Poznaj zanim skrytykujesz

Mam wrażenie, że coraz więcej ludzi ma w głowie coraz większy mętlik. W mediach toczą się dyskusje nie na temat faktów czy konkretnych argumentów, ale na jakimś metapoziomie nie wiadomo czego dotyczącym. Kaznodzieje piszą o “ideologii gender” nie odwołując się nigdy do konkretnych publikacji czy ruchów społecznych. Nie wiedzą o czym mówią, a ludzie nie rozumieją tego co słyszą, ale czują się oburzeni – na kogo dokładnie i o co?

Obawiam się, że to objawy szerszego problemu, wielkiej arogancji ignorantów. W Internecie każdy może komentować “ewolucja to bełkot”, chociaż nie mają o tym żadnego pojęcia. Co gorsza, moi studenci z pierwszego roku wyrażają takie myśli na temat powołania na MIT “Center for Brains, Minds and Machines” (CBMM) której celem jest odkrycie, jak inteligencja powstaje w mózgu i jak odtworzyć to w maszynach:
Wśród korporacyjnych partnerów projektu znaleźć można m.in. IBM, Google i Microsoft. Czy nie jest to przysłowiowe wyrzucanie pieniędzy w błoto? 

Oczywiście student nie zaliczył jeszcze wykładu z podstaw dziedziny, o której wyraża swoją opinię, uważając wszystkich z MIT, IBM, Googla i Microsoftu najwyraźniej za durniów marnujących pieniądze. Taki widać przywilej młodości, arogancja-ignorancja. Obawiam się jednak, że w miarę coraz łatwiejszego dostępu do informacji – przez urządzenia mobilne, smartfony a wkrótce okulary Googla – entropia tylko wzrośnie. Ze strzępów informacji nie da się utworzyć sensownego obrazu świata, a zalew niepowiązanych ze sobą informacji, skakanie od strony do strony, niezdolność do dłuższego skupienia, coraz szybciej prowadzi nas do chaosu.

Lata temu próbowałem sformułować autorski program “ekologii umysłu” dla szkół średnich, ale nigdy nie doprowadziłem tego do końca. Jak nauczyć się chronić nasze umysły by lepiej “zarządzać sobą”, jak to określają niektórzy psycholodzy? Wzmacniać wytrwałość, siłę woli, rozwijać ciekawość i motywację do działania? Zwalczać choroby woli prowadzące do różnych uzależnień, ale też lenistwa?

To bardzo ważne zagadnienie dla kognitywistyki.

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

24 Responses to Poznaj zanim skrytykujesz

  1. Jacek Grudzień says:

    Mam pytanie do odnośnie ostatniego akapitu (Lata temu próbowałem …. ). Jaką literaturę Pan poleca Panie Profesorze do przestudiowania, aby po jej przeczytaniu średnio rozgarnięty nauczyciel mógł wprowadzić choćby elementy “ekologii umysłu” do swojego warsztatu dydaktycznego?

    • wduch says:

      To jest problem, bo co prawda literatury nie brakuje, zwłaszcza w ostatnich latach pojawiło się wiele badań dotyczących neuroplastyczności, wpływu treningu uwagi, różnych ćwiczeń umysłowych, tego jak różne czynniki wpływają na nasze mózgi, ale trudno to zebrać w jedną całość i jakiś wspólny program. W dodatku większość badań jest kontrowersyjna, nadinterpretowana. Trochę badań np. przytacza ta książka:
      Michel Desmurget, Teleogłupianie: O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci). Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2012,
      Są książki omawiające irracjonalne tendencje ludzkich zachowań:
      Stuart Sutherland, Rozum na manowcach. Dlaczego postępujemy irracjonalnie. KiW, Warszawa 1996.
      Gary Marcus, Prowizorka w mózgu. O niedoskonałościach ludzkiego umysłu. Wyd. Smak Słowa, Sopot 2009.

      Więcej wymieniłem w notatkach:
      http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/03-iiracjonalne.htm
      Widzę, że termin “Ekologia umysłu” staje się powoli coraz bardziej popularny, ktoś ma stronę o takim tytule, może to nawiązania do Gregory Batesona, którego krótkie artykuły wydano pod takim tytułem. Warto przeczytać omówienie jego prac napisane przez psychologa, Adama Skibińskiego:
      https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/bitstream/10593/2850/1/Adam%20Skibi%C5%84ski%20-%20Gregory%20Bateson%20i%20kontekstowa%20teoria%20komunikacji.pdf
      Sporo osób interesuje się neuroedukacją, inteligencją emocjonalną, jest wiele ciekawych ruchów edukacji całościowej, ale nie ma chyba jakiegoś dobrego systematycznego wykładu, z którego można by ułożyć sensowny program …
      W pedagogice są różne ruchy eksperymentalne, ale w niewielkim stopniu się nakrywają z ekologią umysłu. Istnieje np. ruch szkół demokratycznych
      http://en.wikipedia.org/wiki/Democratic_education
      Jest po polsku książka “Nowa Summerhill”, Zysk i Ska, 2000 (tłumaczona przez moją żonę), o jednej z pierwszych takich demokratycznych szkół, założonej przez Neilla. Trochę w tym jest sceptycznego podejścia.
      Od wielu lat o tym dużo nie myślałem, więc niewiele mogę doradzić. Może za słabo jeszcze rozumiemy mechanizmy pozwalające na regulację zachowania w korzystny dla jednostki i całego społeczeństwa sposób. Musi być zawsze jakieś zróżnicowanie, by możliwy był harmonijny rozwój społeczny potrzebni są zarówno konformiści jak i indywidualiści. Minimalny program powinien uczyć samokontroli, skupienia i wyciszenia pozwalającego mózgom łatwiej dochodzić do rozwiązania, sceptycznej oceny, ciągłego pytania – skąd to wiemy, dlaczego tak, trenować wyobraźnię pomagającą przezwyciężać trudności i dążyć do trudnych celów, pomagać radzić sobie z ryzykiem i przegraną, lepiej rozumieć swoje emocje.

