Biocentryzm

Robert  Lanza to znakomity biolog. Od 2007 roku lansuje biocentryzm, teorię wszystkiego i zmianę  paradygmatu. W zasadzie to nic nowego, zasada antropiczna w mocnym wydaniu. Autorowi wydaje się, że to życie tworzy wszechświat, świadomość tworzy czas i przestrzeń, ramy w których się poruszamy. Dowodem na to mają być eksperymenty ze splątaniem kwantowym, które dają różne tylko z powodu zmiany “wiedzy w umyśle obserwatora” – tylko co do tego ma wiedza? To ustawienie eksperymentu wymusza określone reakcje przyrządów. Jeśli zarejestrujemy miliard zdarzeń elementarnych to jaką wiedzę ma obserwator o każdym z nich? Może jedynie sięgnąć od statystycznych korelacji i stwierdzić, że założenie o niezależności pomiarów jest błędne.  Wiadomo jednak, że nie da się w ten sposób przesłać sygnału szybciej niż z prędkością światła. Sam o tym wygłaszałem referaty przy końcu lat 1980.

Chociaż ze spekulacji na temat biocentryzmu nic nie wynika ale media to uwielbiają. Lanza spekuluje na wszystkie możliwe tematy, pisząc np. o nieśmiertelności poza czasem. To też oczywiście wniosek z eksperymentów nad splątaniem kwantowym z opóźnionym wyborem: najpierw mierzymy stan jednej cząstki a po krótkim opóźnieniu drugiej i nadal są skorelowane. Jeśli 0=+1 +(-1), spin zerowy dla pary cząstek to wynik złożenia przeciwnych spinów w kierunku +1 i -1, to po zmierzenia -1 mogę dowolnie długo czekać a jeśli nie nastąpi jakieś oddziaływanie to stan drugiej cząstki nadal będzie +1. To oczywiste, ale w świecie kwantowym nie aż takie proste, bo mierzymy jedną z 3 składowych momentu magnetycznego wynikającego ze spinu, w kierunku (x,y,z). Korelacja  pomiędzy pomiarem jednej cząstki w jakimś kierunku i drugiej w tym samym kierunku jest pełna, zawsze + z – lub – z +. Dziwne, że korelacje mierzone pod różnymi kątami są większe niż można się spodziewać zakładając niezależność zdarzeń. Ale do ich zmierzenia trzeba wykonać bardzo wiele pomiarów, dopiero wtedy zobaczymy, że nadal w jakimś sensie stanowią jedną całość. Zainteresowanym mechaniką kwantową polecam swój stary artykuł o synchroniczności. To są rezultaty znane od dawna, przydatne w kryptografii kwantowej, ale nie w badaniach nad mózgiem czy psychologii, gdzie cały czas postęp jest szybki gównie dzięki możliwościom wynikającym z neuroobrazowania wszelkiego rodzaju.

Co może oznaczać życie poza czasem? Jeśli nic się nie zmienia to nie może być wrażeń ani myśli, bo pojawienie się myśli to zmiana, pojawienie się wrażenia czy odczucia to zmiana. Jeśli coś się zmienia to można mierzyć szybkość zmian, a więc można określić miarę czasu.
Takie książki jak Biocentryzm Lanza na pewno dobrze się sprzedają. Czasami mam ochotę napisać coś rozsądnego ale mam wrażenie, że tylko bełkot jest czytany.

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka, Świadomość and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

14 Responses to Biocentryzm

  1. robert says:

