Metafizyka, świadomość i konkrety

Dość często dostaję listy na temat różnych teorii  świadomości. Nie wiem czemu tylu ludzi uważa, że ma na ten temat coś do powiedzenia. To zagadnienie wyjątkowo trudne i badane na większą skalę od stosunkowo niedawna. Jest tu sporo konkretnych pytań, od całkiem ogólnych – jakie systemy mogą być świadome, czy i jakie zwierzęta są świadome, jak opisać fenomenologię przeżywanych wrażeń, jakie są zaburzenia świadomości, do całkiem konkretnych, np. indeksów do mierzenia poziomu świadomości.

Załączam poniżej fragmenty dyskusji.

Sent: Wednesday, March 09, 2011 11:39 AM
Subject: Świadomość

Witam Panie profesorze,

chcę zainteresować Pana swoją twórczością i zwrócić o pomoc. Jestem filozofem i nie tylko, o czym piszę na swojej stronie internetowej. Piszę o Bogu i Prawdzie, opisuję zjawiska świadomości i samoświadomości, rozwijam także koncepcję ewoluowania świadomości człowieka. Kilka dni temu opublikowałem na Wikipedii hasło samoświadomość. Zachęcam do zapoznania się z nim, bo myślę, że zainteresuje Pana, oto adres:

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Samo%C5%9Bwiadomo%C5%9B%C4%87&oldid=25582729

Hasło to czeka w tej chwili na sprawdzenie. Twierdzę, że dokonałem przełomowych odkryć na tym polu badań. Dlatego przyjrzawszy się Pańskiej pracy i zainteresowaniom dotyczącym kognitywistyki i filozofii umysłu zdecydowałem się napisać do Pana. Chcę Pana zachęcić do zainteresowania się moimi artykułami, które zamieściłem na swojej stronie. Opisuję w nich wymienione wyżej zagadnienia w nowatorski sposób.

Zachęcam do przeczytania napisanego przeze mnie eksperymentu psychologicznego uświadamiającego ludzką samoświadomość, czyli podmiotowość, oto adres:

http://sites.google.com/site/samoswiadomosc/home/rozwoj-podmiotowy—psychologia/rozwj-duchowy-a-samowiadomo-cz-ii

Wśród Pańskich zainteresowań znalazłem memetykę. Napisałem artykuł krytyczny na ten temat, jeśli będzie Pan chciał się z nim zaznajomić podaję adres odpowiedniej strony:

http://sites.google.com/site/samoswiadomosc/home/rozwoj-podmiotowy—filozofia/memy-temy-i-memetyka—uwagi-krytyczne

Chętnie podałbym linki do innych moich artykułów dotyczących świadomości i jej ewoluowania, ale myślę, że jeśli wyrazi Pan zainteresowanie moją pracą odpowiadając, to jeszcze zdążę to zrobić. Zachęcam Pana do odwiedzenia mojej strony. Aby sprawdzić czy warto proponuję najpierw przeczytanie mojego hasła na Wikipedii. Jest ono niedługie, a jak przeczytałem na Pańskim blogu ma Pan dużo zajęć, więc przeczytanie go będzie dobrym wstępem i podstawą do oceny mojej pracy. Zapraszam i proszę o odpowiedź.

http://sites.google.com/site/samoswiadomosc/

Pozdrawiam serdecznie
Marcin Kotasiński

9 marca 2011 Wlodzislaw Duch napisał:

Dziękuje za linki; nie jestem z wykształcenia filozofom i raczej interesują mnie neurobiologiczne podstawy powstawania wrażeń świadomych. Nie potrafię więc nadać sensu takim stwierdzeniom jak:

Refleksja i refleks to odbicie, tutaj jest to odbicie świadomości w sobie samej, co czyni ją samoświadomą, dlatego refleksja to samoświadomość.

Na ten temat sporo napisano, polecam książki Antonio Damasio (ostatnia dopiero co wyszła), które traktują zagadnienie świadomości i świadomości rdzennej w sposób zgodny z neurobiologią. W tej dziedzinie jest jednak wiele pomysłów. Sam kilka rozwijam:

  • Duch W, Brain-inspired conscious computing architecture. Journal of Mind and Behavior, Vol. 26(1-2), 1-22, 2005
  • http://www.fizyka.umk.pl/publications/kmk/03-Brainins.html
  • Duch W. (2010) Reprezentacje umysłowe jako aproksymacje stanów mózgu.  Studia z Kognitywistyki i Filozofii Umysłu 3: 5-28, 2009
  • Duch W, Neurokognitywna teoria świadomości. Studia z kognitywistyki i filozofii umysłu (red. W. Dziarnowska i A. Klawiter). Tom. I, Subiektywność a świadomość. Zysk i S-ka, Poznań 2003, str. 133-154.
  • Duch W, Geometryczny model umysłu. Kognitywistyka i Media w Edukacji, Tom 6 (2002) 199-23
  • Duch W, Fizyka umysłu. Postępy Fizyki 53D (2002), 92-103

Wszystkie są na stronie: http://www.is.umk.pl/~duch/cv/pap-pl.html

Konceptualizacja filozoficzna tych problemów jest ważna, ale jeśli odejdziemy zbyt daleko od tego co jest podstawą myślenia, czyli procesów neurobiologicznych, to nie uda się nam zrozumieć rzeczywistych mechanizmów i będziemy zajmować się ogólnikami bez głębszego zrozumienia. Ważny jest też opis fenomenologiczny, krok w tym kierunku związany jest z eksperymentem, który Pan opisał, i który pomija pytanie, dlaczego w ogóle możemy coś pomyśleć, co jest konieczne byśmy mogli zadawać pytania. Bliska jest mi filozofia eksperymentalna, np. ostatnia książka Schwitzgebela:

http://www.faculty.ucr.edu/~eschwitz/SchwitzAbs/Perplexities.htm

Memetyka interesuje mnie nie z filozoficznego punktu widzenia, tylko zrozumienia jak i dlaczego niektóre pojęcia są łatwo kodowane, dodają się do procesów myślowych, a więc neurodynamiki mózgu, a inne nie. To kwestia kodowania pojęć w mózgu, na razie słabo zrozumiana ale są tu konkretne pomysły jak to modelować i jak eksperymentalnie weryfikować hipotezy na ten temat.

Powodzenia, WD

From: Marcin Kotasiński

Witam Panie profesorze,

dziękuję za odpowiedź, pozwolę odnieść się do zagadnień, które Pan poruszył w swoim liście. Słowo refleksja, refleks to po prostu odbicie, jak odbicie padającego na lustro światła. Ta sama sytuacja dzieje się w myśleniu człowieka, czyli w samoświadomości, które jest odbiciem własnego istnienia w sobie samym przez to, że myślący siebie podmiot zastanawia się nad własnym istnieniem. „Dotykając” go dokonuje owego odbicia – refleksji, świadomość odbija się w sobie samej i otrzymujemy samoświadomość.