  2. wduch says:

    Zostałem wciągnięty przez studentów miedzywydziałowego humanistycznego koła naukowego w debatę z prof. Andy McIntoshem, fizykiem i kaznodzieją z Leeds

    Nie wiedziałem, w co się wdałem … To profesjonalny kaznodzieja, kreacjonista wierzący literalnie we wszystko, co w Biblii napisano, który robił wiele takich debat i nie jednego wykończył, bo uczeni to nie biblijni eksperci. Odbywa się to tak:
    Najpierw zgadzam się na temat debaty, jakim są perspektywy rozwoju sztucznej inteligencji z profesorem fizyki; trochę się dziwię, bo prof McIntosh nie zajmował się tematem, ale staram się wspierać aktywność studentów.
    Jak już wszystko ustalone prof McIntosh pisze do mnie, że temat widzi inny, Wszechświat, Umysł, Inteligencja bez Boga? Temat całkiem inny ale już trudno odwołać, więc zgoda. Niewiele znajduję w internecie na jego temat, tymczasem okazuje się, że jego książki są już po polsku, broniące biblijnych historii. Jakoś sobie chyba poradzę bo sporo wiem o religiach i nauce.
    Następnie dostaję prośbę bym pierwszy zrobił prezentację 30 minut, mój oponent będzie mówił drugi. Nie bardzo mi to odpowiada, bo nie wiem do końca co mnie czeka, ale jestem zbyt zajęty by się tym przejmować, a potem mamy dwie krótkie rundy wzajemnych odpowiedzi.
    Spotykamy się dopiero na debacie o 6 wieczorem bo mam zajęcia od rana i nie mam chwili czasu w ciągu dnia by się z nim spotkać. Sala jest przepełniona, a to największa sala na Wydziale Humanistycznym, jest jakieś 250 osób i donoszą krzesła. Widać była dobra reklama, debata jest po angielsku, można było usłyszeć tłumaczenie przez swoje telefony lub radio, wiec sporo osób ze słuchawkami.

    Zrobiłem prezentację poprzedniej nocy. Odniosłem się w niej do 3 obszarów, zgodnie z tytułem debaty: czy Bóg jest potrzebny do zrozumienia Wszechświata, życia, umysłu. Na koniec próbowałem powiedzieć co wiemy o tym dlaczego wierzymy w to co wierzymy, czyli co takiego predysponuje nasze mózgi by trzymać się wiary naszych przodków, którą nam w dzieciństwie włożono do głowy. Prezentacja jest tutaj:
    http://www.is.umk.pl/~duch/ref.html
    Starałem się przede wszystkim podpierać autorytetami z kręgów chrześcijańskich: ks prof Heller jest kosmologiem i w pełni się z nim zgadzam, prof Francis Collins, dyrektor NIH i były dyrektor projektu mapowania ludzkiego genomu (jego książki są po polsku), który opisuje swoje nawrócenie ale wyjaśnia, czemu kreacjoniści nie mają racji.