    Napisał Pan Profesorze że spontanicznie przychodza nam do głowy rózne mysli i albo je akceptujemy albo NIE , to sie tyczy rzecz jasna części populacji ,bo ta inna część ma inaczej , napisze w skrócie , przy pewnej dawce Serotoniny nikt nie wie czy za dużej czy już w sam raz i np: zapaleniu gardła lub innej infekcji zdanie które Pan napisał brzmi * SPONTANICZNIE NAM PRZYCHODZĄ DO GŁOWY RÓZNE MYŚLI I ZOSTAJĄ NIE PYTAJĄC SIĘ O AKCEPTACJĘ ,MOŻEMY CHCIEC LUB NIE CHCIEĆ ICH AKCEPTOWAĆ ALE TE MYŚLI LATAJA JAK KIERAT W KÓŁKO ZAPĘTLONE I GUZIK TU POMOŻE AKCEPTACJA CZY NIE AKCEPTACJA ,NAJLEPIEJ JAK NAJSZYBCIEJ ZASNĄĆ A jeszcze ciekawsza sprawa wygląda z pomieszaniem antydepresanta z paracetamolem , rozmawiasz z człowiekiem patrząc się w dół albo zamykając oczy , każde spojrzenie na jego twarz i wyraz oczu przeszywa cię niesamowitym lękiem który odbiera zdolnośc do rozmowy , i wiele innych takich ciekawostek z zycia wzietych . Mój Mózg to fajny koleś ale jak nie jest zbyt mocno podtruty (alkoholem teina niktoyna serotonina dopaminą i cała resztą iną iną ) wtedy Pańskie zdanie ma najgłebszy sens i wtedy życie nabiera prawdziwego sensu ,cieszę się że wiem tyle o sobie i znam ściemę jaką fundował mi nieraz umysł . Nie trujcie się Ludzie !!!

    • wduch says:

      Znam takie stany, w szkole przesadziłem raz z kofeiną i myślałem, że umrę, palpitacja serca i gonitwa myśli męczyła mnie przez całą noc. Żadnej kontroli nad tym, co przebiegało przez głowę.

      • Robert says:

        Ciekawy jestem na jakich przesłankach i jakiej podstawie Egzorcyści twierdzą że Szatan kogos opętał i działa sobie w mózgu , zły duch który ustawia przepływ informacji pomiedzy neuronami ?, lub zwiększa albo zmniejsza poziom dopaminy a nawet histaminy bo przy tej drugiej świadomość bycia się potrafi wyłaczać a jeżeli nie wyłączać to w pewnym stopniu upośledza przynajmniej w moim przypadku poczucie rzeczywistości . Najlepsze jest chyba jednak to że opętanie przez złego Ducha przychodzi powoli , zmienia sobie Lucyfer dawki chemii i powoduje spadki napięcia i dochodzi do zatkania neuronów co powstrzymuje przepływ pradu neuronowego do hipokampa , chyba tak naukowo tłumaczą to Egzorcyści !

      • wduch says:

        To w istocie jest część magicznego sposobu patrzenia na świat, całkiem obcego nauce, ale nadal popularnego. Po co studiować psychiatrię, neuroanatomię, neurofizjologię, wpływem uszkodzeń mózgu i środowiska na powstawanie halucynacji, i wielu innych zagadnień, jeśli można sobie wszystko wytłumaczyć w prosty sposób działaniem Szatana? Prymitywizm tego myślenia w porównaniu do nauki jest zniewalający. Ale przecież nie tak dano temu poświęcano dzwony by chronić się przed “demonem wiatrów”, szatanem kontrolującym burzę. Zanim myślenie magiczne całkiem nie zniknie upłynie jeszcze sporo czasu.

  2. fizyk says:

    Sprawa techniczna językowa: Czy w poniższym zdaniu nie brakuje jakiegoś słowa? Wstawiłem w nawiasie sugestie.
    Dowodem na to mają być eksperymenty ze splątaniem kwantowym, które dają różne (wyniki, albo rezultaty) tylko z powodu zmiany “wiedzy w umyśle obserwatora” – tylko co do tego ma wiedza?

  3. ben says:

    Drogi Panie Profesorze,
    mam pytanie z innej beczki, lecz może niekoniecznie…
    W Pana pracy – Synchronicity, Mind and Matter pisze Pan, iż “It is very difficult to give up deeply ingrained convictions, such as those related to the separability of things” (164 s.).
    Jak ma sie do tego direct perception (Gibson)?
    Czytalem tez Pana preznetacje: http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Neuropsych/NP-09.ppt

    lecz co tak naprawde decyduje o separacij rzeczy? dlaczego mamy problem z całościowym postrzeganiem (funkcja falowa?)?