Eksperyment myślowy jakim jest mój artykuł „Rozwój duchowy a samoświadomość. Cz.II.” umożliwia czytającemu go dokonanie właśnie tego odbicia siebie w sobie w sposób praktyczny. Dokonane tam zostaje coś znacznie więcej. W codziennym doświadczeniu łatwo stwierdzamy własne istnienie w oparciu o ciało, w którym żyjemy jako myślący siebie podmiot. Orientujemy się po tym właśnie, że mamy ciało poprzez doznania jak i na podstawie przedmiotów, które nas otaczają. Robimy to w ten sposób, że przed dokonaniem refleksji widzimy pewien układ przedmiotów wokół siebie i po dokonaniu refleksji widzimy ten sam (co najmniej w przybliżeniu) układ przedmiotów, co pozwala nam potwierdzić przed sobą, że owa refleksja, stwierdzenie własnego istnienia jest zasadne. W swoim eksperymencie pozwalam czytelnikowi na odkrycie, że cała ludzka tożsamość na podstawie, której odnosi się on do doświadczeń, czyli np. lubiane przedmioty, miejsca, znajomi ludzie, poglądy, doświadczenia są relatywne. Nie stanowią w istocie o naszym istnieniu, bo każdą z tych typowo materialnych (przedmiotowych) cech możemy mieć inną, co najmniej wtedy, kiedy zdecydujemy się na dokonanie jakichś zmian w naszym życiu. W istocie opisany eksperyment myślowy wydobywa na jaw przed czytającym to, że jest on (w istocie) tylko myślą, która myśli siebie, czyli jest myślą refleksją. Przeprowadzony tam proces uświadamiania „całej” tożsamości materialnej ma na celu doprowadzenie do odróżnienia się od niej poprzez poszczególne jej w/w elementy, po to, aby na końcu zobaczyć siebie jako tylko myśl znajdowaną pozaprzedmiotowo (poza tożsamością). Dzięki temu czytający podmiot dokonuje odbicia świadomości, którą postrzega codzienne wydarzenia/przedmioty, w sobie, bo jego uwaga skierowana zostaje na niego samego wtedy, kiedy odróżniony od codzienności (tożsamości) jest tylko myślą. Jest to podobne do takiej sytuacji jak ta, że np. spostrzega Pan, że teraz czyta mój list wyświetlany na ekranie monitora, wie Pan o sobie, bo stwierdza własne istnienie w wykonywanej czynności – proszę nie poczuć się urażonym, że tak obróciłem sytuację, ale w taki sposób najprościej zrozumieć samoświadomość, poprzez jej doświadczenie bezpośrednie. To jest obejrzenie siebie w materialnej, cielesnej czynności, ale z meta płaszczyzny, jako tylko myślący podmiot, który steruje tym organicznym „robotem” ciałem. Ponieważ stwierdzenie własnego istnienia na płaszczyźnie mentalnej (w odróżnieniu od materialnego środowiska i ciała) jest wyższego rzędu, bo podmiot myśląc siebie spostrzega, że jest sobie bliższy w myśli siebie, dlatego to jest fundamentem istnienia, nie ciało.

Spróbuję teraz odnieść się bardziej bezpośrednio do Pańskich zainteresowań neurobiologicznych. Z góry zastrzegam, że z kolei ja mogę w swojej dalszej wypowiedzi popełnić kardynalne błędy spowodowane na pewno znacznie słabszą znajomością tematyki w stosunku do Pana profesora.

Dziś wiemy już, mamy empiryczne dowody na to, że myśl może poruszać materią. Informuje nas o tym sam fakt, że potrafimy poruszać swoim ciałem, robimy to przecież najpierw zastanawiając się nad tym, co chcemy uczynić, aby po obmyśleniu działania podjąć je. To jednak przez wszystkie wieki było nieczytelne dla nas, nadal jest, bo nie wiemy jak dokładnie poruszmy tymi naszymi ciałami. Jedni np. filozofowie idealiści bądź idealizujący mówią, że jesteśmy bądź jest w nas dusza, która we władzy ma ciało. Trudności w uzasadnieniu takich roszczeń stały się podstawą krytyki filozofów materializujących, dla których świadomość jest rezultatem rozwoju materii. Z drugiej strony udało się już „przerzucić most pomiędzy duchem a materią”, bowiem są już – o czym jak domyślam się wie Pan lepiej ode mnie – urządzenia, które pozwalają na przeniesienie energii myśli na to urządzenie, w taki sposób, że wykonuje ono kierunkowe działanie nadane przez myśl. Sam widziałem takie urządzenie, na – jeśli dobrze pamiętam – programie Planete. Była to gra, w której uczestnicy mieli opaski na głowach z czujnikami, które przenosiły impulsy do urządzenia tak, że krążek lub piłka była wprawiana w ruch. Przy odpowiedniej koncentracji gracze osiągali zamierzony kierunek ruchu.

Nauki empiryczne, dziedziny, którymi przede wszystkim zajmuje się Pan profesor spostrzegają przepływ różnych substancji w organizmie, które można uwspólnić do tego, że te substancje służą do przenoszenia energii w różnej postaci pozwalającą na zmianę np. ruch mięśni. W mózgu mamy neurony, synapsy i inne. Tam przenoszenie energii z punktu do punktu jest najbardziej energetyczne, to znaczy w przesyłaniu energii – chyba – najmniej uczestniczą białka, krwinki czy duże skupiska związków chemicznych, ale tam uczestniczą jony pierwiastków. Twierdzę, że dlatego ponieważ tam dochodzi do przejścia, tam jest przerzucony most pomiędzy myślącym siebie podmiotem a ciałem. Tam podmiot, który myśląc wytwarza energię, energię tą przekazuje bezpośrednio cząstkom chemicznym, które np. ulegając rozłączeniu na jony przenoszą ją dalej po neuronach, synapsach i tym, co bierze jeszcze w tym udział, a dalej po organizmie. Konkretny mechanizm zna Pan na pewno lepiej ode mnie. Tak w uproszczeniu uważam, co Pan myśli?

