Szybkie myślenie

Panie Profesorze,
w opublikowanym na łamach dzisiejszej “wyborczej” artykule nt. myślenia przywołuje Pan “ciekawą pracę dowodzącą, że ci, którzy zaczynają się martwić, są w stanie od tego uciec, tylko muszą zacząć szybko myśleć (…)”.
Bardzo proszę o pomoc w uzyskaniu dostępu do tej pracy, jej treść wydaje mi się bardzo użyteczna do rozszerzenia mojej wiedzy w temacie ulepszania życia duchowego. Byłbym badzo wdzięczny za odpowiedź.

Z poważaniem,
Rafał G.

Artykuł:
Pronin, E., & Jacobs, E. (2008). Thought speed, mood, and the experience of mental motion. Perspectives on Psychological Science, 3, 461-485.
http://psych.princeton.edu/psychology/research/pronin/publications.php

Niestety nie miałem okazji dokładniej opisać mechanizmów neurofizjologicznych odpowiedzialnych za tłumienie lęku, wygaszanie procesów pasożytniczych w mózgu oraz polepszanie synchronizacji odległych obszarów, dzięki czemu wzrasta kreatywność. Wiążę się to z technikami medytacji i tworzeniu prostej dynamiki pobudzeń mózgu, ale to dłuższa historia.

WD

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka. Bookmark the permalink.

10 Responses to Szybkie myślenie

  1. Mati says:

    Witam
    Mam pytanie odnośnie właśnie szybkiego myślenia.
    Otóż nie tak dawno miałem przyjemność doznać czegoś takiego na lekcji matematyki. Zawsze byłem raczej noga z matmy i byłem przekonany, że się do tego nie nadaję. Ostatnio jednak moja pani tak jakoś na mnie nawrzeszczała, że o dziwo policzyłem zadanie, którego wydawało mi się, że nie rozumiem. W dodatku zrobiłem to w tempie dla mnie niespotykanym. Po prostu tym wrzaskiem zmieniła moje myślenie o sobie, że nie umiem. Gdy wróciłem do ławki wszystko zapomniałem i nie umiałem tak jak przedtem. Powiem szczerze, że bardzo mi się podobał ten stan, nie wiem czy moje dobre samopoczucie wynikało właśnie z szybkiego myślenia czy może to był tylko efekt psychologiczny, w każdym razie pani przestała na mnie wrzeszczeć( bo już coś tam umiem) a bez tego nie potrafię wrócić do tamtego tempa myślenia. W związku z tym ma pytanie do pana profesora, czy mógłbym jakoś sobie pomóc wejść z powrotem na te obroty, czy może muszę być w sytuacji podbramkowej, bo tylko wtedy mózg pracuje na maksa.
    Z góry dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź.

    • wduch says:

      To rzeczywiście ciekawy przypadek. Wyobraźmy sobie procesy myślenia jako przepływ prądów pomiędzy grupami neuronów w mózgu. Tak jak w sieci kanałów mamy wiry is rozlewiska, spowalniające płynięcie wody, mamy obok siebie płynące nurty ale oddzielone groblą. Rozwiązywanie problemu wymaga przeniesienia energii z punktu startu – opisu problemu – do punktu końcowego – rozwiązania problemu. Emocje powodują takie małe tsunami, woda wzbiera i przelewa się przez groble, żłobi nowe kanały biegnąc do końcowego punktu na skróty. W mózgu jest podobne, pod wpływem emocji energia pobudzenia wzrasta i potrafi udrożnić nowe kanały. Jeśli powtarza się to wielokrotnie to powstaje nowa struktura połączeń po których rozchodzi się energia aktywacji neuronów, a więc nowe umiejętności. Jednak brak emocji może spowodować, że energia będzie nadal płynąć starymi drogami i się rozproszy zanim dopłynie do celu.
      Jaka więc jest rada? Trzeba zwiększyć poziom emocji, pobudzić mózg, wyobrazić sobie, że od rozwiązania problemu dużo zależy, jeśli się raz udało to i drugi uda. Można sobie wyobrazić krzyczącą nauczycielkę albo wyśmiewającą się dziewczynę … Jednak podstawą są zawsze proste kroki, wyuczone schematy przekształceń, rozwiązań, im szybciej i bardziej automatycznie zrobimy prosty krok tym dalej możemy dojść.