    • wduch says:

      Percepcja służy działaniu, korelacje pomiędzy zdarzeniami przekonują nas, że nie są to zdarzenia niezależne, ale zrozumienie tego wymaga czegoś wiecej niż bezpośredniej percepcji.

  4. wintermute says:

    Panie profesorze, a co Pan sądzi o wypowiedziach profesora Artura Ekerta:
    http://www.polityka.pl/nauka/komputeryiinternet/1506974,3,kryptografia-nie-z-tego-swiata.read (akapit po pytaniu “Przyjmuje Pan jakieś założenia w sprawie wolnej woli?”)
    Ostatnio w Polityce też jest wspomnienie o wolnej woli http://www.polityka.pl/nauka/komputeryiinternet/1533701,3,zagadki-kryptografii-kwantowej.read, przez co też mi się przypomniał ten stary wywiad z profesorem Arturem Ekertem.

    • wduch says:

      Naiwnością jest twierdzić, że terroryści potrzebują kryptografii kwantowej, jest tyle innych metod nie do złamania, np. steganografia.
      To jest oczywiście ciekawy problem, na ile nasz wybór jest naprawdę przypadkowy, bo gdyby można było przewidzieć, jak ustawi się odbiornik to kryptografia kwantowa by nie była wcale bezpieczna. Większość zamków cyfrowych ludzie zostawiają na 0000, Richard Feynman wspomina, że sejfy w projekcie Manhattan miały zwykle standardowe, fabryczne ustawienia, których nikt nie zmieniał. Magik Dynamo potrafi ludziom zasugerować jakieś liczby i potem je zgaduje. Stworzenie i testowanie przypadkowych ciągów liczb jest niezwykle trudne, generacja liczb losowych jest podstawą wielu algorytmów.

      Ludzka wola to nie boski kaprys. U podstaw naszych wyborów leżą procesy, z których nie zdajemy sobie sprawy, ale to nie znaczy, że nasza wola w całkiem przypadkowy sposób podsunie nam jakąś decyzję. Zewnętrzny obserwator może moje decyzje przewidywać lepiej niż ja sam, zwłaszcza jeśli widzi obraz aktywności mojego mózgu.

      • k says:

        Ja jeszcze w temacie wolnej woli
        Panie Profesorze pisał pan kiedyś o triadzie okoliczności które nas do końca warunkują, w które nie da się wcisnąć nawet szpilki wolnej woli, bo na każdą z nich nasz wpływ wynosi 0: geny, środowisko, czynniki stochastyczne (przypadek).
        Co sądzi pan o eksperymencie Libeta, czy istotnie, skutecznie i jednoznacznie neguje fakt istnienia wolnej woli, czy jest zbyt prosty (tylko tak lub nie), żeby objąć szereg tak skomplikowanych i zachodzących na siebie spektrum procesów jak wolicjonalne podjęcie świadomej decyzji?
        Co sądzi pan o hipotezie, że wolna wola to niezbywalny, nieusuwalny i immanentny konstrukt teoretyczny naszego umysłu (tak jak przestrzeń i czas u Kanta). Tak samo jak z przestrzenią (nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić nic poza przestrzenią, nawet nic to już jakaś przestrzeń, tyle że idealnie pusta- jesteśmy w stanie coś takiego założyć, ale nie zrozumieć) negowanie istnienia wolnej woli prowadzi nas tak samo do paradoksów i sprzeczności (poniżej lista paradoksów, które udało mi się wyłapać):
        – jak libet mógł zaplanować eksperyment dotyczący wolnej woli bez wolnej woli?
        – wobec nieistnienia wolnej woli co oznacza świadomość nieistnienia wolnej woli? (czy jest to nasza transcendencja poznawcza poza granice “zniewolenia” i paradoksalne dynamiczne zbudowanie wolnej woli na fundamencie jej braku?, czy może jesteśmy jak te roboty z powieści science fiction, które wyzwoliły się ze swoich granic mechanicznej bezmyślności i zyskały samoświadomość buntując się przeciwko ludziom? Czy może ta triada czynników wcale nie pozwala nam robić czekogolwiek samodzielnie (ścisły determinizm), a tylko nasza bardzo rozwinięta samoświadomość daje nam na osłodę doskonałe złudzenie wyzwalania się z okowów determinizmu i podejmowania wolnych wyborów, a tak naprawdę jesteśmy “ciągle trzymani za rączkę, której nie możemy puścić”?)
        -co wobec tego z prawem, jeżeli nie ma wolnej woli, przecież nikt nie jest niczemu winien i nikogo nie można za nic skazać! Przecież całe prawodawstwo oparte jest właśnie na istnieniu wolnej woli, które to pojęcie przy całej swojej kontrowersyjności nie zostało do tej pory przez naukę nigdy potwierdzone. Czy można skazywać ludzi na więzienie i śmierć opierając się na założeniu istnienia czegoś, czego nikt do tej pory nie udowodnił? (swoją drogą podobno neuroprawo coraz śmielej wkracza do tradycyjnego prawodawstwa)
        – w końcu bardzo ciekawa refleksja prof. Jaśkowskiego z UMK w Toruniu, czy jeżeli w eksperymencie Libeta znając potencjał gotowości i co za tym idzie przyszłą decyzję danej osoby, uprzedzimy ją o tym zawczasu dając jej możliwość zmiany decyzji (wolny wybór), to będzie to sztuczne wygenerowanie wolnej woli!!!???
        Chciałem się podzielić tą garścią moich refleksji z panem, licząc na ustosunkowanie się do nich i opinie.
        Pozdrawiam