Wydaje mi się, że stwierdzenie, iż podstawą myślenia są procesy neurobiologiczne jest jednostronne. Nie wiem czy pozwala wyjaśnić to, dlaczego dokonujemy refleksji przed zachowaniem, w ogóle, dlaczego dokonujemy refleksji jak w moim eksperymencie. Z kolei odpowiedz na pytanie „dlaczego w ogóle możemy coś pomyśleć?” znajduje się w samoświadomości. Ponieważ do stwierdzenia własnego bycia kieruje nas jego intuicja, odczucie, które chcemy rozjaśnić, uświadomić sobie czyniąc tak zrozumiałym i pewnym, otrzymać niezachwianą podstawę własnego istnienia przez świadomość, wiedzę o tym. Ale pełniejszej odpowiedzi należy szukać w metafizyce, bo mózg, a dalej cały kosmos swoim istnieniem zadaje pytanie „po co?”. To pytanie mieszka w nas i wierzymy, że jest odpowiedz i dotąd nawet ci, którzy zaprzeczali metafizyce nie zdobyli się na odwagę, aby zaprzeczyć swojemu istnieniu, bo wciąż żyją i chcą żyć.

Pozdrawiam serdecznie

Marcin Kotasiński

From: Włodzisław Duch

Rozumiem te metafory, ale co można się z takich metafor nauczyć? Są jak poezja, przyjemnie się czyta ale jeśli mamy coś zrozumieć to musimy odwołać się do mechanizmów poznawczych.  Nie pomaga stwierdzenie “świadomość odbija się w sobie samej i otrzymujemy samoświadomość”, bo diagnoza choroby psychicznej związane z zaburzeniem świadomości nie może brzmieć “źle się odbija”.
Co rzeczywiście dzieje się z mózgiem, jakie procesy w nim zachodzą i jak to zbadać?

Właśnie sprawdzam czy krosmodalny rezonans stochastyczny nie wywoła jednoznacznych wrażeń w przypadkach opisywanych przez Schwitzgabela. To konkretne zadanie, jeśli tak jest, to mogę zrozumieć przyczyny trudności w opisie własnego doświadczenia jakie opisane są w jego nowej książce.

Metafory dają pozory wyjaśnień ale jak to się ma do stanu minimalnej świadomości albo zamknięcia, co ludzie czują w takim stanie? By stwierdzić własne istnienie musze mieć koncepcje jaźni – kto ją ma i jak ona wygląda? Czy ma ja szczur, szympans, i czym własciwie rożni się od mojej? Szympans też zdolny jest do refleksji a jego pamięć robocza działa sprawniej niż ludzka.

Na pytania „po co” odpowiada perspektywa ewolucyjna. Po co nam mozgi? Czemu służy ból zęba? Refleksja i dialog wewnętrzny? Po co nam brwi? Dlaczego mamy czkawkę? Dlaczego zebry maja paski? Jest tysiąc konkretnych pytań „dlaczego” i „po co”, i na żadne z nich nie  odpowiada perspektywa metafizyczna, pomimo tego, że na niej skoncentrowały się wysiłki filozofów od wielu wieków. Oczywiście takie rozważania poprawiają nam samopoczucie, ale czy odpowiedziały kiedyś na jakieś konkretne pytanie? W badaniach nad świadomością i naturą ludzką chodzi o coś więcej niż ogólne stwierdzenia. Myśl może poruszać materią (dokładniej to analiza czynności bioelektrycznej mózgu), ale czym jest myśl i co ją porusza? Co jest tu przyczyną a co skutkiem? Jak od aktywności mózgu przejść do perspektywy wewnętrznej, ustalić co czuje mózg w określonym stanie i dlaczego tak jest? Pisałem i mówiłem ostantio sporo o poczuciu tożsamości i wolnej woli. Jest tu sporo konkretnych wyników pokazujących, jak naiwne są nasze wyobrażenia o sobie.

Dlatego wole zajmować się konkretami, podobnie jak tacy filozofowie jak Eric Schwitzgebel czy Patricia Churchland. Wilber i egzystencjaliści wylali morze słów, ale trudno tu wskazać na jakiś postęp w rozumieniu konkretnych pytań lub też w rozumieniu wielu aspektów natury ludzkiej.

Powodzenia, WD

About wduch

Google: W. Duch
This entry was posted in Kognitywistyka, Paranormalne and tagged , , . Bookmark the permalink.

26 Responses to Metafizyka, świadomość i konkrety

  1. robertcb says:

    “Przy poważniejszych operacjach kiedy obniża się temperaturę ciała byłoby trudno zachować jakiekolwiek wspomnienia. O ile wiem nie ma żadnych zweryfikowanych informacji o tym, że ktoś dowiedział się czegoś nadzwyczajnego w takim stanie.”

    Przypadek Pam Reynolds.
    Operacja usunięcia dużego tętniaka mózgu, ciało schłodzono do 10 stopni C.
    Wykres EEG był płaski, neurony nie wykazywały zadnej mierzalnej aktywności a mimo to mamy piękną relację tej pani z przebiegu operacji.

    —-

    Wystarczy wziąć do ręki zwykłe małe radyjko na baterie.
    Zwykłe, czyli nie cyfrowe, i ze strojeniem za pomocą pokrętła.
    Rozkręcić obudowę tak, by był dostęp do lutów na płycie z układami elektronicznymi.
    Włożyć baterie, i dostroić na jakąś stację np zetke, eske itp.
    Teraz gdy radio gra określoną stację – należy dotykać palcem lutów na płycie w okolicy filtra przemiany częstotliwości.
    Można wówczas usłyszeć inne stacje, może nawet zagraniczne albo inne dziwne sygnały.
    Palec ma określoną oporność elektryczną i stymulowanie obwodów powoduje chwilowe rozstrojenie odbiornika.

    I teraz analogia do mózgu i umysłu:

    Czy to że działając w ten sposób na radio można zmieniać to co słychać w głośniku – oznacza że źródło programów radiowych stanowią układy elektroniczne tego urządzenia?

  2. gladosz123@googlemail.com says:

    Wydaje mi się że jesli chodzi o zaburzenia psychiczne to ja bede jako chory miał tutaj najwiecej do powiedzenia , sprawa jest prosta bo tutaj chodzi głównie o pamiec i wspomnienia , nerwica i depresja a nawet i schizofrenia , Leki wpływajace na wychwyt serotoniny czy dopaminy pomagają człowiekowi opuscić iluzję , bez tych leków omamy i kłamstwa jakimi raczy nas mózg przybieraja na takiej sile że trzeba wielu lat obserwacji by zauwazyć co dzieje się z człowiekiem bez wpływu neurotransmitterow , dam wam proste doświadczenie ,dla palaczy ze stzem powyżej 4 lat , napalcie się tyle żeby organizm już nie mógł dalej przyjac niktoyny tzn zeby nastepny papieros wywoływał silny ból głowy , odczekajcie ok 7 dni codziennie paląc aż do bólu , depresja po tygodniu murowana , bedziecie sobie zdawać z tego sprawę jezeli ktoś ukłuje wasze Ja tak że cos zaboli , dziwnym trafem w tych stanach mózg odbiera wszystko bardzo rygorystycznie , z wysoka wrażliwością , momentu przejścia z normalności do zakłócen w pracy mózgu nie widać i nie ma szans tego zauważyć , da się natomiast zweryfikować to wszystko po dłuzszym czasie kiedy praca mózgu wróci do normy i jest to odp. co ja myslałem ,czym ja sobie zawracałem głowę lub czemu tak było czemu tak się czułem ! , tak działaja wszystkie leki na neurotransmittery , mózg zaczyna działać jakby na innym poziomie adaptacji bodźców zewnetrznych , pamietam ze kiedyś próbujac odstawić leki po około miesiącu czasu byłem roslinką , słowa które słyszałem od zony powtarzały się same w głowie , czasami bałem się jej spojrrzenia ,mój mózg odbierał je jako spojrzenie potwora , wtedy w głowie słyszałem głosy typu ” Nie gap się na mnie tak” był to jakis krzyk którego podłożem był super silny lęk . nikomu nie życzę takich przejśc . Moje szukanie pociechy spełzało na niczym , słowo kocham było pustosłowiem . Wszytskie te zdarzenia w moim zyciu zaczeły się nagle w wieku 18 lat po ciezkiej pracy i chorobie dostałem jakiegos dziiwnego ataku , mianowicie straciłem poczucie rzeczywistości na jakies pół godziny a wszyscy co ze mna rozmwiali w tym czasie byli dla mnie jak z innej planety , do dzieijszego dnia od tamtego zdarzenia widze rzeczywistośc jak zza jakiejś kotary , taki dziwny odbiór rzeczywistości jakby człowiek kiedyś był rześki a po fakcie wszystko zgasło , nie mam kłopotów ze wzrokiem ani podobnych rzeczy ,ale rzeczywistośc odbieram jakbym takie kłopoty miał ,jakby to była pewnego rodzaju ślepota czy coś , żaden lekarz do dzisiejszego dnia nie wytłumaczył mi coś sie stało .

    • wduch says:

      Oczywiście, że zaburzenia równowagi biochemicznej w mózgu mogą wywołać depresję, ostatnio sporo się pisze o wpływie traumatycznych przeżyć na schizofrenię, dopatrując się kombinacji czynników środowiskowych i zaburzeń genetycznych.
      Wielu ludzi ma wrażenie, że ich życie jest mało rzeczywiste … nie potrafimy dobrze połączyć obiektywnie opisywanego świata, np. stanu mózgu, z subiektywnie przeżywanym światem, więc nic dziwnego, że to trudno wytłumaczyć. By wiedzieć jak się ktoś czuje trzeba mieć podobny mózgi i wywołać w nim taki sam stan, czyli wejść w pewnie rezonans. Są pierwsze eksperymenty pokazujące, że taki proces rzeczywiście zachodzi. Może kiedyś uda się lepiej opisać stan umysłu i skorelować go ze stanami mózgu ale z wielu względów uczymy się tego powoli.

      • gladosz123@googlemail.com says:

        Ciekawa bardzo rzecza w tym wszystkim jest że nawet żeby człowiek nie wiem jak się pocieszał ,nie wiem jak próbował poczuć się jak kiedyś we wspomnieniach to wszystko i tak na nic ,dopóki biochemia nie wróci do normy . Uwazam że my jako ludzie rodzimy się z pewnymi zestawami neuronów i ich pracy na bazie chemii , z tego równiez a nie innego powodu rozwijamy sie w taki a nie inny sposób , uszkodzony mózg to uszkodzony umysł ,ale czy umysł może uszkodzic mózg ? raczej jest moim zdaniem niemozliwe ponieważ to jedno i to samo , ten dualizm jest bez sensu , moze jescze 20 lat temu bym tak nie pisał ,ale mam doświadczenie na bazie mojej choroby i wiem na 100% że umysł może się wysilać zeby poprawić stan zdrowia a i tak nic z tego nie będzie dopóki nie bedzie pomiedzy synapsami plywac to co trzeba , pamietam moją pierwsza stycznośc z antydepresantami to co się dzieje jest nie do opisania z bulu i meczarni ciagłych watpliwości konfliktów urojen omam słuchowych i wzrokowych itp rzeczy do ciszy zrozumienia i satysfakcji z zycia . To akurat mój mózg który w dzieciństwie i wieku młodzienczym był zdrowy , do uszkodzenia czegos doszło w wieku 18 lat ,nagła zapaść tak jak pisałem w poprzednim poście . Ciewkawił mnie tez przez dłuższy czas zespół Dauna i uposledzenie z tym zwiazane i ciekawe czy wynika to z zaburzonej genetycznie sieci połaczeń neuronalnych czy może również i biochemii . Moja zanjoma urodziła 8 lat córeczkę z porazeniem mózgowym ,mimo wielu starań i rehabilitacji ta mała zosia jest jak roslinka raczej nie mówi a jak juz cos powie to nie ma to ani ładu ani składu ,ma powazne problemy z chodzeniem jak i pamietaniem o tym że musi spozywac posiłek , nie wiem jak kolezanka da sobie z nią radę za 10 lat ,ale to ciezki przypadek uszkodzenia mózgu.

        co do tego żeby zrozumieć inne mózgi to moze zabrzmi to głupio ,ale Mężczyxni i kobiety , ja jako Mann nigdy ich nie pojmę . pozdrawiam

      • robert says:

        Jestem też pewny tego że Leki takie jak np SSRI typu cipramil a szczególnie jego racemiczna postać w odróznieniu od cipralexu pozbawionego tej substancji coś blokuje w mózgu i nie jest to receptor serotoniny a cos więcej co pozwala przynajmniej w moim przypadku normalnie myśleć czego nie bylo przy zażywaniu Cipralexu czyli pozbawionego tego składnika cipramilu , miał to być lek który działał bardziej wybiórczo na receptory serotoninowe ,niestety w moim przypadku otworzyła się furtka do lęków w czystej postaci swoistej blokady umysłu , może uda się badaczom kiedyś odnaleźć na co dokładnie oprócz serotoniny działa cipramil tak bardzo polecany lek na zaburzenia psychiczne i w którym zawarte jest cos co normuje funkcjonowanie umysłu .
        (****Wielu ludzi ma wrażenie, że ich życie jest mało rzeczywiste … nie potrafimy dobrze połączyć obiektywnie opisywanego świata, np. stanu mózgu, z subiektywnie przeżywanym światem, więc nic dziwnego, że to trudno wytłumaczyć***) Dzisiaj potrafię to już wytłumaczyć .Sprawa wyglada nastepująco , Umysł Mózg pozbawiony odpowiedniej dawki neroprzekaxników i na pewno jakichs innych substancji ma poważne problemy z wnioskowaniem czyli w skrócie sprawnym mysleniem wynikające z potęnego wpływu emocji takich jak lęk , poczucie braku bezpieczeństwa itp rzeczy .
        Dostarczane informacje sa źle kojarzone z czego wyciągane sa wałszywe wnioski a to wszystko dzieje się niejako w podświadomości , gdzies głębiej do czego JA nie ma za bardzo dostepu i nie umie nie potrafi dobrze zweryfikować i wyciagnąć pdpowiednich wniosków , cały stan bez odp ilości neurprzekaxników przypomina powolne odłaczenie od Pradu silnika którego obroty powoli zwalniają , wydaje mi się że kiedy zwolnią do punktu krytycznego Ja przestaje istnieć a pojawiają się halucynacje omamy itp rzeczy a nawet amnezja i cała reszta . Dla mnie takim całkowitym odłaczeniem Ja jest stan wegetatywny ,ale ten na serio gdzie działa tylko pień mózgu , to jest stan w którym Robert czy Włodzisław przestał istnieć .pozdrawiam Panie profesorze.