    Prof. McIntosh miał całkiem inną strategię. Przeczytał parę moich prac, wyciągnął z nich pojedyncze wypowiedzi, np. cytowałem Josepha LeDoux “jesteś swoimi synapsami”. James Crick, noblista i odkrywca struktury DNA: “jesteś wiązką neuronów”. Uznał, że głoszę redukcjonizm fizykalny, który sprowadza nas do neuronów i atomów, nie ma wiec umysłu i moralności. to znana strategia: przypiszmy oponentowi poglądy, których nie głosi, ale które łatwo krytykować, czyli zróbmy stracha na wróble, którego łatwo będzie wyśmiać. Wyjaśniam więc w rundzie drugiej, że po to cytowałem, żeby krytykować i to nie są moje poglądy. Niestety nadal większość ludzi patrzy zupełnie naiwnie na relacje nauki i religii, widząc z jednej strony badanie martwej materii i próbę redukcji wszystkiego do fizyki i chemii, a z drugiej strony odwołanie do ducha w materii, magicznie poruszającego ciałem i odpowiedzialnego za nasz umysł. To zupełnie błędna dychotomia i sporo o tym napisałem w materiałach dostępnych na mojej stronie.
    Prof. McIntosh przesuwa więc mnie stronę nieredukowalnego fizykalizmu, ale oczywiście sam zna Prawdę więc swojego stanowiska nie może zmienić. Opowiada o że DNA musiało być inteligentnie zaprojektowane bo niemożliwe jest stworzenie tego przypadkowo. Ewolucja nic całkiem przypadkowo nie tworzy. Zwracam uwagę, że to jest temat, którego nie należy w takiej debacie podejmować bo słuchacze nie znają się na biologii molekularnej i żadne z nas nie jest ekspertem w tej dziedzinie. Oczywiście chodzi o to by wywrzeć na słuchaczach wrażenie, a nie by coś wyjaśnić. Pytam się czemu 95% biologów z Amerykańskiej Akademii Nauk nie ma z tym problemu i są ateistami. Bo nie rozumieją, oczywiście. My znamy prawdę bo jest w Biblii. Ale jest 40 odłamów chrześcijańskich, a mniejszych grup koł 40.000, więc z tego samego tekstu można wyciągnąć różne wnioski. Ale to my mamy racje – słyszę – to chrześcijanie wnieśli moralność i porządek na świecie. Wspominam o wymuszeniu sprzedaży opium w Chinach 115 lat temu przez Brytyjczyków. To oczywiście nie byli chrześcijanie – grzmi mój oponent. Jak to? w XIX wieku sami ateiści w Wielkiej Brytanii? Jeszcze niedawno w Europie nie było wykształconych ludzi wyznających inną wiarę lub ateistów, więc jest rzeczą oczywistą, że niektórzy zrobili dużo dobrego, również w nauce. Nie jest to jednak zasługa religii bo Chińczycy do 15 wieku a islam do 11 wieku miał bardziej rozwiniętą naukę niż chrześcijańska Europa. To też skomplikowany temat, czemu jedne kultury się szybko rozwijały a potem przestały, czemu europejska kultura stałą się dominująca. Nie jest to właściwe forum bo w ciągu paru minut nie da się o tym nic powiedzieć.

    Prof McIntosh przyznaje jednak, że metodologiczny naturalizm jest właściwą postawą, badając świat nie odwołujemy się do Boga i niematerialnych czynników. Świetnie, po co więc było wyciągać pozorne trudności z początkiem życia i DNA? Po spotkaniu zaglądam co się dzieje w tej dziedzinie w nauce i naprawdę jest sporo ciekawych prac i nie widać by nauka musiała uznać inteligentnego projektanta, samoorganizacja się struktur i rozwój na drodze ewolucyjnej jest świetnie rozwijającą się dziedziną, chociaż jeszcze mało znaną.
    Jednakże metodologia to jedno a ontologia to co innego. Podobno mylę ciągle metodologię i ontologię, która wymaga niematerialnych czynników. Moim zdaniem niematerialny umysł polega zupełnie na czymś innym niż substancja duchowa, w którą wierzono w średniowieczu, jak mogę to jednak ludziom w parę minut wytłumaczyć?
    Spotkanie kończy się w przyjemnej atmosferze. Podsumowując, było w tym dużo demagogii, sporo manipulacji, trochę prób ewangelizacji. Nie wiem co z tego słuchacze wynieśli, ale ja miałem sporo zabawy. Skończyliśmy dyskusje w pubie przy kawie i piwie koło północy.
    Dzisiaj siedzę na szkoleniu w sprawie kontroli zarządczej więc mam chwilę czasu by to opowiedzieć …

    • WLAD says:

      “Uznał, że głoszę redukcjonizm fizykalny, który sprowadza nas do neuronów i atomów, nie ma wiec umysłu i moralności. to znana strategia: przypiszmy oponentowi poglądy, których nie głosi, ale które łatwo krytykować, czyli zróbmy stracha na wróble, którego łatwo będzie wyśmiać. Wyjaśniam więc w rundzie drugiej, że po to cytowałem, żeby krytykować i to nie są moje poglądy. Niestety nadal większość ludzi patrzy zupełnie naiwnie na relacje nauki i religii, widząc z jednej strony badanie martwej materii i próbę redukcji wszystkiego do fizyki i chemii, a z drugiej strony odwołanie do ducha w materii, magicznie poruszającego ciałem i odpowiedzialnego za nasz umysł. To zupełnie błędna dychotomia i sporo o tym napisałem w materiałach dostępnych na mojej stronie.”
      Zechce pan uściślić w jakich konkretnie materiałach jest to ujęte, bo ciekawość mnie zżera żeby poznać filozofię profesora a na podstawie tego co na blogu ja prosty człowiek ni w ząb wyrozumieć nie mogę. Co według pana nie jest li tylko fizyką i chemią a jednocześnie nie jest też duchem magicznie poruszającym ciałem? Mam nadzieję, że nie jest to tylko pański przegadany mistycyzm.

    • andrewek328 says:

      Warto dodać, że w przerwie debaty prof. McIntosh sprzedawał swoje książki o biblii🙂

      • wduch says:

        Dostałem jedną z nich w prezencie z dedykacją, ale jakoś trudno mi uwierzyć, że ziemia ma 6000 lat, potop był nawet w Australi a Noe zebrał wszystkie gatunki zwierząt z całego świata, po czym kangury grzecznie pokicaly z góry Ararat do domu w Australii i nigdzie indziej nie ma po nich śladu. Mamy w to uwierzyc, bo takie byly mity starożytnych nomadow, ktore rozpowszechnily się w naszej części świata. Większą część nauki trzeba więc podważyć, metody datowania, archeologie, paleoantropologie, geologie, astrofizyke i wiele innych dziedzin, które nie zgadzają się z wyobrażeniami starożytnych nomadow o świecie.
        Szkoda czasu na takie dyskusje, ale niestety zbyt wielu ludzi skłania się do takiej wiary, a to może mieć katastrofalne skutki. Łatwo jest zrobić ludziom wodę z mózgu i znaleźć sobie wroga wśród myślących niezgodnie z biblijnymi prawdami.