      • Mati says:

        Dziękuję za odpowiedź i za poradę, będę próbował dalej bo fajnie odkrywać coś nowego tak obok siebie jak i w sobie póki się jeszcze żyje. Zrozumieć i zobaczyć jak najwięcej zanim nas już nie będzie. Jeśli chodzi o ten mój stan to wydaje mi się, że też duże znaczenie miała tu psychologia tzn. zmiana przekonania o sobie, że coś tam umiem czy nie umiem. Kiedy przystępujemy do jakiegoś działania, które w naszej świadomości klasyfikujemy jako coś w czym nie jesteśmy dobrzy to działamy tak żeby potwierdzić to przekonanie. Pamiętam, że wrzask tej nauczycielki spowodował, że przestałem myśleć, że nie umiem, sterroryzowany jej wrzaskiem zrobiłem to co mi nakazała. Później gdy wróciłem do ławki, doznałem amnezji, znowu wróciło do mnie dawne przekonanie i chyba wyparło to ze świadomości czego się nauczyłem. Ale ma Pan profesor rację, coś się zmieniło już radzę sobie z matmą znacznie lepiej nawet bez takich sytuacji stresowych.
        Pozdrawiam.

  2. Jonatan says:

    Szanowny Panie Profesorze,
    jakiś czas temu przeczytałem wywiad z Panem w internetowej gazecie wyborczej.
    Wspominał w nim pan o kulturowych uwarunkowaniach widzenia (na przykładzie Pigmejów którzy nie widzieli perspektywy odległości i myśleli iż odległy słoń jest bardzo mały).

    Czy mogę prosić o nazwę książki/artykułu, który rozwija ten temat?
    Niestety nie udało mi się samemu znaleźć żadnej bibliografii.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Jonatan Kurzwelly

    • wduch says:

      Dobrym punktem startu są artykuły Lery Boroditsky, na tej stronie
      http://www-psych.stanford.edu/~lera/papers/
      są też artykuły popularne, jedne był w Świecie Nauki w ubiegłym roku.
      Dobrym punktem startu jest też artykuł z Wikipedii
      http://en.wikipedia.org/wiki/Linguistic_relativity

      • Jonatan says:

        Dziękuję bardzo za odpowiedź. Artykuły pani Boroditsky również mogą być przydatne (szczególnie te łączące temat wizji i języka). Nie chodziło jednak o język czy teorię Sapira-Whorfa, tylko o patrzenie (zmysł wzroku) a kulturę.

        Konkretniej interesuje mnie literatura odnosząca się do tego wspomnianego przez Pana przypadku:
        “Czy ludzie, a może całe nacje, różnią się podatnością na złudzenia?
        – To też jest uwarunkowane środowiskiem, w jakim żyjemy. Znamy np. perspektywę i wiemy, że kiedy widzimy coś z daleka, jest małe, bo jest daleko. Pigmeje jej nie znają, bo w dżungli nigdy nie widzieli na tak dużą odległość, by ją sobie wyrobić. Dlatego kiedy wyprowadzono ich na sawannę i pokazano z daleka słonia, mówiąc, że to wielkie zwierzę, śmiali się, że jest przecież malutki.” (http://wyborcza.pl1,75476,9720501,Wszyscy_zyjemy_zludzeniami.html?as=2&startsz=x )

        Pozdrawiam serdecznie

        p.s.
        Jeśli Pan jeszcze nie zna to bardzo polecam:
        -Why We See What We Do Redux: A Wholly Empirical Theory of Vision, Dale Purves, R. Beau Lotto (właśnie o relatywności widzenia, tylko niestety bez przykładów kulturowych, których tak bardzo teraz potrzebuję).

      • wduch says:

        Swietnie, wlasnie skonczylismy konferencje SINTELNET, European Network for Social Intelligence (www.sintelnet.eu) i byłem mocno zajęty jej organizacją.

  3. Wygląda na to, że serwisy informacyjne o niesprecyzowanej tematyce pełnią rolę psychostymulantów. Informacje, które dostarczają, mają małe zastosowanie, a tak chętnie do nich zaglądamy.

  4. Mateusz says:

    Z zainteresowaniem na tę dłuższą historię czekamy. Wpływ technik medytacyjnych na mózg to arcyciekawa dziedzina.

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s