  3. Pingback: bliżej autyzmu, aspergera, nld | Osiwiony

  4. sceptyk says:

    Mam pytanie dotyczące zjawisk NDE. Czytałem, że naukowcy mają problem z wyjaśnieniem tego zjawiska, bo okazało się że to nie brak tlenu jest główną przyczyną tych wszystkich wizji. Jak wygląda NDe w świetle najnowszych badań?

  5. robertcb says:

    Międzynarodowy zespół fizyków przedstawił w czasopiśmie Nature Communications dowód na to, że duże molekuły organiczne mają charakter fali kwantowej. Odkrycia mogą stanowić krok naprzód w kierunku redukcji interferencji kwantowej na skalę większą niż udawało się to osiągnąć dotychczas.

    W podsumowaniu artykułu czytamy, że odkrycia “otwierają nowe perspektywy przed eksperymentami kwantowymi z nanocząstkami o klasie złożoności porównywalnej do małych białek oraz pokazują, że wykonalne jest stworzenie i utrzymanie wysokiej koherencji kwantowej w [złożonych] układach cieplnych”.

    całość:

    http://www.naukowy.pl/naukowcy-przyblizaja-mechanike-kwantowa-do-zycia-codziennego-vt46222.htm

    Coś mi się zdaje, że potwierdzenie teorii Penrosa-Hameroffa jest bliskie;)

    • wduch says:

      To bardzo ciekawy artykuł, tylko dlaczego takie eksperymenty miałyby mieć cokolwiek wspólnego ze spekulacjami Penrose’a? Od ponad 80 lat wiadomo, że materia ma własności falowe, łatwiej je zaobserwować dla fotonów, trudniej dla elektronów w jeszcze trudniej dla dużych cząsteczek. Poprzednio pokazano, że fullereny, a więc całkiem spore molekuły, interferują i wszyscy fizycy spodziewają się, że coraz lepsze eksperymenty pokażą efekty falowe dal dużych cząsteczek. Nie ma to nic wspólnego z modelem Penrose’a-Hammerhoffa, który opiera się na grawitacji kwantowej i kolapsie stanów koherentnych w mózgu.

      Ciekawe, jak fizyka kwantowa, którą mało kto rozumie, skojarzyła się ludziom ze świadomością, która jeszcze mniej ludzi rozumie, dając im złudzenie, że oto jedno wyjaśni drugie. Jakie konkretnie eksperymenty dotyczące świadomości miało by to wyjaśnić? Jakie zaburzenia psychiczne? Schizofrenia czy autyzm to nie złego kwestia kolapsu funkcji falowej tylko zmian biofizycznych własności neuronów, wpływających na ich synchronizację. Zrozumienie jak zmutowane geny tworzą niefunkcjonalne białka, które budują kanały jonowe, synapsy i membrany komórkowe, i jak sieci zbudowane z takich neuronów będą się uczyć, z czym będą miały trudności, i jak to się przejawi w zachowaniu i rozwoju człowieka, jest prawdziwym wyzwaniem. Jeśli uda się nam to zrozumieć droga do zrozumienia terapii na poziomie farmakologicznym jak i behawioralnym będzie otwarta. Na pewno nie pomogą nam w tym żadne funkcje falowe …

      • Z. says:

        Przepraszam, że wracam do starej dyskusji, ale tak się składa że troszkę otarłem się o psychiatrię/psychologię (nie jako pacjent na szczęście). Nie wiadomo czym jest schizofrenia, nie wiadomo czy hipoteza dopaminowa jest prawdziwa, nie wiadomo czy to naprawdę choroba dziedziczna (w sensie genetycznym). Wiadomo jak leczyć, niektórzy jednak leczyć jej nie chcą – są tacy którzy mają chorobę pod kontrolą i daje im więcej niż zdrowie, są tacy którym “samo przechodzi”, są tacy którym nie przechodzi.
        Jakbym miał szukać czegoś paranormalnego, to pytałbym chorych na głowę (to nieetyczne, ale na szczęście nie szukam:)).

      • wduch says:

        Przypadkiem wstawiłem tu odpowiedź na inny komentarz więc się poprawiam.

        Przyczyny chorób takich jak schizofrenia czy autyzm są bardzo złożone bo tysiąc rzeczy może wpłynąć na dysfunkcję neuronów i dać podobne objawy, więc zwalanie wszystkiego na ten czy inny neurotransmiter to duża naiwność. Co do dziedziczności ten obrazek wiele wyjaśnia:
        http://www.schizophrenia.com/research/hereditygen.htm

        Niczego paranormalnego u schizofreników nie stwierdzono, oczywiście jakby zebrać tysiące wizji to pewnie przypadkiem jakaś by się wydała nam podobna do rzeczywistego zdarzenia. Co roku publikuje się setki tysięcy proroctw ale wielkie katastrofy jakoś nie dały się przewidzieć. Podobnie z kodem Biblii, w oparciu o który przewidywano i koniec świata i wojnę światową, nic się nie sprawdziło.
        Sam miałem do czynienia z ludźmi chorymi na schizofrenię i jeden z nich opisał swoje doświadczenia telepatyczne porównując je z literaturą parapsychologiczną, wszystko mu pasowało. Było to skutkiem braku leków, które odstawił, ale ponieważ zaczął się znowu leczyć to na końcu listu napisał “Jaka szkoda, że te zjawiska nie istnieją”.