      • WLAD says:

        “Szkoda czasu na takie dyskusje, ale niestety zbyt wielu ludzi skłania się do takiej wiary, a to może mieć katastrofalne skutki. Łatwo jest zrobić ludziom wodę z mózgu i znaleźć sobie wroga wśród myślących niezgodnie z biblijnymi prawdami.”

        Istotnie szkoda czasu na takie dyskusje szczególnie tak wykształconego i inteligentnego profesora na zwalczanie tak łatwych do zdemaskowania urojeń.
        Myślę, że obawy o to, że ludzie nagle zaczną wierzyć w takie opowiastki jest nieuzasadniona. To tak jak w polityce jest określony elektorat, który głosuje na daną partię i choć nie wiem jakby Tusk się wysilał by zatwardziałych pisowców przekonać do siebie to i tak nic nie da i odwrotnie.
        Ludzie, którzy wierzą w te brednie są według mnie wierzącymi tak jak wierzyli do tej pory tylko byli rozdarci między wiarą głoszoną w kościele i tym czego uczyli się w szkole. Byli rozdwojeni między tymi dwoma światami i nie mieli zwyczajnie zdania.Sporo ludzi tak żyje w dzisiejszym skomplikowanym świecie nie mając spójnej wizji świata. Kreacjoniści tylko im podsunęli pseudonaukowy obraz świata pasujący lepiej do nauki kościoła. Kto nie był przekonany do naukowego światopoglądu lub po prostu go nie rozumiał i tak nie uznawał ewolucji. Z drugiej strony jeśli ktoś myśli logicznie i sceptycznie nigdy w takie brednie nie uwierzy. Inna rzecz, że może pojawić się takie zagrożenie, że w pewnym momencie kreacjoniści zaczną zabraniać nauczania naukowego światopoglądu w szkołach wtedy możemy rzeczywiście znaleźć się na równi pochyłej. Jak mawiał Gebbels kłamstwo często powtarzane staje się prawdą szczególnie jeśli otumania się ludzi od dziecka. Póki będzie jednak wolność propagowania różnych idei to bym tego nie demonizował.

  3. Adam Zalewski says:

    Trzecim uczestnikiem dyskusji był Zbyszek Chojecki. My prowadziliśmy podówczas nieco inne rozmowy i w zasadzie zgadzaliśmy się w naszych poglądach. Ciepło je wspominam.

  4. Adam Zalewski says:

    Pamiętam dawną, prowadzoną przez trójkę przyjaciół rozmowę. Tematem był materializm dialektyczny. Z premedytacją posłużyłem się wtedy naciąganym przykładem, mającym argumentować moją rację.
    Mój starszy adwersarz obalił nie do końca spójny argument, na co młodszy z przyjaciół wziął moją stronę, rzucając od niechcenia: “Czy to ważne?”
    – Ważne, jeśli o tym mówimy – stwierdził mój oponent i miał rację. Wiedziałem o tym wtedy i wiem teraz. Nazywał się Ryszard Duch, był malarzem – artystą i wielkim intelektualistą. Sprowadził naszą ówczesną dyskusję do tematu, który porusza profesor Duch.
    Nie mówmy o tym, czego nie rozumiemy, a tym bardziej nie krytykujmy niezrozumiałych dla nas pojęć. Niestety, w Polasce czas chyba nie po temu, a i nadzieja niewielka…

    • wduch says:

      Stare dzieje, nie pamiętam tej naszej rozmowy.
      Rysiek dzwoni do mnie prawie codziennie i czyta swoje wiersze, dużo i ładnie pisze, teraz mniej maluje bo dni są krótkie.

  5. Filip Górka says:

    “Ze strzępów informacji nie da się utworzyć sensownego obrazu świata” – mam takie doświadczenie, że fajnie jest przeczytać coś co stanowi ogólne ujęcie tematu, który mnie interesuje, bo to pozwala spiąć te strzępy w całość. Problem w tym, że mało jest takich ogólnych ujęć i trudno je znaleźć w gąszczu strzępów. Jak ich szukać? Przydałoby się jakieś dobre słowo kluczowe albo lista takich ogólnych ujęć spinających strzępy z różnych dziedzin.

    • wduch says:

      Są dobre podręczniki, świetne programy edukacyjne na kanałach Planete+, National Geographic, Discovery Science i innych. Oglądam je z przyjemnością.
      Są też liczne książki popularnonaukowe i te nieco bardziej naukowe. Można też znaleźć sporo notatek do systematycznych wykładów, sam wystawiam co mogę.
      Jak już się zdobędzie pewną orientację to warto używać Prismatic (wszystkie przeglądarki) czy Zite albo inne serwisy działające na tabletach i telefonach, pozwalające podłączyć się pod kanały tematyczne.

