Personal Triumph from the Frontiers of Brain Science (James H. Silberman Books), 448 pages, Penguin (Non-Classics).

        Jest to więc istotnie pytanie – jakie są rzeczywiste ograniczenia sprzętowe? Pełnej odpowiedzi nie znamy, ale powoływanie się na ograniczenia wynikające z genetyki często jest uzasadnieniem by się nie starać ich przezwyciężyć … Jedni mają talent w jakimś obszarze a inni nie, ale jaki poziom kompetencji pomimo tego mogą osiągnąć? Jak rozpoznać rzeczywiste zaburzenia a jak rozpoznać talent? Co można zmienić przez obserwację i interwencję na bardzo wczesnym etapie, dzięki czemu później będzie dziecku łatwiej? To dobre pytania i właśnie nad takimi zagadnieniami pracujemy. Misją naszego labu jest pełny rozwój potencjału człowieka na każdym etapie życia.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s