  6. wduch says:

    Napisałem już dostatecznie dużo wyjaśniając dlaczego te tematy mnie już nie interesują. Tak, próbowałem sam i zawsze było to stratą czasu. Jak pisałem odwiedzałem nawet najlepsze ośrodki w USA (PEAR, Princeton) jak i Europie (Edynburg), które się tymi tematami zajmowały. Jako fizyk jestem kompetentny i nie odrzucałem niczego z góry ale ile można gonić za cieniami? Tacy fizycy jak wspomniany w poprzednim komentarzu prof. Szydłowski zajmowali się tymi tematami znacznie dłużej i też doszli do negatywnych wniosków. 40 lat temu Zbigniew Blania-Bolnar pisał entuzjastyczne książki o UFO. Czy coś się zmieniło po 40 latach i czy należy się spodziewać, że za 40 lat coś się zmieni? Nadal będą ludzie goniący za iluzjami i uważający swoje odczucia za dowody. Nawet jeśli są to astronauci tacy jak Mitchell, który jest już stary i zaczął wierzyć w różne dziwne rzeczy, chociaż nie twierdzi by sam cokolwiek zaobserwował, co z tego ma niby wynikać? Że na starość rozum bywa mało krytyczny? Czy że mamy porzucić swoje badania, które prowadzą do widocznego postępu w rozumieniu zespołów neuropsychologicznych czy tworzeniu lepszych systemów rozumujących i zacząć się zajmować UFO i duchami, które tropią pracowicie ekipy telewizyjne? Jeśli coś odkryli, to gdzie jest jakieś fachowe pismo, poddające ocenie wiarygodność publikowanych w nim artykułów, które to opisuje? Media szerzą okropny bełkot i lepiej ich za wiele nie oglądać bo tworzą całkowicie fałszywy obraz świata.

    Większość naukowców stara się unikać tego typu dyskusji, bo mało kto się głębiej interesował sprawami parapsychologii, więc jeśli wypowiada się laik z tytułami naukowymi w całkiem innej dziedzinie, to nie mówi o faktach tylko swoich przesądach. Straciłem już dostatecznie dużo czasu by wyjaśnić, dlaczego nie warto się tymi zagadnieniami zajmować. Rozumiem, że nie do każdego docierają racjonalne argumenty, dlatego przepowiednie końca świata, teorii spiskowych, UFO i parapsychologia będą się nadal szerzyć, bo każdy je rozumie, a o mózgu nic się nie nauczy bo za trudno.

    Koniec końców liczy się to, co potrafimy zrobić: czy piramidkę zbierającą “energię kosmiczną”, która nic nie robi, czy też neurokomputer lub komputer kwantowy.

    • Robert says:

      Krzysztof Jackowski zdobył całą kolekcję podziękowań za trafne i bezbłędne odnalezienie miejsca zwłok osób zaginionych, które poniosły śmierć.
      Zebrał całą kolekcję podziękowań od różnych komend policji oraz władz lokalnych.
      Oto skany dokumentów:
      krzysztof-jackowski.info/gal.php?kategoria=dokumenty

    • robertcb says:

      Postrzeganie pozazmysłowe to nie mit, w pewnym zakresie możemy przewidywać przyszłość. Prekognicja rzeczywiście istnieje. Z takim kontrowersyjnym twierdzeniem wystąpił Daryl J. Bem, psycholog społeczny i emerytowany profesor Uniwersytetu Cornell, autor wielu cenionych prac. Bem opublikował swoje tezy na łamach “Journal of Personality and Social Psychology” zaliczanego do najpoważniejszych magazynów naukowych na świecie.

      całość na
      http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/burza-nad-jasnowidzeniem

      • wduch says:

        Cytuje z tego artykułu:
        =====================
        W tym samym numerze opublikowano też artykuł Erica-Jana Wagenmakersa i trzech innych holenderskich badaczy, którzy nie szczędzą krytyki hipotezie psychologa z Cornell, podkreślając, że wszyscy czterej badacze analizujący tekst przed decyzją o publikacji to psychologowie. Nie było wśród nich ani jednego statystyka mogącego wykryć nieścisłości, pomyłki i błędy.
        Ponadto, jak wskazują adwersarze Bema, do tej pory próbowano powtórzyć jego eksperymenty co najmniej trzykrotnie. W żadnym przypadku nie uzyskano wyniku pozytywnego. Dodajmy, że gdyby efekt stwierdzony przez psychologa z Cornell był prawdziwy, wszystkie kasyna dawno ogłosiłyby bankructwo, tymczasem kwitną i osiągają bajeczne zyski. Czy można więc uznać prekognicję za naukowo udowodnioną? Na razie taki wniosek jest przedwczesny.
        =================

        Efekt był bardzo słaby i nikomu innemu jak dotąd nie wyszedł. Niewykluczone, że jest tu jakiś systematyczny błąd, historia nauki pełna jest takich przypadków. Asystenci prowadzący eksperymenty np. mogą nieświadomie dokonywać jakieś selekcji lub – jak w przypadku słynnego “mądrego Hansa”, konia, który potrafił liczyć – w nieświadomy sposób podpowiadać badanym, w grupie mógł być oszust, w generatorze liczb losowych przypadkowe korelacje … są setki przyczyn naturalnych, które mogą to wyjaśnić. Jeśli jednak wierzymy w prekognicję to tylko to wyjaśnienie, choć najmniej prawdopodobne, przyjdzie nam do głowy i wierzymy, że przyszłość już jest określona i można ją poznać a my jesteśmy tylko automatami, nasze wybory już są ustalone. Na szczęście przyszłość nie jest przewidywalna.

        Praca Puthoffa i Targa o widzeniu na odległość ukazała się w 1975 roku w prestiżowym piśmie “Proceedings of IEEE”. Zdjęcia lewitujących ludzi ze skrzyżowanymi nogami opublikowało laboratorium Maharishiego z Szwajcarii w tym samym czasie. Byłem wtedy studentem i bardzo się tym podniecałem. Korespondowałem z tym laboratorium i z naukowcami, którzy się w to zaangażowali, naprawdę nie można mi zarzucić, że nie próbowałem, ale okazało się to tylko stratą czasu. Od tych doniesień minęło 35 lat i nic z tego nie wynikło, nie ma żadnego postępu. Pomyślcie ile zmieniło się nauce i technice przez te 35 lat! Widziałem zbyt wiele takich doniesień by się nimi podniecać. Nie mam już wiele czasu do stracenia więc przestałem się tym interesować, czego wszystkim życzę.

  7. Robert says:

    Polecam oglądać wieczorami kanał Investigation Discovery,
    Tam ekipa łowców duchów odwiedza nawiedzone domy,
    Ci ludzie posługują się także wszelkiego rodzaju sprzętem elektronicznym.
    Inna sprawa.
    Edgar Mitchell, astronauta wyprawy Apollo 16, szósty człowiek na Księżycu,
    stwierdził niedawno m.in. że rząd USA ukrywa przed światem prawdę o UFO.
    Czy Pan próbował kiedykolwiek sam na własną rękę zbadać, dociec, poszukać prawdy? przeprowadzić samodzielnie jakiś eksperyment? albo chociaż osobiście porozmawiać z ludźmi, którzy twierdzą że przeżyli coś, co wykracza poza granice współczesnej nauki?
    Czy też Pan opiera się wyłącznie na paradygmatach naukowych, polegając w zasadzie wyłącznie na tym co napiszą tzw. renomowane czasopisma naukowe, opublikują media, czy też tym z czym zgadza się większość naukowców?