      • Filip Górka says:

        Wyjaśnię to na przykładzie: jak każdy miałem jakąś wiedzę o raku, może trochę większą niż przeciętna bo informacje o nim czytam bardziej z zaciekawieniem i nadzieją niż lękiem i odrazą. Czyli mam może trochę więcej strzępów informacji z tej dziedziny, nadal są to jednak strzępy, z tym że ja nie jestem w stanie ocenić jak bardzo niekompletny jest mój obraz tego świata. Może to zrobić tylko onkolog🙂 Nie mam ambicji, żeby nim zostać, zbieram więc sobie swoje strzępy. Aż tu nagle przypadkiem trafiam na książkę “Cesarz wszech chorób. Biografia raka” Siddhartha Mukherjee, która nie pogłębia zbytnio mojej wiedzy o raku, bo żeby być przystępną nie zagłębia się w skomplikowane szczegóły, ale poszerza tę wiedzę tak, że ma się nareszcie wrażenie ogarniania całości. Tak jak to się dzieje w typowej biografii poznajemy zagadnienie na tle historycznym dzięki czemu na końcu lepiej rozumiemy co się aktualnie w tej dziedzinie dzieje. Wymienione przez Pana narzędzia w większości znam i używam, ale dzięki nim tylko czasami trafiam na takie rzeczy trochę przypadkiem, a chciałbym móc skuteczniej je odnajdywać. Myślałem, że może jest jakaś nazwa dla tego typu publikacji. Biografia raczej nie jest używana bo to takie uosobienie, które akurat do tego raka autorowi pasowało. W tej chwili przychodzi mi do głowy jedynie określenie przegląd, overview. Może zna Pan jakieś inne, lepsze…

    • Z zakresu nauk społecznych i humanistycznych warto przeglądać zbiorówki określane mianem “Reader”. Przedstawiają one najczęściej kluczowe teksty z danej dziedziny jak również nowsze perspektywy.

  6. Filip Górka says:

    Nie tylko kaznodzieje mówią, a raczej grzmią o “ideologii gender”, ale także profesor nauk biologicznych: http://natemat.pl/84449,stefan-niesiolowski-o-karze-boskiej-za-gender-nie-nalezy-sobie-zartowac-z-pana-boga. W ogóle dużo szumu wokół tego gender i rzeczywiście nikt mi nie wyjaśnia co to jest. Może dlatego, że jest wikipedia. Po sprawdzeniu co to, mam wrażenie, że ten szum jest wokół czegoś innego bo hasło na wikipedii nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. Ot, wiem juz co to i mogę albo się z tym zgodzić albo nie. Ten szum jest chyba wokół np. przebierania chłopców za dziewczynki w przedszkolach i to jest genderem nazywane. Czytam, że w Niemczech takie rzeczy są nawet obowiązkowe i rodzice nie mają nic do gadania. A wikipedia nic nie pisała, że gender to przebieranie mojego syna w wieku przedszkolnym za dziewczynkę na siłę czy mi się to podoba czy nie. Za taki gender to ja dziękuję. Chcę powiedzieć, że problem arogancji ignorantów niekoniecznie ma swoją genezę w szarych masach (nie mówię, że Pan tak twierdzi). No bo kto tu jest aroganckim ignorantem? Rodzic, który chce mieć wpływ na to co się dzieje z jego dzieckiem, czy wojujące “elyty”: feministko-genderystki na siłę wyzwalające tych, którzy chcą sobie spokojnie żyć, kler odpowiadający im “A kysz!”, profesoro-politycy. Przecież to oni wypaczają pojęcie gender, a dla niektórych ludzi są autorytetami. W ogóle to problem, o którym Pan napisał, wiąże się dla mnie też z kryzysem autorytetów, mediów. Kiedyś profesorzy, redaktorzy byli chyba solidniejsi.

    • wduch says:

      Tak, to jest główny problem, media naciągają polityków, którzy zrobili karierę na badaniu insektów, by mówili o sprawach, na których się jak widać nie znają. Stwierdzenie “płeć jest stałym elementem, jest genetycznie uwarunkowana i nie zależy od roli społecznej” jest ewidentnie fałszywe, właśnie toczą się w naszym Sejmie prace w sprawie zasad ustalania płci w przypadku osób interseksualnych. Szkoda, że pan poseł nie obejrzał programu “Ja i moja płeć” na BBC Knowledge pokazującym cierpienia osób (jest ich z grubsza tyle co rudych), które mają mieszane narządy płciowe. O hermafrodytach pisano już w starożytności. Nie wszytko daje się operacyjnie poprawić. Należy więc przynajmniej uznać, że sprawa określania płci nie jest aż taka prosta jak pisze poseł Niesiołowski. Powinien przecież wiedzieć, że wśród baranów 8-10% za nic nie pokryje owcy tylko szuka innego barana. Jeśli baran to też stworzenie boże to nie należy z tego żartować, tu się z nim zgadzam. Szukajmy konkretnych informacji a nie ideologicznych opinii.