      • wduch says:

        Pisałem na temat wolnej woli o tym bardziej szczegółowo w kilku miejscach: w notatkach do wykładu

        http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/15-wola.htm
        http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/05-filu1.htm#wol

        Pisałem też w artykulach
        http://www.fizyka.umk.pl/publications/kmk/09-Automata.pdf
        http://www.fizyka.umk.pl/publications/kmk/11-What%20can%20we%20know.pdf

        Jak można za pomocą wolnej woli chcieć by chcieć, a wiec zaplanować, że się chce zaplanowac zaplnaować …? Spontanicznie przychodzą nam do głowy różne pomysły i albo je akceptujemy albo nie.

        WD

      • Kiedyś oglądałem program dość ciekawy (chyba na NG czy Discovery) o splątaniu kwantowym, mówiono w nim że wielu fizyków zastanwia się nad dziwną zależnością pomiaru spinu jednej cząstki i uzyskania przeciwstawnego rezultatu na drugiej cząstce. Mianowicie chodzi o to czy te spiny są już ustawione wcześniej czy dopiero sam pomiar je ustala. Podawno przykład dwóch rękawiczek że jedna jest prawa a druda lewa tylko my nie wiemy która jest która i dopiero jak odkryjemy że jedna jest lewa to wiemy już że druga musi być prawa. Porównano to do cząstek, że spiny tych cząstek mogą już być od początku ustalone. Ale już nie pamiętam czy doszli do tego jak to na prawdę z tym jest

  5. Man With no Name says:

    Panie profesorze, bardzo zachęcam aby Pan napisał jakąś książkę popularnonaukową na temat świadomości. Myślę że ten temat jest bardzo popularny, nawet bardziej niż czysta fizyka, popularyzowana choćby przez Hawkinga. Ludzi interesują tajemnice a świadomość to właśnie taka tajemnica. Wolna wola, moralność, wartości, problem umysł-ciało albo ewolucyjne przyczyny doznań estetycznych wszystko to jest bardzo ciekawe, no przynajmniej mnie ciekawi. Co do nielokalności to wprawdzie jestem laikiem ale wydaje mi się, że takie zjawisko idealnie pasuje do wyjaśnienia problemu jedności qualiów mimo odległości struktur mózgowych które ponoć mają za nie odpowiadać. Jak nie nielokalność to co może wyjaśnić tą obecność dźwięku, obrazu, emocji itd. w jednym przedstawieniu? Co do artykułu: to co Tegmark próbował przemycić jest już chyba nie aktualną wiedzą naukową, ze względu na rudzika zwyczajnego który nawiguje w locie, wykorzystując zjawisko owego splątania kwantowego.
    Pozdrawiam.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s