  8. wduch says:

    O czym świadczą ludzkie przeżycia? Tylko o tym, że w mózgu zaszedł pewien proces. Nawet niewidomy może mieć wrażenia wzrokowe, jeśli wcześniej widział. 10% starszych ludzi niewidomych i niewidzących ma halucynacje wzrokowe, 1% ludzi w Polsce ma schizofrenie – to jest prawie 400.000 ludzi, nie wszyscy mają zdiagnozowane zaburzenia. W USA prawie 5 milionów ludzi uważa, że zostali porwani przez UFO, ale nie ma na to ani jednego materialnego dowodu. Twierdzenie, że część z tych widzeń naprawdę odnosi się do jakichś zjawisk poza umysłami je przeżywających nie znajduje niestety potwierdzenia. Niedawno oglądałem film o nawiedzonej wyspie: grupa łowców duchów jedzie tam i każdy chlupot wody interpretuje jako coś niesamowitego, każde poruszenie lalek na wyspie ma świadczyć o jakichś nadprzyrodzonych siłach.

    Nauka to systematyczna próba weryfikacji naszych poglądów. Gdybym zobaczył jakąś zjawę i mógł zarejestrować za pomocą przyrządów – aparatów cyfrowych, nagrań wideo – istnienie jakiegoś zjawiska byłoby to bardzo interesujące, ale wcale nie świadczyło o istnieniu duchów, tylko ciekawych anomalii. Od połowy lat 1970, od kiedy się tym interesowałem, nikomu się jednak nie udało pokazanie, że takie anomalie istnieją. Sam znam parę osób, które się tym zajmowały, najprościej wydawało się będzie z radiestezją i co? Po 30 latach badań LIPA, czyli Laserowo Indukowany Paramagnetyzm Antyprotonowy:
    http://www.radionikus.republika.pl/index.html
    Wygląda to poważnie, mądre słówka, ale poczytajcie dalej, uczciwi ludzie (dr Kiszkowski, prof. Szydłowski) po zrobieniu wielu eksperymentów przyznają w końcu, że to wszystko tylko złudzenie.
    http://www.staff.amu.edu.pl/~pkisz/apel.html

    To jest naprawdę godna postawa, niełatwo przyznać się do błędu. Oczywiście zwolennikom radiestezji to się nie podoba – ale czy robili eksperymenty, czy są fizykami, którzy próbowali zrozumieć zjawisko, czy tylko naiwnymi obserwatorami, biorącymi przypadkowe korelacje za dowody ich z góry przyjętych założeń? Po latach przestałem się interesować takimi zagadnieniami, rośnie nam kolejne pokolenie naiwnej młodzieży, która zmarnuje kawał życia w nadziei, że może jednak coś z tego wyjdzie, podobnie jak kilku moich kolegów, którzy zmarnowali swoje szanse próbując udowodnić fizyczne istnienie zjawisk zachodzących tylko w psychice ludzkiej.
    A szkoda, bo tyle jest rzeczy w prawdziwej nauce do zrobienia.

    • Michał says:

      Przepraszam za odwiedzanie starszych dyskusji, ale dr Kiszkowski bardzo uczciwie napisał swoje wnioski n/t różdżkarstwa (a gdzie indziej homeopatii) i w ogóle. Niemniej, cytując:

      “Jak już wyżej napisałem konsekwencje uprawiania różdżkarstwa są poważne i w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do destrukcji osobowości i utraty zdrowia psychicznego. Zjawiska, które obserwowaliśmy w czasie naszych badań, ocierały się bowiem o zagadnienie spirytyzmu, stanowiącego dla człowieka realne zagrożenie. ”

      Cóż, jako osoba niewierząca i skłaniająca się ku logice chciałbym zauważyć że z fałszywej przesłanki można wyprowadzić dowolną bzdurę, więc powyższe zdanie jest jak najbardziej prawdziwe.
      Nie chciałem nikogo obrazić, oczywiście.

      • wduch says:

        No tak, umieściłem odpowiedź nie tam gdzie trzeba.

        Wspólnie z prof. Szydłowskim dr Kiszkowski robił eksperymenty i analizował dane. Ten ideologiczny dodatek niestety osłabia jego krytykę, zupełnie się tu z Panem zgadzam. Szkoda, że miesza swoje religijne przekonania z nauką. Jako człowiek przekonany do prawdziwości radiestezji próbował ją potwierdzić, ale przyznał, że mu się to nie udało. Prof. Szydłowski zrobił to samo i mam nadzieję, że bez podtekstu religijnego.

  9. Robert says:

    Czemu ludzie mają coś do powiedzenia?
    Ano sprawa jest banalnie prosta.
    Pewna część ludzi zetknęła się z czymś takim jak nawiedzone miejsca,
    domy – gdzie duch stuka, wydaje odgłosy albo przesuwa przedmioty,
    bądź też widziały duchy, mimo zdrowego umysłu,
    i braku zażycia jakichkolwiek substancji psychoaktywnych.
    Inni doświadczyli wyjścia z ciała, jeszcze inni mieli prorocze sny.
    Dlatego właśnie nawet niezwiązani z nauką ludzie,
    mają coś do powiedzenia na temat teorii świadomości.

  10. Marek says:

    Szanowny Panie Profesorze
    Mam pytanie może by tak przeanalizować mózgi dzieci z autyzmem.
    czemu tam jest taki bałagan i jaki tam jest bałagan . wiem ze to są problemy metaboliczne, ale jak one wpływają na niepoprawna prace mózgu
    Tata autystyka

    • wduch says:

      Można, i własnie się tym zajmuję!
      Nie jest to jednak sprawa prosta. Na poziomie neuronalnym tysiąc rzeczy może tak wpłynąć na aktywność sieci neuronowych, że dostaniemy podobne zaburzenia. Badania genetyczne dają więc słabe korelacje a nasza wiedza o biologii neuronów jest dalece niepełna, nie wiemy jakie dokładnie białka wchodzą w skład struktur neuronów (synaps, kolców, błony, kanałów jonowych). Skupiamy się na procesach synchronizacji neuronów, badając od jakich własności neuronu to zależy. Jeśli neurony zbyt silnie się synchronizują uwaga skupia się na prostych bodźcach lub ruchach i trudno się od nich oderwać, w efekcie kosztem wyczulonej percepcji i hiperspecyficznej pamięci nie rozwijają się bardziej złożone funkcje. Pozwala to zrozumieć tak paradoksalne obserwacje jak jednoczesna niewrażliwość i nadwrażliwość: skupienie uwagi na mało intensywnym bodźcu (np. stosunkowo cichych dźwiękach) jest tak intensywne, że aż bolesne, podczas gdy silne bodźce są ignorowane.