      W badaniach gender część jest nauką, ale niestety głośna chociaż w w sumie mało istotna część wojującego feminizmu jest ideologią. W toczącej się dyskusji tego rozróżnienia nie widać. Czasy wojującego feminizmu chyba już minęły i powinno nam zależeć na lepszym zrozumieniu skomplikowanych zależności między biologią, psychologią i socjologią, wiec studia gender powinny się rozwijać, jak to się dzieje wszędzie w rozwiniętych krajach świata. Zamiast tego mamy jednak próby walki po obu stronach, przerywanie wykładów zamiast argumentów. Warto zwrócić uwagę, kto w tej dyskusji dużo mówi o zboczonym seksie, a kto o uczuciach i chęci życia razem, której na pewno do seksu sprowadzić nie można. Porównajmy rzeczywiste cierpienia ludzi ciągle wyzywanych i mieszanych z błotem z cierpieniami urażonych ideologicznie uczuć. Komu trzeba bardziej współczuć?

      • Filip Górka says:

        Na konkretną i ciekawą informację o gender trafiłem bardzo pokrętnym przypadkiem.
        Oglądałem jakiś film o tym jak to wspólnym mianownikiem aspirujących do klasy średniej w różnych częściach świata jest chęć posiadania mebli z ikei. Między innymi była mowa o Izraelu i padło słowo Kibuc w odniesieniu do nowego osiedla domków. Byłem ciekaw co to takiego więc sprawdziłem sobie na wikipedii. Ze zdumieniem przeczytałem, że Żydzi, już w latach 50tych przeprowadzili niezwykle nowoczesny eksperyment społeczny – stworzyli cieplarniane warunki dla równości płci za wszelką cenę, który zakończył się jakby zaskakującym niepowodzeniem. Kilka cytatów:

        “W dłuższym okresie system ten nie został jednak utrzymany. Obserwacje dokonane w kibucu Kiryat Yedidim pokazały, że po pewnym czasie społeczności powróciły do tradycyjnych ról płciowych.”

        “Zmiana podejścia w stosunku do rodziny jest tym bardziej zdumiewająca, że nie był to bunt pokolenia wychowanego w tradycyjny sposób tylko pokolenia kobiet urodzonych w kibucach i wychowanych w skrajnie feministycznym środowisku, które prowadziło zinstytucjonalizowaną kontrrewolucję wobec kobiecości”.

        “Obserwacje dokonywane w kibucach w roku 1951 nie potwierdzają teorii o czysto kulturowym uwarunkowaniu ról płciowych. Analiza zabaw dzieci wychowywanych w ściśle egalitarnym środowisku pokazała, że chłopcy częściej niż dziewczynki bawili się przedmiotami (41% do 30%), w szczególności dużymi i wymagającymi większej siły fizycznej (17% do 9%). W zabawy związane z ruchem i aktywnością fizyczną angażowało się 33% chłopców i 21% dziewczynek. Dziewczynki z kolei preferowały zabawy werbalne i związane z wyobraźnią (39% do 24%)”.

        Mam nadzieję, że Gender Studies to uwzględniają jako nauka, ale po ich propagatorach tego jakby nie widać. Łatwo coś przypisać kulturze, społeczeństwu, ale przecież one nie powstały z niczego. Pierwsza była biologia i ona kulturze i społeczeństwu chyba wiele spraw może nie narzuca, ale podpowiada co będzie prostsze, efektywniejsze, itd.

      • wduch says:

        Oczywiście, że są liczne różnice pomiędzy mężczyznami i kobietami, próba ich zrozumienia to część badań nad gender.
        O jakich to jednak propagatorach gender Pan pisze? Czy chodzi o jakąś książkę lub naukowy artykuł z tej dziedziny, czy tylko gazetowe doniesienia?

      • Filip Górka says:

        Pisząc o propagatorach miałem na myśli to co silniej oddziałuje na opinię publiczną, czyli gazetowe doniesienia.

      • Filip Górka says:

        Nareszcie takie doniesienie prasowe o gender jakiego mi brakowało: http://kozlowskarajewicz.natemat.pl/85221,agnieszka-kozlowska-rajewicz-tlumaczy-czym-jest-gender

      • wduch says:

        Tak, to jasno napisany artykuł. Niestety poziom większości dyskusji publicznej jest taki, że zbawcy narodu straszą chociaż sami nie wiedzą czym, a ofiary nie wiedzą o czym słuchają …

  7. Sławek S. says:

    Temat może zbliżać się do nieskończoności, ale miałem na myśli oczywiście niedokończony.
    Czy nieskończony program “ekologii umysłu” jest dostępny w jakiejś formie?

    • wduch says:

      Pisane w 1993 roku dla znajomych z Towarzystwa Transpersonalnego, stąd ten uduchowiony charakter. Od tego czasu miałem z nimi niewiele kontaktu, nie jest to towarzystwo naukowe. Sporo trzeba by zmienić, ale jeśli ktoś by chciał rozwijać podobną ideę to może skorzystać z tych notatek.

      Program autorski dla szkół średnich: idea.

      Nowa koncepcja programu kształcenia ogólnego w polskich szkołach, opracowana przez ministerstwo edukacji, zakłada, że kształcenie ogólne
      oferować będzie:
      ,,przede wszystkim te informacje i umiejętności, w oparciu o które będą oni potrafili:
      a) odnajdywać harmonię i równowagę wewnętrzną (żyć w zgodzie z samym sobą). … ”
      Bardzo to piękne założenie, wymagające jednak dopracowania się programu autorskiego, w którym powinny się znaleźć elementy wiedzy i życia
      duchowego, łącznie z pewną stroną praktyczną. Życie współczesne pełne jest pułapek, w dziedzinie życia duchowego chyba bardziej niż w
      jakiejkolwiek innej. Świadomość naszych dzieci kształtowana jest przede wszystkim przez kulturę masową, prasę i telewizję, stwarzającą całkiem fałszywy obraz rzeczywistości i przyczyniającą się do problemów psychologicznych doświadczanych w późniejszym życiu. Młody człowiek nie ma szans dowiedzieć się w szkole o perspektywach rozwoju psychicznego, pozostając na poziomie egocentrycznym nie dowiaduje się nigdy o istnieniu doświadczeń transpersonalnych.

      Warto pokusić się o opracowanie programu autorskiego i Towarzystwo Transpersonalne moim zdaniem idealnie się do tego nadaje. Wszystkie
      organizacje, mające realny wpływ na społeczeństwa, rozwijają się hierarchicznie: centrum organizuje kursy dla nauczycieli, którzy
      działają w lokalnych ośrodkach. Wokół podstawowego programu autorskiego i nauczycieli, którzy wzieliby udział w organizowanych przez Towarzystwo Transpersonalne szkoleniach mogłyby rozwijać się inne, bardziej specyficzne metody czy programy prowadzące do samorealizacji człowieka.
      Towarzystwo powinno stanowić ważne środowisko opiniotwórcze, oceniające jakość i skuteczność różnych metod terapii czy metod rozwoju duchowego, pojawiających się w naszym kraju. Do rangi takich opiniotwórczych organów pretendują obecnie pisma w rodzaju ,,Nieznany świat”, mieszające w jednym worku wszystko, co redakcji wydaje się dostatecznie niezrozumiałe by przyciągnąć naiwnego czytelnika.

      Program powinien integrować wiedzę dotyczącą biologicznych podstaw zachowania, wiedzę o mózgu, elementy psychologii poznawczej,
      humanistycznej i transpersonalnej, elementy życia duchowego oraz wskazywać na te dzieła literackie i twórczość artystyczną, która
      nawiązuje do zagadnień transpersonalnych. Jest to zadanie niezwykle ambitne i nie można oczywiście wszystkiego zmieścić w jednym półroczu,
      ale program może być zakrojony na kilka lat. TP powinno się stać organizacją szkolącą wykładowców, którzy zdecydują się na realizację
      takiego programu autorskiego.

      Jesteśmy w punkcie zwrotnym w historii ludzkości (pewnie zawsze byliśmy). Stare idee etyczne, ugruntowane w zachodnim społeczeństwie w
      oparciu o systemy autorytarne, idee grzechu i posłuszeństwa wobec przykazań, straciły swoją efektywność. Do niedawna ludzie wierzyli, że
      złamanie pewnych tabu spowoduje niemal natychmiastowe skutki w postaci kary Bożej; niezależnie od poglądów religijnych trzeba stwierdzić, że ten sposób na zachowanie standardów etycznych przestał być efektywny.
      Zachodzi pilna potrzeba opracowania nowego punktu widzenia na zagadnienia moralno-etyczne. Moim zdaniem należy tu się oprzeć na
      naturalnej wrażliwości człowieka a program powinien odkrycie tej naturalnej wrażliwości wspomagać.

      Idea transpersonalna odnosi się do wszystkich zjawisk psychicznych prowadzących nas poza egocentryczny punkt widzenia. W szczególności
      współ-czucie, zdolność do utożsamienia się z drugą istotą, jest zjawiskiem transpersonalnym. Ekologiczny punkt widzenia świata jest
      również przejawem zdolności do utożsamiania się ze środowiskiem, dostrzegania powiązań siebie i innych, jest więc przejawem
      transpersonalnego punktu widzenia. Ekologia stała się modna, gdyż zatrucie środowiska jest tak wielkie, iż zaczęlismy sobie zdawać sprawę
      z konsekwencji egocentrycznego punktu widzenia dla nas wszystkich. Idee transpersonalne staną się powszechnie akceptowalne gdyż zaczniemy sobie zdawać sprawę z zatrucia naszych umysłów przez kulturę masową.

      Pokuszę się o szkic takiego programu, mając nadzieję, że jego kształt ostateczny wyłoni się z dyskusji w szerszym gronie specjalistów z różnych dziedzin. Opieram go na następującej koncepcji: idee transpersonalne powinny prowadzić od zrozumienia tego co jednostkowe, egocentryczne, do utożsamiania się z coraz szerszą grupą. Jednocześnie jest to ujęcie policentryczne, prowadzące do naświetlenia problemu człowieka i jego miejsca w świecie z wielu stron. Informuje o niebezpieczeństwach, ostrzega przed fałszywymi ścieżkami i ukazuje perspektywy rozwoju.

      1 Perspektywa filozoficzna: czym jest rozumienie; czym różni się rozumienie naukowe od pozanaukowego; czym jest to, co nazywamy
      rzeczywistością; jaki jest jej stosunek do świata zewnętrznego; w jaki sposób gromadzimy informacje o świecie; w jaki sposób rozumiemy świat budując coraz bardziej szczegółowe modele; paradygmaty; jaka jest rola mózgu w tym procesie; monizm i dualizm jako poglądy filozoficzne; holizm i redukcjonizm; naiwność i sceptycyzm.