      To jedna z możliwych dróg powstania autyzmu, co ciekawe jej przeciwieństwem jest ADHD, gdy neurony zbyt krótko się synchronizują i nie można skupić uwagi.

      Od tych rozważań i symulacji do praktycznych porad jest jednak daleko. Nie jestem tu specjalistą ale wydaje mi się, że takie programy zindywidualizowane jak TEACCH czy metoda 3I (Intensywna – Indywidualna – Interaktywna) zmierzają w dobrym kierunku.

      WD

  11. Michał says:

    Szanowny Panie Profesorze,

    tak się śmiesznie złożyło, że usłyszałem w radiu o przyszłej dyskusji w C. N. Kopernik, a wcześniej przeglądając jedną z moich ulubionych książek – stare wydanie Hallidaya i Resnicka – trafiłem na zadanie w którym autorzy proponują bodajże opracowanie metody pomiaru zjawiska postrzegania pozazmysłowego.
    Chciałem tylko napisać, że wychowałem się na książkach Lema i sceptykiem jestem od zawsze. Zacząłem się jednak zastanawiać, czy nie popełniam w ten sposób błędu – mianowicie zaburzam swoją obserwację swoim nastawieniem i przestaję być obiektywny.

    Chyba jestem już za stary, żeby próbować zmienić swoje podejście, ale przyznaję uczciwie że zdarzyło mi się kilka razy przekonywać siebie samego że dana sytuacja jest jak najbardziej wytłumaczalna przy użyciu klasycznych pojęć:) Przychodzą mi do głowy dwa takie przykłady:
    1) opowieść o tym co pewien dzieciak pamięta sprzed tego zanim się urodził; nie planowaliśmy tego, żartowaliśmy sobie pytając ‘co było wcześniej’ i usłyszeliśmy opowieść o tym, że zanim się urodził został zabity
    2) wspomnienia bliskiej mi osoby która była w śpiączce, z płaskim eeg i działającym ponoć tylko pniem mózgu (w zasadzie to ‘cud medyczny’ że wyzdrowiała); z tego okresu pamięta dokładnie pewną sytuację – dobrze mi ją opisała

    Pierwsze tłumaczę konfabulacją, drugie – konfabulacją, tym że może ośrodek wzrokowy ma ‘cache’ w pniu, albo tym że aparatura była zepsuta lub nie dość czuła. Nie umiem inaczej, nie jestem niestety otwarty na inne podejścia – ale czuję tu ten sam niesmak który odczuwam przy niezbyt dokładnym zbadaniu czegokolwiek (jestem na wczesnym etapie kariery naukowej).

    Jestem inżynierem, nie znam się na filozofii i teoretyzuję tylko tyle na ile jest mi to potrzebne, więc nie będę próbował budować żadnej fantasmagorii. Muszę przyznać że nie miałbym chyba dość obiektywizmu żeby nie zabarwić interpretacji swoim sceptycznym nastawieniem, ale po cichu przyznam że uważam iż ściśle materialistyczna interpretacja jest słuszna na 99.99%. Pozostałą cząstkę (ogromną jak na mnie) postawiłbym na to że któryś z tych *paranormalnych wariatów* jest blisko prawdy:)

    • wduch says:

      50 lat temu, za czasów pisania pierwszej wersji tego podręcznika parapsychologia wciąż była intrygująca, ale niestety przez ostatnie 50 lat nic konkretnego w tej dziedzinie nie osiągnięto. Sam jako student robiłem programy w naszym radiu, pisałem w 1978 roku artykuły “Niewiadome czy nieprawdopodobne”, “Życie po życiu” w Przekroju, napisałem nawet dłuższy artykuł “Out-of-body and reincarnation phenomena from the point of view of physics. New Humanity, No.23-27”. Naiwnie myślałem, że są to wiarygodne infromacje, że jest tu dużo nowych zjawisk do odkrycia. Niestety na studiach nikt mnie nie uprzedził, by nie wierzyć we wszystko, co jest w gazetach … nic z tego, o czym pisałem nie okazało się prawdą. Koledzy zajmujący się ta dziedziną niczego nie odkryli, tylko zmarnowali czas.

      Sam odwiedzałem zarówno laboratorium Roberta Morissa w Edynburgu (jedyne laboratorium parapsychologii na europejskim uniwersytecie) jak i Laboratorium Anomalli (PEAR) w Princeton, NJ, USA. Poznałem wiec ekspertów, którzy starali się robić porządne doświadczenia. Po latach nic się jednak nie zmieniło, nauka się rozwijała a w tej dziedzinie niczego nie ustalono, więc zrobiłem sie coraz bardziej krytyczny no i zacząłem lepiej rozumieć różne przyczyny irracjonalnego myślenia, samooszukiwania się, błedów pamięci, niewiarygodności opisów świadków i wiele innych. Tak jak w dobrym kryminale: jest trup w zamkniętym pokoju, nie ma możliwości by ktoś mógł tam wejść i go zabić, a pod koniec książki wszystko staje się jasne. sporo o tym mówię studentom na tym wykładzie:
      http://www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/03-para.htm

      Ludzie nie są wiarygodni jako świadkowie ani jako informatorzy, zgadzam się więc z Pana tłumaczeniami. Dzieciaki fantazjują, powtarzają rzeczy zasłyszane, często jakieś filmy czy gry, lub sny na tym oparte, trudno im odróżnić rzeczywistość od swoich fantazji.

      EEG stosowane do celów klinicznych nie pokazuje aktywności wszystkich części mózgu, w szczególności możliwa jest aktywność obszarów odpowiedzialnych za słuch i aktywność hipokampa, odpowiedzialnego za pamięć, której EEG nie notuje. Trudno jest stwierdzić, kiedy zdarzyło się to co sobie przypominamy, fałszywa atrybucja czasu przypominnego zdarzenia to powszechne zjawisko. Jeśli przypominam sobie co się działo, bo jakieś ślady zdarzenia zapisały się w moim mózgu, to oczywiście odnoszę to do czasu zdarzenia, chociaż nie byłem wówczas świadomy, a jedynie coś zapamiętałem, reszta może być konfabulacją. Przy poważniejszych operacjach kiedy obniża się temperaturę ciała byłoby trudno zachować jakiekolwiek wspomnienia. O ile wiem nie ma żadnych zweryfikowanych informacji o tym, że ktoś dowiedział się czegoś nadzwyczajnego w takim stanie.
      Niepewność ciągle maleje, ale zgadzam się z tymi 99.99%.
      WD

Zostaw odpowiedź

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s