      2 Perspektywy neurobiologiczne; ogólne wiadomości o budowie mózgu, uwarunkowania biologiczne postrzegania i rozumienia. Przykłady złudzeń
      zmysłowych: sztuka Eschera, sześcian Neckera.
      Psychologia poznawcza – nauka o sposobach rekonstrukcji rzeczywistości z danych zmysłowych.

      Mózg i psychika: eksperymenty z półkulami mózgu, rozczepienie jaźni, płeć mózgu: uwarunkowania zachowań seksualnych przez wpływ hormonów na
      rozwój mózgu, różnice pomiędzy budową mózgu u kobiety i mężczyzny, różnice w sposobach postrzegania rzeczywistości.

      3 Perspektywy biologiczne: człowiek na tle przyrody: ewolucja człowieka, wspólnota budowy biologicznej i biochemicznej, kodu
      genetycznego, zachowań zwierząt i ludzi, umysł zwierząt, obserwacje etiologów, np. historia stada pawianów u V. Droschera.

      4 Perspektywy humanistyczne: analiza mitów i symboliki, która jest obecnie używana do opisu zjawisk psychicznych; co oznacza ,,dusza” czy
      ,,zbawienie”. Patriarchat i rola kobiet; ruchy feministyczne, kult ,,wielkiej matki” na świecie.

      Kulturowe uwarunkowania postrzegania świata.

      5 Perspektywy ekologiczne

      Myślenie ,,głęboko ekologiczne”, eko-filozofia Skolimowskiego, kosmologia ekologiczna, człowiek ekologiczny i świadomość ekologiczna.

      6 Perspektywy psychologiczne.

      Krótki przegląd potrzeb i uwarunkowań człowieka, poczynając od biologicznych, przez uczuciowe, społeczne, do transpersonalnych.
      Potrzeba przynależności do grupy, utożsamianie się z różnymi grupami, nacjonalizm z różnych perspektyw. Mechanizmy ucieczki: alkohol,
      narkotyki, totalitaryzm, sekty religijne. Życie jako seria pułapek prowadzących do iluzji szczęścia.

      Stany świadomości, teorie psychoanalityczne i inne proste modele umysłu
      — język opisu zjawisk psychicznych. Pojęcie ego, klasyfikacja nieświadomych stanów umysłu, mechanizmy regresji, przeniesienia,
      racjonalizacji itp; przykłady takich zachowań, analiza swojego własnego zachowania. Mechanizmy samooszustwa.

      Choroby psychiczne, nerwice, niedorozwój umysłowy, niedorozwój duchowy i jego przyczyny; wpływ czynników genetycznych i wychowawczych na
      zachowanie. Uczenie się: spontaniczne formowanie się wewnętrznego obrazu świata; zło jako wynik ignoracji naszych prawdziwych potrzeb;
      człowiek jako ofiara wzorców zachowania; zdolność do współ-czucia z innymi istotami i ludźmi; altruizm i inne nie-egocentryczne zachowania.

      Psychoterapia z elementami ćwiczeń; proste metody takie jak praca z ciałem, Hatha Yoga, Aikido, metoda Aleksandra, rolfing, taniec; ,,mind
      games” E. Bernie, analiza transakcyjna, myślenie lateralne; Gestalt.
      Świadomość i uważność w życiu, eksperymenty z świadomym oddychaniem, chodzeniem, jedzeniem. Proste metody medytacji.

      Elementy psychologii humanistycznej i transpersonalnej; przeżycia szczytowe, perspektywy rozwoju, np. książki ,,Children’s mind” czy
      ,,Human mind”.

      7 Perspektywy duchowe: tradycje życia duchowego na wschodzie — joga, tradycje buddyjskie; tradycje zachodnie – filokalia, zakony
      kontemplacyjne. Pseudotradycje okultystyczne, wtajemniczenia, gnoza, sekty religijne — jeszcze raz sceptycyzm.

      8 Perspektywa sztuki: idee transpersonalne w sztuce; dramat Grecki, Platon i Plotyn, sztuka Dalekiego Wschodu, znaczenie i symbolika
      hinduistyczna, buddyjska; amerykańscy poeci jezior (Thoreau, Emerson).

      Perspektywy praktyczne: Przepis na zdrowe życie? Ośmioraka ścieżka? Chrześcijańska duchowość?

      Jak nazwać ten program? Nie mam pojęcia. Nie mamy dobrej terminologii a obraz całości w naszych umysłach dopiero się wykluwa. Dobra nazwa jest bardzo istotna ale nie udalo mi się jej znaleźć. Słowo ,,transpersonalny” nie jest jeszcze na tyle ugruntowane by je użyć w
      nazwie. Oto kilka propozycji:

      Kim jestem?
      Psychedukacja.
      Perspektywy.
      Świat umysłu.
      Poznaj siebie.
      Droga dorastania.
      Nauka o człowieku.
      Higiena psychiczna.
      Droga do dojrzałości.
      Umysł i postrzeganie.
      Zrozumienie siebie – droga do szczęścia.
      Wstęp do zrozumienia świata wewnętrznego.

      Włodek Duch, 05-12-1993

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s